Leffe Radieuse – Stella Artois – Belgia

W poszukiwaniu coraz to nowych piw ze stajni Leffe natrafiłem na jedno z ostatnich, które brakowało mi do kolekcji, mianowicie Leffe Radieu...

W poszukiwaniu coraz to nowych piw ze stajni Leffe natrafiłem na jedno z ostatnich, które brakowało mi do kolekcji, mianowicie Leffe Radieuse, czyli „aureolę”. Tajemnicza nazwa belgijskiego strong ejla zapowiada silny i ciekawy aromat. Piwo jest doprawiane, przynajmniej według nalepki słowackiego importera, kolendrą i curacao. Nota bene po owej nalepce widać różnicę między słowackim importerem piw zagranicznych a polskimi. Na słowackiej nalepce jest wymieniony cały skład piwa, którego nie ma na oryginalnej kontrze (min. curacao i kolendra) oraz ekstrakt bazowy, którego również na samym opakowaniu nie można nigdzie znaleźć. A w Polsce? Standardowa nalepka „Skład: woda, słód, chmiel” na piwach belgijskich warzonych również z dodatkiem różnych przypraw to standard. Już pomijając mimowolnie humorystyczne teksty typu „piwo otrzymywane z chmielu”. Leffe Radieuse to piwo o woltażu 8,2%, ekstrakcie bazowym 18,5° i bukiecie który stawia je na drugim miejscu wśród piw Leffe, zaraz po moim ulubionym Leffe Brune.

W koniakówce ląduje ciemnoczerwony trunek o niezbyt obfitej, ale za to drobnoziarnistej i dość trwałej pianie. Zapach jest nawet jak na Belga bardzo owocowy i przyprawowy. Można wyczuć z jednej strony pomarańczę i ziarna kolendry, choć naturalnie w mniejszym natężeniu niż w witbierach, przy czym owocowa strona piwa jest raczej zdominowana dość silną nutą wiśni, przechodzącą częściowo w kwiatowość. Za sprawą tego typu owocowości, jak również lekkiego karmelu, woń jest dość słodka, choć również wyposażona w ostry fenolowy pazur, na który się składają między innymi kolendra, goździki i ulotna lukrecja.

Dość wysoko nasycone piwo ma kwaskowaty, delikatnie słodkawy smak, bardzo miękki z przodu ust, z tyłu zaś prawem kontrastu dość ostry połączeniem przyprawowości i alkoholu. Leffe Radieuse to degustacyjne, rozgrzewające piwo do powolnego sączenia, owocowość, choć znaczna, nie jest orzeźwiająca. Finisz jest alkoholowo-rozgrzewający, wyraziście przyprawowy, trochę lukrecjowy i średnio gorzki. W mistrzowski sposób połączono tutaj wyrazistą acz łagodną, aksamitną owocowość z alkoholowo-przyprawowym pazurem, ostrym i rozgrzewającym, a zarazem wyzbytym aromatu metanolu jako takiego. Świetne, miękkie a zarazem ciężkie piwo.

Ocena: 7,5/10

Prześlij komentarz

emo-but-icon
:noprob:
:smile:
:shy:
:trope:
:sneered:
:happy:
:escort:
:rapt:
:love:
:heart:
:angry:
:hate:
:sad:
:sigh:
:disappointed:
:cry:
:fear:
:surprise:
:unbelieve:
:shit:
:like:
:dislike:
:clap:
:cuff:
:fist:
:ok:
:file:
:link:
:place:
:contact:

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)