Loading...

Bad King John – Ridgeway Brewing – Anglia

Ridgeway Brewing to browar otwarty przez Petera Henleya, byłego głównego piwowara w Brakspear. Inspirację dla nazwy nowego browaru dostarczy...

Ridgeway Brewing to browar otwarty przez Petera Henleya, byłego głównego piwowara w Brakspear. Inspirację dla nazwy nowego browaru dostarczył starożytny trakt, uważany za najstarszy trakt nie dość że w Wielkiej Brytanii, to w całej Europie. Został wytyczony przez dawnych mieszkańców teraźniejszej południowo-zachodniej Anglii, na długo zanim przybyli w te rejony zasłużeni budowniczowie imperium oraz dróg, czyli Rzymianie, których epigonem z całą pewnością nie jest eks-minister Cezary Grabarczyk. To jednak nie koniec historycznych nawiązań. Tytułowy bohater tego „bardzo angielskiego czarnego ejla” to król Jan, zwany również Janem bez Ziemi, niezwykle pechowy władca Anglii. Nie dość że na jego panowanie przypadły wojna z Francją, utrata Normandii na rzecz francuskiego króla, rewolucja baronów uwieńczona spisaniem Magna Carta, pomniejszającej ustrojowy zakres władzy monarchy, jak również trwająca 4 lata ekskomunika jego samego, to w dodatku w czasach współczesnych niezwykle chętnie jest on mieszany z błotem, jako szwarccharakter opowiastek o Robin Hoodzie.

Nie inaczej ma się rzecz ze stoutem Bad King John, który ma być może najładniejszą etykietę z jaką się spotkałem. Stylizowana na średniowieczną, przedstawia pojedynek konny na lance między jeźdźcem w bieli na czerwonym koniu z krzyżem św. Jerzego na tarczy, a więc Anglikiem, a rycerzem w błękicie, francuskim kolorze heraldycznym, ze smokiem na tarczy. W obwódce można przeczytać o pojedynku jako sposobie zaprowadzenia sprawiedliwości z pomocą Boga, w dalszej części etykiety zaś jest przedstawiona kobieta przywiązana do pala, którą biały rycerz ma pewnie za zadanie uratować. W opisie tego piwa o ekstrakcie bazowym 15° i zawartości alkoholu 6% można jeszcze przeczytać, że jest ono „czarne, gorzkie, intensywne, tak samo jak bezlitosny człowiek, którego nazwę nosi. Nie poszukujcie tutaj subtelności!” 

Kolorystycznie jest to rzecz jasna piwo ciemne, ale zarazem jest to chyba najjaśniejszy stout z jakim dotychczas miałem przyjemność – przypomina z wyglądu colę, z poprawką na pianę, która choć początkowo jest kremowa, to szybko nabywa dużych bąbelków i w rezultacie szybko redukuje się do cienkiego kożuszka. Miękki i przyjemny zapach w głównej mierze jest zagospodarowany przez intensywną gorzką czekoladę z dodatkiem wanilii, trochę kawy i trochę mniej karmelu oraz sporo nadpalonej skórki od chleba – paloność jest więc tutaj dość konkretna.

Wbrew pozorom oraz parametrom, smak tego raczej nisko nasyconego piwa nie jest przesadnie treściwy, choć w stoucie nie musi to być mankamentem. Podczas picia gorzka czekolada i kawa się nawzajem równoważą, w posmaku jednak dominuje kawa w towarzystwie lekkiej ziemistości. W tle się przewija wanilia, goryczka jest na poziomie niskim, aromat chmielu zaś nieodczuwalny. Najważniejsze jest jednak, że piwo fantastycznie się pije, mimo swoich 6% jest dość lekkie, a odczucie w ustach jest bardzo miękkie. Trunek zaprasza do picia go głębokimi haustami, Jan bez Ziemi doczekał się więc niemalże osiem wieków po swojej śmierci przynajmniej bardzo dobrego piwa nazwanego jego imieniem.

Ocena: 7/10
Bad King John 8828923470449288581

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)