Schneider Weisse kapituluje wobec oczekiwań
https://thebeervault.blogspot.com/2013/01/schneider-weisse-kapituluje-wobec.html
Po pszenicznych Maiselach w ostatnim wpisie czas na kolejnego tuza wśród niemieckich browarów piwa pszenicznego, mianowicie Schneider Weisse. Byłem jeszcze bardziej optymistyczny, szczególnie że udało mi się zdobyć Schneider Aventinus, weizenbocka zajmującego drugie miejsce w swojej kategorii na RateBeer, będącego jednocześnie drugim najlepiej tamże ocenianym piwem niemieckim. Wybór uzupełniłem dwoma jasnymi pszenicami od Schneidera. I wyszło nie tak jak miało wyjść – nawet powiedziałbym zastraszająco źle jak na tak ceniony browar specjalizujący się w dodatku wyłącznie w piwach pszenicznych. Ufundowany w 1872 roku browar ma ciekawą lokalizację, mieści się mianowicie w najstarszym budynku browaru pszenicznego w Bawarii, wybudowanym w 1607 roku przez księcia Maksymiliana I. Firma jest od założenia w rękach tej samej rodziny i wypuszcza rocznie na rynek koło 300 000 hektolitrów piwa – nieco mniej niż Maisel’s ale nadal bardzo dużo. Flagowym produktem jest Schneider Weisse Original (Tap 7), natomiast wśród smakoszy najbardziej jest ceniony wspomniany już Schneider Aventinus, z którego w browarze wytwarza się również destylat.
Piwo jest wyraźnie kwaskowe, o owocowym smaku i wytrawnym, kwaskowym finiszu. Mimo to jest jednak zawiesiste i niezbyt orzeźwiające, a nutki kartonu w końcówce nie dodają mu splendoru. Po dalszym ogrzaniu profil aromatyczny ulega kolejnej przemianie, za sprawą czego smak przypomina nieco gumę owocową z dodatkiem wanilii. Mimo rozbudowanego bukietu, który stale zmienia swoje oblicze piwo nie jest jednak udane. Trochę męczy. (Ocena: 5,5/10)
Piwo ma dość solidne ciało oraz typową wadę niemieckich doppelbocków, czyli zbyt ewidentną obecność cierpkiego alkoholu, nie licującą z niedostatecznie dużą głębią słodową. Karmelowo-śliwkowy finisz jest tym samym przyjemnie rozgrzewający, ale i nieprzyjemnie cierpki. Wraz z ogrzaniem wrażenie ogólne jest bardziej pozytywne, piwo uzyskuje bowiem więcej równowagi wewnętrznej, nadal jednak nie dotrzymuje obietnic zawartych implicite w zapachu. Spodziewałem się większej głębi, mimo wszystko jeszcze bardziej solidnego ciała oraz lepiej ukrytego alkoholu. (Ocena: 6,5/10)