Loading...

Schwarzer Abt – Klosterbrauerei Neuzelle – Niemcy

Wiedziony pragnieniem zakończenia dnia lekkim acz wytrawnym schwarzbierem odkapslowałem Czarnego Opata z Brandenburgii i spotkało mnie słod...

Wiedziony pragnieniem zakończenia dnia lekkim acz wytrawnym schwarzbierem odkapslowałem Czarnego Opata z Brandenburgii i spotkało mnie słodkie rozczarowanie. Zdeczka niepoważne jest też podszywanie się przez świecki browar pod browar klasztorny. Wprawdzie klasztor w Neuzellu we wschodnich Niemczech posiadał browar od 1589 roku, niemniej jednak został zsekularyzowany już w 1817 roku. Na dodatek sam browar spłonął doszczętnie w 1892 roku i został odbudowany dopiero 10 lat później. Oczywiście dotknęła go po Drugiej Wojnie Światowej również nacjonalizacja – ujmując więc sprawę w paru słowach nie jest to żaden browar klasztorny. Co nie znaczy że piwa z takiego browaru muszą być złe. Niestety jednak browar w Neuzellu specjalizuje się w piwach ciemnych dosładzanych. Jako że kłóci się to z niemieckim prawem czystości, Klosterbrauerei Neuzelle procesował się bite 10 lat z rządem Brandenburgii o prawo do nazywania swoich wyrobów mianem piwa. I wygrał, nie wiem jednak za pomocą jakiej argumentacji. Rezultat tego jest taki, że na etykiecie Schwarzer Abta widnieje napis „Schwarzbier”, w składzie natomiast wymieniony jest osobno schwarzbier oraz syrop z cukru inwertowanego. I tu leży pies pogrzebany – chciałem bowiem wypić klasycznego, wytrawnego schwarzbiera w rodzaju Meissner Schwerter St. Afra Dunkel, a okazało się, że Schwarzer Abt to Magnuso-podobny ulepek.

Mogłem się tego zresztą spodziewać po składzie (aczkolwiek schwarzbier z konkurencyjnego łużyckiego Landskronu jest bardzo dobry i słodyczy ma w sam raz) oraz hasłem na etykiecie „paradiesisch lieblich”, czyli rajsko słodkie. No cóż. Zapach to palone ziarno, lekka kawa i ziemistość i bardzo w tle odrobina karmelu. Na poziomie woni nie czuć specjalnie fali słodyczy która ma nastąpić w smaku. Owszem, zapach jest palono-słodowy, zbyt delikatny i za mało treściwy, ale jednak nie słodki. Przeszkadzać za to może jego lekka metaliczność. Piwo jest faktycznie niemalże czarne, lekko prześwitujące po bokach pod światłem, piana zaś raczej drobna i w miarę trwała. Smak jest natomiast zrujnowany słodyczą. Syrop cukrowy został dodany bez wyczucia przez cukrzyka na wielkim głodzie. Średnio-wysycone piwo bez tej słodyczy byłoby jednak i tak zaledwie poprawne, jako że mało intensywny aromat palono-słodowy ustępuje smakowi Magnusa. Poziom słodyczy w obydwóch piwach jest za to porównywalny, za sprawą czego ciężko się te piwa pije. Mała treściwość aromatu w Schwarzer Abcie zadziwia dodatkowo biorąc pod uwagę że jest bardzo płytko odfermentowany – przy 12° ekstraktu ma bowiem ledwo 3,9% alkoholu, a i tak jest w zasadzie wodnisto-słodki. Jakąkolwiek, bardzo szczątkową goryczkę czuć dopiero po parunastu łykach, tak więc flagowy produkt brandenburskiego browaru nie ma w zasadzie żadnych jasnych stron. Schwarzer Abt to spore rozczarowanie jak na schwarzbiera. Wodnisty ulepek to nie jest dobry pomysł na piwo.

Ocena: 3/10

Schwarzer Abt 905223747099596527

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)