Pink Killer – Brasserie De Silly – Belgia

Na tym napoju z psem na etykiecie często się wiesza psy. Piszę napoju, jako że jest to piwo z domieszką soku grejpfrutowego, więc mimo stos...

Na tym napoju z psem na etykiecie często się wiesza psy. Piszę napoju, jako że jest to piwo z domieszką soku grejpfrutowego, więc mimo stosunkowo wysokiej zawartości alkoholu (5%) raczej podchodzi pod radlera niż klasyczne piwo. Z góry trzeba zaznaczyć że jest to napój dla kobiet, choć nie pozbawiony uroku. Poza sokiem w piwie wylądował cukier, słodzik oraz bliżej nieokreślone aromaty. Pies na etykiecie co prawda szczerzy kły, ale na obroży ma wisiorek z serduszkiem, całość jest utrzymana w kolorystyce różowej, a na kontrze widnieje zapewnienie, że nie gryzie. Takie czasy...

Mętne, pomarańczowe piwo generuje puszystą i zaskakująco trwałą pianę, która się powoli redukuje, ale do końca nie zanika zupełnie. W zapachu czuć oczywiście grejpfrut. Nie jest to oczywiście grejpfrut będący cechą aromatyczną niektórych amerykańskich odmian chmielu, ale soku grejpfrutowego też nie przypomina. W dodatku jest i tak mocno wciśnięty w tło, pierwsze skrzypce gra tutaj bowiem zupełnie inna nuta, która z grejpfrutem się zresztą fajnie komponuje. Jak ktoś w dzieciństwie albo i też nieco później był smarowany na klatce piersiowej maścią przeciw przeziębieniom Wick Blau, ten wie jak Pink Killer pachnie. Tak, za enigmatycznym sformułowaniem „aromaty” w składzie zdecydowanie kryje się bardzo mocny eukaliptus. Zapach jest więc łudząco podobny do Wick Blau, z poprawką na grejpfruta.

Konsystencję Pink Killer ma rzadką, a i ogólnie jest niestety zbyt wodnisty. Smak stanowi przedłużenie zapachu, czyli dużo eukaliptusa, mniej grejpfruta. Goryczki nie ma, za to o dziwo słodycz nie zakleja ust. Lekka cierpkość po przełknięciu zdradza niestety obecność słodzika, który w odczuwalnej formie szkodzi każdemu napojowi. Pink Killer to jednak niezły napój, spodziewałem się czegoś gorszego. Mógłby być bardziej treściwy i wyzbyte słodzikowej cierpkości – gdyby te dwa mankamenty wyeliminować, to byłby wrecz dobry. Tak jak jest, Pink Killer to poprawny trunek, którego jednak piwem ciężko nazwać.

Ocena: 5,5/10

Prześlij komentarz

emo-but-icon
:noprob:
:smile:
:shy:
:trope:
:sneered:
:happy:
:escort:
:rapt:
:love:
:heart:
:angry:
:hate:
:sad:
:sigh:
:disappointed:
:cry:
:fear:
:surprise:
:unbelieve:
:shit:
:like:
:dislike:
:clap:
:cuff:
:fist:
:ok:
:file:
:link:
:place:
:contact:

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)