Störtebeker Hanse-Porter – Stralsunder Brauerei – Niemcy
Porter nazwany imieniem najsłynniejszego wschodnioniemieckiego pirata? Marketingowy strzał w dziesiątkę. Klaus Störtebeker był takim niemiec...
https://thebeervault.blogspot.com/2011/03/stortebeker-hanse-porter-stralsunder.html
Już sama zawartość alkoholu – raptem 4% – jest jak na portera podejrzanie niska. Według informacji zawartej na kontretykiecie jest to porter dolnej fermentacji, co jeszcze bardziej zadziwia, bowiem baltic portera prawie w ogóle w smaku nie przypomina. Ciekawostką jest że jest to piwo niefiltrowane, co oczywiście przy ciemnobrązowym kolorze nie jest wyczuwalne optycznie, natomiast smakowo w zasadzie też nie. Zapach jest zdominowany przez palone ziarno oraz karmel. Czuć też odrobinę gorzkiej czekolady i – jako porterowe elementy – śladowo suszone śliwki i czarna porzeczkę. Gdybym jednak nie wiedział, ze jest to porter to w pierwszym momencie obstawiłbym dark lagera, a z poprawką na pochodzenie piwa, lekko owocowego schwarzbiera. Owocowość jednak jest obecna, choć nie wybijająca się, za sprawą czego zapachowo piwo mi trochę przypomina degustowane niedawno Maredsous 8 Brune – choć oczywiście to nie ta sama klasa. Smak zadziwia swoją słodyczą, nie spodziewałem się tego po porterze. Nie jest to piwo wprawdzie ulepkowate, ale jednak dość jednoznacznie słodkie. Goryczki niemalże nie ma w ogóle, przez co Störtebeker Hanse-Porter smakuje wręcz trochę jak ciemny napój słodowy. Dalszym elementem niezbyt porterowym to lekkość aromatu, a co za tym idzie wodnistość piwa – i nie jest to niestety wodnistość typu stoutowego. Podejrzewam wręcz, że tak mogłoby smakować Kormoran Ciemne bez swojego nieszczęsnego sztucznego aromatu czekoladowo-waniliowego. Na dobrą sprawę w Hanse-Porterze jednak trochę czekolady czuć, ale jest to aromat naturalny, przyjemny. Poza tym w smaku są obecne suszone śliwki, czarna porzeczka, karmel oraz bardzo lekka paloność. Wysycenie jest średnie, szczypie trochę w język – co mi się również jak na portera wydaje nieco nietypowe. Pozytywami piwa są wprawdzie dość gruboziarnista, ale za to trwała piana i świetna oprawa graficzna, przy której nadzwyczajnie blado wypadają etykiety rozmaitych Bosmanów, Hansa Pilsów czy nawet Flensburgerów. Same piwo jednak jest bardzo nietypowe – podejrzewam że wielbiciele porterów nie zasmakowaliby w nim, smakuje bowiem całościowo jak lekki, trochę zbyt wodnisty schwarzbier z paroma porterowo-owocowymi smaczkami, w dodatku dość słodki. Taki porter dla kobiet, lżejszy chyba od większości ciemnych piw. Jeśli Carlsberg wypuści kiedyś coś o nazwie Okocim Karmi-Porter, to pewnie będzie tak właśnie smakował.
Ocena: 5