Loading...

Sześciopak polskiego craftu 20

Już się tak przyzwyczaiłem do tego, że na każde kolejne sześć polskich piw craftowych dwa są fajne, że uległem syndromowi rozpasania i groziło mi popadnięcie w rutynę. Na szczęście (?) polski craft potrafił mnie w końcu wyrwać z letargu.

Turbo Geezer (ekst. 19,1%, alk. 8,3%) od Kingpina to Geezer w wersji turbo. I na tym mógłbym skończyć recenzję, gdyby nie to, że wbrew oczekiwaniom wyszedł ciut słabiej od swojego mniejszego brata. Na pierwszy plan wysuwa się kawa, której jest jednak niestety mniej  intensywna niż w wersji podstawowej, oraz popiół. Na drugim planie można odnaleźć akcenty wanilii i tytoniu, zupełnie w tle odrobinkę whisky, a wraz z ogrzaniem na sile zyskuje nuta mleczna, szczególnie w poza tym popiołowym posmaku. Podkręcenie dotyczy słodyczy – choć nie jest to ulepek – oraz paloności. No i koniec końców brakuje piwu balansu oryginału. Mimo że słodyczy jest sporo, to palony kwasek potrafi przełamać laktozową gładkość, co czyni piwo nieco cierpkim. Nad tym warto popracować, szczególnie że poza tym jest w gruncie rzeczy bardzo smaczne. Posiada po prostu dodatkowo trochę niewykorzystanego potencjału. (7/10)

Piwa z Birbanta są zazwyczaj albo bardzo smaczne albo ledwo pijalne. Belgian Blond (alk. 6,9%) wpisuje się w ten schemat, niestety od gorszej strony. Receptura wydaje się być niezła. Delikatna żywica i cytrusy, a także brzoskwinia wzmocniona goździkowym, pikantnym fenolem. Niestety, obecna jest także siarka, która na dodatek przybiera postać kanalizy vel kiblozy. I po równi uderza w zmysły w smaku i aromacie. Na domiar w finiszu czai się delikatny rozpuszczalnik. Poza tym smak jest wyraźnie pikantny, co warto może odnotować, nie ma to jednak większego znaczenia. Niestety – moim zdaniem piwo w takiej postaci jest niepijalne. Słyszałem jednak, że w wersji lanej jest o niebo lepsze. (2/10)

Reversal (ekstr. 12,5%, alk. 5,2%), uwarzony przez Kraftwerk we współpracy z Pokahontaz, zapowiada się fajnie kiedy jest silnie schłodzony. Mnie przynajmniej taki cytrusowo-tropikalny, lekko słodowy profil odpowiada, nawet jeśli nie jest w dzisiejszych czasach niczym oryginalnym. Jednak wraz z ogrzaniem rozprzestrzenia się w piwie siarka, i to ponownie w postaci nut znanych z woodstockowych toi-toiów. Co ciekawe piwo nadal pozostaje pijalne, nie jest więc aż tak źle jak mogło być. Dobrze jednak z pewnością też nie jest. Jakoś jestem jednak dziwnie spokojny, że klientela docelowa nie miała z nim problemów. Nie dlatego że lubi przesiadywać w toi-toiach, ale dlatego że w większości chyba nie pija takich piw, no a Reversal mimo siarki jest lepszy od szeregowego eurolagera. (5/10)

Kooperacja Pracowni Piwa z SzałemPiw dotychczas przyniosła bardzo ciekawe, a nawet świetne (1 oraz 4) rezultaty. Wraz z piwem o nazwie 5 (ekstr. 14%, alk. 5,6%) podwinęła im się noga. Otóż ten stout z pieprzem pachnie palonym ziarnem i gorzką czekoladą, ale głębi nie ma w tym wcale. Najbardziej jednak zabolała mnie specyficznie dobrana mieszanka pieprzów, która mi się jako całość skojarzyła z flipsami serowymi. Tak to już jest z przyprawami, że niektórym niektóre śmierdzą, więc być może inni nie mieliby takiego skojarzenia. Smak jest czekoladowo-palony, ale raczej wodnisty, z delikatną, pikantną nutką pieprzu w finiszu. Nie rozumiem tego piwa, jest udziwnione, a jednocześnie nudne, płaskie. I na domiar lekko alkoholowe w finiszu. (4/10)

Key Largo (alk. 6%) z Radugi to stout owsiany z cynamonem. W smaku daje to efekt piernika w czekoladzie, w aromacie natomiast karmel i delikatna czekolada oraz popiół łączą się z pikantnym cynamonem w nieco rozklekotaną całość, w której cynamon za sprawą swojego natężenia ma nieco smrodliwą postać. Nie jest to niestety smaczne piwo, choć tutaj akurat rozjechano się z moim gustem na poziomie receptury, a nie wad. (4/10)

West Coast IPA (ekstr. 16%, alk. 6,2%) z Widawy jest już jakiś czas na rynku, no ale wcześniej go nie próbowałem. Piwo jest słodkawe, gorzkie, z krótkim finiszem. Początkowo cytrus, trawa i tropiki, w finiszu przewija się nutka melona. Byłoby fajnie gdyby piwo było lepiej zintegrowane. Miałem wrażenie, że słodycz i goryczka idą obok siebie, miast na siebie nawzajem oddziaływać. Ale wypiłem bez szmeru. (6/10)

Tym razem wyszło gorzej niż zwykle, częściowo przez wady, a częściowo piwa mi po prostu nie odpowiadały. Już jednak wiem, że w następnym odcinku będzie dużo lepiej.
recenzje 2410273328037470927

Publikowanie komentarza

  1. wczoraj podpiąłem Belgian Blond i nie stwierdziłem w/w wad, tym samym potwierdzam, ze wersja lana jest ok :) podobnie z Key Largo i 5 z PP/SzałPiw - z beczki były dobre

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie wybredny jesteś:) Moim zdaniem oceny nie powinny dotyczyć gustu jak piszesz w Key Largo. Mnie akurat smakuje (choć bez rewelacji) i powtórzyłem to piwo. Tak samo piątka z kooperacji moim zdaniem nie ma pieprzów z flipsów serowych. Na szczęście dla browarów odbiorcy mają inne podniebienie niż blogerzy. W innym wypadku po takich ocenach kraft by upadł szybciej niż się rozwinął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ że u wybrednych ludzi wyższe oceny mają też wyższą wagę. No i nie rozumiem, czego miałyby dotyczyć oceny - tego czy jest poprawnie uwarzone? Nie ma szans, to nie jest zestandaryzowany konkurs piw domowych, a zapiski moich osobistych wrażeń.

      Usuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)