Taras Boulba – De La Senne – Belgia
Dziwna to nazwa dla piwa z Belgii, w dodatku dla Polaka mało sympatyczna. Taras Bulba to taki fikcyjny bohater Ukraińców, którzy cierpią na...
https://thebeervault.blogspot.com/2011/12/taras-boulba-de-la-senne-belgia.html
No dobrze, ale o co chodzi z tą etykietą piwa, na której odwzorowany jest cyrk i czerwony na twarzy, stereotypowy na zachodzie obraz ruskiego oprycha, który właśnie ma zamiar rozwalić beczkę na głowie przerażonego eleganta we fraku i cylindrze? Etykieta przedstawia belgijską wersję Tarasa Bulby. Jak wiadomo, Walończycy i Flamandowie, czyli narody zamieszkujące Belgię, nie pałają wobec siebie miłością. Oprych na etykiecie to tytułowy Taras Boulba (nazwisko zmienione na bardziej holenderskie), Flamandczyk, którego syn uciekł z domu i poślubił Walonkę. No i Taras zaczyna się mścić, wrzeszcząc w jakimś lokalnym dialekcie „Smeirlap!”, czyli „Głupcze!” i przymierzając się do rozbicia KEG-a na głowie jakiegoś staruszka na tle cyrku. Istotnie – co za cyrk!
Taras Boulba jest na etykiecie opisany jako „extra hoppy ale”, czyli wybitnie chmielowy, myślałem więc, że będzie to belgian IPA, jednak woltaż wynosi jedynie 4,5%, w związku z czym jest to po prostu niestandardowy belgijski ejl. Kolor jest mętny pomarańczowy, piana natomiast niezbyt obfita i niewarta dalszej wzmianki.
Za to co za zapach! Trochę słodu, dużo chmielu i owocowych estrów – woń jest mocno cytrusowa, czuć marakuję oraz ulotną sosnę, która przechodzi w bardziej wyraźne mango. Mimo wszystko jest to jednak belgijski ejl, czuć więc również drożdże, sporo brzoskwini i delikatną przyprawowość. Bardzo aromatyczny i orzeźwiający zapach, przypominający trochę niektóre amerykańskie piwa górnej fermentacji, posiadający jednak również wyraźny „belgijski” charakter.
Smak jest bardzo wytrawny, gorzki i chmielowo-owocowy. Piwo ma średnią pełnię, ale przez wszechobecność chmielu w aromacie wydaje się ona być nieco niższa. Podbudowa drożdżowo-słodowa jest obecna i ujawnia się między innymi w delikatnej przyprawowości i lekko naznaczonej słodyczy. Poza tym od początku do końca króluje tutaj chmiel oraz estry, a całość ma charakter cytrusowo-tropikalny. Piwo obrazowo można nazwać belgijskim bitterem, bowiem to właśnie chmielowość aromatyczna i goryczkowa stanowią o jego charakterze. Finisz jest mocno gorzki i trwały, pestkowo-owocowy i aromatyczny, natomiast w posmaku czuć jeszcze nieco brzoskwini i marakuji. Nieco mi Taras Boulba przypomina belgijskie IPA, choć od tego stylu różni go jego lekkość i brak odczuwalnej obecności alkoholu. Aromatyczność jest natomiast na tym samym poziomie, co daje świetny efekt. Piwo jest bowiem bogate i złożone aromatycznie, pozostając jednocześnie piwem lekkim, wręcz sesyjnym, które mógłbym pić litrami. Orzeźwiający a zarazem bogaty aromatycznie Taras Boulba to zdecydowanie jedne z najlepszych piw belgijskich jakie piłem.
Ocena: 8,5/10