Loading...

Boon Faro – Brouwerij Boon – Belgia

Zadowolony nie jestem, chociaż zawsze to jakieś nowe doświadczenie. Los mi bowiem rzucił przed nogi pierwsze belgijskie piwo, które nie jes...

Zadowolony nie jestem, chociaż zawsze to jakieś nowe doświadczenie. Los mi bowiem rzucił przed nogi pierwsze belgijskie piwo, które nie jest pale lagerem, a które mogę zarazem mimo to bez wyrzutów sumienia wdeptać w ziemię. Boon Faro jest produktem szacownego browaru, który się w tym wypadku nie postarał, mimo bazowania piwa na odleżakowanym lambiku, który został zmieszany z młodym piwem, cukrem, słodzikiem i syropem cukrowym. Jako jedno z zaledwie trzynastu warzonych komercyjnie piw gatunku faro Boon Faro konkurencji nie ma zbyt licznej, choć gorszego faro być może nie dałoby się znaleźć. Zacznijmy więc dekompozycję tego trunku od wyglądu zewnętrznego. Zielona butelka wraz z etykietą na której szyszki chmielowe z daleka robią z daleka wrażenie kiści białych winogron miałaby sens, biorąc pod uwagę wybitnie winny/szampanowy profil lambików. Tyle że po pierwsze krawatka jest naklejona tak krzywo, że nawet specjaliści od wywijania etykietami w browarze Jagiełło kręciliby na ten widok głową pełni uznania, a po drugie poza jedną etykietą oraz kontretykietą piwo ma naklejoną z boku również drugą etykietę frontową, która w ten sposób zasłania połowę pierwszej etykiety oraz połowę kontry. Profesjonalizm pełną gębą.

Piwo przy 10° ekstraktu odfermentowano do poziomu 5% alkoholu, kolor jest jasnobrązowy, piana zaś mieszanoziarnista i mało trwała, tutaj więc piwo wpisuje się w normę gatunku. Zapach dość znacznie różni się od Lindemans Faro. Poza tym, że wyraźnie czuć białe wino i ocet, są tu również obecne dość silne nuty kwiatowe i ziołowe, których nie jestem w stanie bliżej zidentyfikować, kandyzowany cukier, diacetyl (zapach masła) oraz zboże. Można również wyczuć wyraźny aromat końskiej derki oraz przeszkadzającą metaliczność. Sporo różnych elementów, ale efekt końcowy pozostawia wiele do życzenia.

Smak jest niezbyt intensywny. Przy nasyceniu średnim do sporego kwaskowatości jest tutaj zbyt mało, odnotować za to należy bardzo lekką, ale jednak obecną goryczkę w umiarkowanie wytrawnym finiszu, która nie jest tutaj na miejscu i zwyczajnie przeszkadza. Piwo rzecz jasna jest też słodkie, choć nie zakleja ust. Poza tym, jak się można domyśleć po wysokim stopniu odfermentowania, Boon Faro to trunek mało treściwy, a ponadto między innymi za sprawą owej goryczki robi miejscami wrażenie – o zgrozo! – zmieszanego z półwytrawnym szampanem dosłodzonego lagera. Przy czym ani lager ani szampan jako wyimaginowane, domyślne komponenty tego piwa nie są z górnej półki. A stąd już niedaleko do porównania tego faro lambika do aromatyzowanego lagera, co byłoby obelgą wobec każdego innego lambika, a wobec Boon Faro jest zabiegiem dość adekwatnym. Lipa.

Ocena: 3,5/10
recenzje 851397513040516524

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)