Brackie Mastne – Bracki Browar Zamkowy – Polska
Brak mi słów. Zdarzyła się rzecz kompletnie nieoczekiwana. Otóż Grupa Żywiec uwarzyła świetne piwo! Tak, nie dobre, a świetne! Z okazji 120...
https://thebeervault.blogspot.com/2010/11/brackie-mastne-bracki-browar-zamkowy.html
Opakowanie jest bardzo stylowe, trójkolorowe, w stylu retro. Nawet kapsel z zabudowaniami browaru jest ładnie dopracowany. W istocie, jedynie generyczny napis na kontretykiecie „nigdy nie jeżdżę po alkoholu” zdradza, że mamy do czynienia z wyrobem koncernowym. Po usunięciu kapsla z butelki unosi się słodkawy, dymno-owocowy zapach, coś pomiędzy ejlem a lagerem, ale bardziej w stronę pierwszego. Po przelaniu do kufla wszelkie skojarzenia z lagerowym aromatem zostają zwiane przez treściwy, ejlowy zapach estrowy. Kolor Brackie Mastne ma bursztynowy, jak na ejla przystało. Piana jest wspaniała – w większości drobnoziarnista, tworzy ładną, wystającą z kufla czapę, a redukuje się bardzo powoli, niemiłosiernie przy tym oblepiając szkło. Same piwo jest świetne, dość gęste – stąd nazwa „mastne” jest trafiona – o średnio-słabym wysyceniu, treściwym ejlowym, estrowo-owocowym smaku i bardzo przyjemnej goryczce, która może nie należy do najbardziej intensywnych, ale za to jest rasowa, nie pobrzmiewająca żadną chemią. W ariergardzie posmaku można też wyczuć aromatyczne elementy orzechowe, jak i bardzo nikłe elementy metaliczne, typowe jednak dla piw Brackich ogólnie, jak i często spotykane w tym rodzaju piwa. Czterosłodowość, podobnie jak w przypadku Warnijskiego z Kormorana, przekuto tutaj na atut, w odróżnieniu do nieporozumienia, jakim jest chaotyczny Cornelius Ale Ale z Sulimaru. W Brackim Mastnym ani słód pszeniczny ani karmelowy nie torują sobie drogi do kubków smakowych niczym zawodnik rugby, tylko harmonijnie współgrają ze sobą oraz pozostałymi słodami, tworząc piękny efekt końcowy. Ciężkim piwem Mastne nie jest, choć do najlżejszych też nie należy. Jest za to piwem wybitnie degustacyjnym, czyli piwem jakie polskie koncerny traktują zazwyczaj jak komara, przed którym trzeba się opędzać. Pozostaje mieć cichą nadzieję, że Mastne trafi jednak do stałego asortymentu Grupy Żywiec i że będzie miało lepszą dystrybucję niż dotychczas. Może następna edycja Mastnego z okazji 1201-ego roku miasta Cieszyn w przyszłym roku? Trzymając kciuki trzeba skonstatować, że oto mamy nareszcie polski ejl z prawdziwego zdarzenia, po smutnym końcu krakowskiej Smoczej Głowy (RIP) parę lat temu.
Ocena: 8/10
piwo niebanalne i smaczne, ale chętnie bym przeczytał jak je zestawisz z Zawierciem Bursztynowym (bitter jak w mordę strzelił), bo u mnie odeszło w sina dal po premierze Bursztynowego. No i czekamy na kolejnego górniaka z Cieszyna premiera już w przyszłym ms.
OdpowiedzUsuńBursztynowe juz zakupione, czeka na degustacje w kolejce, ale slyszalem ze nieliche. A na Beldżian Pejl Ejla sie juz ciesze, ciekawe jak wyjdzie.
OdpowiedzUsuń