Pinta Podymek – PINTA (Browar Na Jurze) – Polska
Podwędzany ejl powstały „z trzecich wód pozostały z zacierania Jak w Dymie”, choć produkt uboczny, nie musiał wyjść źle. Jedyne 9° ekstraktu...
https://thebeervault.blogspot.com/2011/11/pinta-podymek-pinta-browar-na-jurze.html
Jasnobrązowy trunek o mało obfitej pianie podobnie do Jak w Dymie początkowo pachnie karmelem i czekoladą, wszystko jest tutaj jednak podszyte dość mocną chlebową słodowością, a dodatkowo lekką winnością oraz delikatnym dymem. Po pewnym czasie można również zidentyfikować subtelne, „brytyjskie” estry, choć jak na ironię dolnofermentacyjny Jak w Dym dysponuje bardziej intensywną owocowością niż ten lekki, podwędzany ejl. Ponadto wbrew etykiecie, na której po koźle już nic nie zostało, za to palenisko się ostro kopci, wędzoności nie ma tutaj specjalnie dużo. Niemniej jednak woń jest ciekawa.
W smaku mimo płytkiego odfermentowania daje o sobie niestety znać niski ekstrakt piwa. Może nie do końca nazwał bym Podymek trunkiem wodnistym, ale o treściwości też nie ma co gadać. Trzon smakowy przy dość rzadkiej konsystencji jest miękki i słodowy, a w finiszu czuć przyjemną, średnio intensywną i dość trwałą goryczkę wraz z podwędzoną chlebową słodowością. Niby nic, całkiem przyjemnie się to pije, przy czym pomaga aksamitne, drobnoperliste nasycenie, ale zarzut bezpłciowości sam się nasuwa. Do pozostałych dwóch nowych Pint nie ma co Podymka porównywać, choć jest nieco lepszy od 70/- Szylingów. Tyle że nie stanowi to wcale wyczynu. Macherzy z browaru kontraktowego wydaje się że dobrze o tym wiedzą i z tego co słyszałem Podymka uwarzono jedynie niewiele ponad 90 skrzynek, które się powinny rozejść bez większego problemu. Przy większych ilościach mógłby być kłopot, jako że chyba mało kto wróciłby do takiego piwa po wypiciu go raz – szczególnie w obecne mroźne dni.
Ocena: 5/10