Polskie piwa świąteczno-zimowe
https://thebeervault.blogspot.com/2012/12/polskie-piwa-swiateczno-zimowe.html
Czy zestawienie piwa świątecznego z AleBrowaru z jego odpowiednikami koncernowymi marki Perła i Tyskie Książęce nie zahacza przypadkiem o sadyzm? A właśnie niekoniecznie. Wszak piwo koncernowe może zachwycić, a ‘rzemieślnicze’ rozczarować. Oczekiwania wobec Saint No More miałem z zasady wysokie, ale i na Książęce Korzenne, które przyjechało do mnie w gustownym kartoniku, ostrzyłem sobie zęby – lubię piwa z korzennymi przyprawami, pokroju Kormorana Świątecznego. Nieco inaczej rzecz się miała z Perłą Winter, która nie dość że w puszcze, to jeszcze miast przypraw ma dodatki owocowe i kwiatowe. Za to wjechała w moje progi w imponującym ąturażu, wraz z płytką CD, ogrzewaczem rąk, świeczką zapachową oraz firmową pomadką do ust. Świeczka ma zapach czarnego bzu, pomadka nie wiedzieć czemu miast różą pachnie truskawkowym maoamem, natomiast sidi pachnie jak sidi.
Piwo jest o dziwo raczej oszczędnie nasycone, natomiast smakowo jest tak jak się można było spodziewać – czyli zdecydowanie za słodko. Kwiatowe aromaty wypierają piwne tak, że gdyby nie lekka goryczka na końcu, to Perła Winter smakowałaby jak kolorowa woda. Jest jeszcze kwestia rodzaju słodyczy – otóż stewia w moim odczuciu jest bliższa cierpkawej słodkości syntetycznych słodzików, niż czystej słodyczy cukru bądź miodu. I mi to osobiście nie odpowiada, choć dramatu też nie ma. Nie jestem grupą docelową dla tego piwa, ale czuję, że produkt wyszedł zgodnie z założeniami i przy odpowiedniej dystrybucji i promocji rzesze studentek powinny łyknąć haczyk. Wbrew ocenie jest to więc recenzja na swój sposób pozytywna. (Ocena: 3,5/10)
Po odkapslowaniu i przelaniu piwa do szklanicy nie mogłem się powstrzymać od pewnego skojarzenia międzygatunkowego, silna cytrusowość która uderzyła znienacka w me nozdrza od razu mnie bowiem przeniosła w świat witbiera. Po chwili jednak aromat się zrobił rzeczywiście świąteczny, a konkretnie piernikowy – wszystkie trzy przyprawy korzenne są odczuwalne mniej więcej po równo, bez wyraźnej dominanty. Nutki miodowe są głęboko w tle, tak samo jak słodowe, i nie są bynajmniej oczywiste. Lubię to.
Wbrew płytkiemu odfermentowaniu (ekstr. początkowy 13,5%) piwo nie jest nadmiernie pełne, choć nie jest też wodniste. Aromatyczność korzenna jest średnio silna, ale dobrze wyważona. Piwo dysponuje umiarkowaną miodową słodyczą, a w finiszu lekkiej goryczce towarzyszy przyprawowy wydźwięk, który faktycznie ociupinkę grzeje gardło. Fajne, piernikowe piwo, które powinno przypaść do gustu miłośnikom pierników niemieckich. Brakuje tylko orzechów do kompletu. Mogłoby być nieco słabiej nasycone, bardziej pełne, może również odrobinkę bardziej alkoholowe, ale nie ma co narzekać. Pierwsze Tyskie od niepamiętnych czasów które mogę kupić z własnej woli, zupełnie świadomie, żeby je wypić ze smakiem. Cóż za miła niespodzianka! (Ocena: 6,5/10)
AleBrowar Saint No More zebrał od sporej liczby osób mniej lub bardziej mocne cięgi, tym bardziej byłem go więc ciekaw. Brown ale przyprawiany wanilią i miodem, leżakowany z płatkami dębowymi, jest chmielony nieoczekiwanie po angielsku (szczepy Challenger oraz East Kent Goldings), i jako jedyne piwo z tego zestawienia zapowiada się zarówno treściwie jak i ogrzewająco (ekstr. 16%, alk. 6,2%). Na etykiecie wytatuowana wersja bynajmniej św. Mikołaja z Miry, a jego zwulgaryzowanej wersji wykoncypowanej w Ameryce w XIX wieku i spopularyzowanej przed Drugą Wojną Światową na zlecenie Coca-Coli, czyli ‘Santa Clausa’, choć wzbudza też, ze względu na błękitną kolorystykę, skojarzenia z Dziadkiem Mrozem. Bardziej adekwatną nazwą byłoby więc chyba Santa No More.
Zapach jest bardzo intrygujący, ciemnosłodowy, przy czym główne skrzypce wydaje się grać zdecydowanie gorzka czekolada, przed karmelem. Delikatne nuty owocowe łączą się z równie słabo uchwytnymi kawowymi, mocniejsze są za to akcenty waniliowe, a i przebłyski suchego drewna wydają się być obecne.
Smak jest w miarę głęboki, lekko słodki. Pełnia jest średnia, choć na całościowy odbiór pod tym względem wpływa lekka cierpkość piwa, odczuwalna w części głównej, najbardziej jednak wyraźna w średnio gorzkim (mimo całych 55 IBU, choć tendencja jest zwyżkowa), nieco wytrawnym finiszu z nutką kawową oraz ziemistą. Mimo braku korzenności, piwo jako bożonarodzeniowe uważam za bardzo udane. Jest lekko rozgrzewające, w miarę treściwe, czekoladowe, nie tak tendencyjne i wystarczająco głębokie, żeby je pić przy kominku. Moim zdaniem jest to drugi najlepszy dotychczasowy wypust AleBrowaru, oba kciuki w górę! (Ocena: 7/10)
Zestawienie wygrał Saint No More, tak jak oczekiwałem, Książęce Korzenne okazało się być dobrym piwem, tak jak oczekiwałem, natomiast Perła Winter to damski trunek, dobrze wykoncypowany, a zarazem kompletnie nie w moim guście. Czyli tak jak oczekiwałem.
Największym zaskoczeniem jest Tyskie ;) Może w końcu ktoś się obudzi i zacznie warzyć w Tychach dobre piwa
OdpowiedzUsuńLudzie to nie jest żadne Tyskie!!!!!!!! To piwo nazywa się Książęce! Fakt, jest produkowane w Tychach, ale to nie powód żeby nazywać go Tyskim.
OdpowiedzUsuńWiem, że każdy się przyzwyczaił do nieistniejącego już piwa Tyskie Książęce, ale to już historia.
Mi Książęce Korzenne także bardzo zasmakowało, czym mnie bardzo mocno zaskoczyło!!!
OdpowiedzUsuń