Loading...

Sześciopak polskiego craftu 21

Jak już zapowiadałem, tym razem plony wypadły niespodziewanie okazale. A może się po prostu starzeję?

Wrężel WIPA (ekstr. 15,5%, alk. 6,3%) to mało odkrywcze piwo, zwyczajna IPA, tyle że z dodatkiem cukru oraz słodu pszenicznego. Wyzbyta weizenowych klimatów przykuwa uwagę chmielowością będącą na granicy granulatu, z którego to jednak zdążyły się wykluć i rozprzestrzenić w piwie nuty cytrusów, mango oraz trawy przechodzącej w świerk. W smaku wpierw mamy jednostajną, granulatową (jednak), nudną nutę chmielu, po czym następuje chwila pustki oraz szorstka, ściągająca goryczka, która przez jakiś czas jeszcze drażni gardło. No a po tym następuje cisza i zapomnienie. Po paru chwilach człowiek już nie pamięta co właśnie wypił, dobrze że zrobiłem notatki. Piwo nie dość że nie jest rześkie a przymula, to w dodatku jest potwornie nudne. Belanglos, jak to mówią na zachód od naszego grajdołka. Aha, jest też siarka, ale nawet wada nie jest w stanie wskrzesić we mnie większych emocji względem tego piwa. (4/10)

Po wtopie z butelkowym Belgian Blondem Birbant dostał szansę zrehabilitowania się chwalonym tu i ówdzie Old Ale (ekstr. 19,1%, alk. 7,4%). No i faktycznie, zrobił to na bogato. Aromat to bardzo złożona, harmonijna kompozycja. Orzechy, karmel, delikatna wanilia, trochę toffi, sporo skóry, szczypta czerwonych owoców. Robi wrażenie. Piwo jest słodkie, w głównej części przyjemnie gładkie, w finiszu jednak niestety wyłazi trochę alkoholu i robi się cierpko. W obecnej postaci jest niezłe, ale sugerowałbym przeleżakowanie butelki przez kilka dodatkowych miesięcy, szczególnie że nutka miodowa która może się z czasem wytworzyć powinna pasować do reszty bukietu. (6/10)

Imperialna IPA od Kraftwerku o nazwie Kałasznikow (alk. 8%) wyszła cokolwiek mało wyraźnie jak na styl. Aromatowi brakuje siły przebicia, nachmielenie dało mu głównie nuty kwiatowe, no i dominantą jest karmel. W smaku na szczęście lepsze, pełnawe, miękkie, słodkawe, z wytrawną goryczką. Dodanego czerwonego pieprzu bym się jednak na żadnym etapie degustacji nie domyślił. Inna rzecz, że karmelowa baza z nutami opiekanymi jest dość mocarna, co sprawia że ta – deklaratywnie rzecz ujmując – imperialna IPA absolutnie nie sprawdza się jako likier chmielowy. No i w kwestii wad warto wspomnieć o delikatnym masełku oraz wyczuwalnym w finiszu alkoholu. Dzięki swojej miękkości piwo nie jest złe, ale do naprawdę dobrych sporo mu brakuje. (5,5/10)

Kormoran wziął się za zamierzchły, pruski styl piwa o nazwie rosanke. Pruskie piwo żniwiarzy miało ongiś zapewnić orzeźwienie, ale i jednocześnie nasycić pracujących w polu chłopów. Rosanke (ekstr. 11%, alk. 3,5%) spełnia obydwa warunki. Piwo jest o tyle ciekawe, że można je rozłożyć na czynniki pierwsze – wędzonkę, wyraźną lawendę, delikatną chmielową nutkę – ale wrażenie syntetyczne jest o wiele bardziej wymowne, bowiem składając wszystko do kupy, piwo pachniało mi jak mocno doprawiona, domowa, wiejska kiełbasa. Kwiaty same w sobie pachną wprawdzie lawendowo, ale w połączeniu z wędzonką potrafią się skojarzyć z różnymi przyprawami, między innymi ziarnem kolendry. Ciekawa rzecz. W smaku jest treściwe, z lekką miodową słodyczą, sycące i gęste jak na tak niski ekstrakt, a jednak od początku aż do delikatnie gorzkiego końca wypełnione kwiatową rześkością. Szczególnie że piwo jest punktowane chłodzącą gardło, kwiatową nutą w finiszu, która oddziałuje na nie niczym mięta. Bardzo smaczny, niezwykły wywar. (7/10)

Czasami najbardziej przekonująco wychodzą te piwa, po których człowiek się niczego wielkiego nie spodziewa. Takim piwem jest Bednary Polish Stout (ekstr. 12,5%, alk. 4,5%). Już bukiet, złożony z nut kawy, ziół, ziarna kakaowca i skórki chlebowej wypada obiecująco. W smaku za sprawą delikatnej kremowości i kawowej dominanty, jak i względnej treściwości która jednak za sprawą niskiego woltażu nie sprawia że piwo jest ciężkie, robi się jeszcze bardziej przyjemnie. Na domiar dobrego całkiem mocarna goryczka ma przemawiający do mojej estetyki, ziołowy sznyt. De facto piwo jest bardzo podobne do Primator Stouta, ale za starych, dobrych czasów. Świetna rzecz. (7,5/10)

Warząca w Szczyrzycu Fabryka Piwa zadebiutowała niedawno na rynku szeregiem piw, wśród których był foreign extra stout o nazwie Deep Space (ekstr. 16%, alk. 6,5%). I cóż to był za debiut! Likier z gorzkiej czekolady, delikatna wanilia, lody czekoladowe – imponująca głębia aromatu. W smaku okazuje się być nieco lżejsze niż bukiet zapowiada, słodkie, z podtrzymywaną sugestią wspomnianego likieru, ale w postaci lekko rozcieńczonej. Średnie ciało z uzupełniającą likier sugestią wanilii kroczy ku kawowo-palonemu finiszowi. Przychylam się do sugestii Grześka z blogu A Beer Please – podnieście trochę ekstrakt, to będzie z tego petarda. Jeszcze lepsza niż już jest. (7,5/10)

Wyjątkowo udany przegląd, być może najbardziej udany z dotychczasowych. Bednary podtrzymują renomę solidnego producenta piw ciemnych, Fabryka Piwa debiutuje w imponujący sposób, a Kormoran z właściwą sobie solidnością bierze się za bardzo oryginalny styl.

recenzje 1081801000138355435

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)