Duff Beer – Eschweger Klosterbrauerei – Niemcy
I Ty możesz poczuć się jak Duffman! Świeżo ze Springfieldu doszła dostawa legendarnego piwa, które uformowało atletyczną figurę Homera Simps...
https://thebeervault.blogspot.com/2011/02/duff-beer-eschweger-klosterbrauerei.html
Teraz, dzięki niemieckiemu browarowi klasztornemu Eschweger każdy może poczuć się jak mieszkaniec Springfieldu. Myślałem początkowo że Duff Beer to taki typowy artykuł dla fanów Simpsonów, do których zalicza się niżej podpisany, czyli że do otoczki większą wagę przywiązano niż do substancji, a więc zawartości butelki. Tak jak w Simpsonach Duff Beer jest takim koncernowym lagerowym sikaczem dla mas, tak byłem pełen obaw, że jego robiona w Niemczech wersja realna będzie jakościowo nawiązywać do Duffa z kreskówki, vel że będzie szczochem na poziomie amerykańskiego Coorsa albo Bud Lighta (choć alkoholu ma trochę więcej niż te parodie piwa, mianowicie 4,9%). Nie doceniłem jednak faktu, że Duff Beer jest warzone na zlecenie w browarze klasztornym (aczkolwiek wzdrygam się przed określeniem takiego rodzaju piwa mianem klasztornego), i chyba między innymi przez ten fakt jest w rzeczywistości naprawdę niezłym, orzeźwiającym piwem. Kolorystycznie obywa się bez niespodzianki, zaskakująca jest za to świetna piana, drobnoziarnista, puszysta, wystająca bez problemów 2cm ponad kufel i oblepiająca jego wnętrze gęstymi firanami. Kolejnym zaskoczeniem jest dość niskie wysycenie piwa, które jednak jest drobnoperliste i wystarczająco orzeźwiające. High Gravity Brewing? I don’t think so. Zapach jest bardzo słodowy, czuć głównie ziarno, trochę jabłek, w tle jakąś słodkawość, zaś chmielu niet. Mimo śladowych elementów metalicznych woń jest bardzo przyjemna przez swoją świeżo pachnącą kombinację zbożowo-jabłkową. Duff Beer to naprawdę niezłe piwo, wprawdzie bardzo lekkie i trochę wodniste, ale jak tak smakują koncerniaki ze Springfieldu, to jego mieszkańcy mają się całkiem nieźle, lepiej od reszty Amerykanów przynajmniej. Piwo ma profil zdecydowanie słodowy, chmielu nie wyczułem, a goryczka jest rachityczna. Za to posiada przyjemny, bardzo miękki smak zboża z delikatnymi elementami miodu i jabłek. Jest bardzo orzeźwiające, miejscami mi przypominało kölsch, choć temu piwu oczywiście jednak sporo ustępuje. Jest wybitnie sesyjne, nawet leciutka, wyczuwalna miejscami metaliczność nie przeszkadza zbytnio. Jako największy mankament wymieniłbym jego wodnistość, która z czasem zaczyna jednak trochę przeszkadzać.
Ocena: 6