Loading...

'Krafti' po niemiecku

Dla piwoszy, którym na sam dźwięk słowa 'koncern' jeżą się brody, niemiecki BraufactuM stanowi ekspozyturę ciemnych sił rodem z piwnego Mordoru. Kiedy moda na craft w Niemczech dopiero kiełkowała, grupa Dr Oettker (tak, to ci od mrożonych pizz) postanowiła od razu wejść w rynek. Stworzono markę BraufactuM, udekorowano nią otoczką elitarności i klasy, słusznie zakładając, że Niemca trzeba zachęcić do płacenia kilkukrotnie więcej za jedno piwo czymś innym niż samym smakiem, stworzono serię piw w różnych stylach oraz wstawiono do supermarketów w całych Niemczech, głównie sieci Real, lodówki z piwami BraufactuM, ale również importowanymi craftami zza granicy, chociażby Firestone Walker. Tym samym z pewnością doktor pizzer przyczynił się do wzrostu świadomości konsumenckiej w Niemczech, i wcale nie jestem pewien czy na tym zyskał finansowo. W niektórych miejscowościach lodówki stoją i towar też stoi, aż w końcu trafia na wyprzedaż. Piwa z BraufactuM mają przy tym mieszaną recepcję wśród piwnych narwańców, choć ciężko mi stwierdzić na ile wpływ na taki stan rzeczy mają kwestie ideologiczne. Zakupiłem trzy piwa żeby przekonać się samemu ile BfM jest wart.

Colonia (alk. 5,5%) to nieortodoksyjne podejście do tematyki kolscha. Piwo chmielone na zimno Saphirem jest pełne jego przyprawowych, delikatnie owocowych nut. Od kolscha odróżnia je też wyższa pełnia, lekka słodycz, mocniejsza goryczka – słowem, niewiele tutaj zostało z klasycznych wyznaczników stylu. Colonia jest więc piwem typu golden ale, rześkim i smacznym. (6,5/10)

The Brale (alk. 4,8%) z kolei to brown ale, ale znowuż w wersji amerykańskiej, wbrew temu co sugeruje opis na etykiecie. Ciekawa mieszanka niemieckich i angielskich chmieli jest zdominowana przez amerykańskiego Mosaika, i w ten sposób piwo poza karmelem oferuje głównie nuty kwiatowe oraz ananasowe. Z jednej strony aromat jest słodki, z drugiej ciało wątłe, a smak kwaskowy, a przy tym wyzbyty wartej wzmianki goryczki. Kremowe nasycenie całkiem udanie nadrabia braki w słodowaniu, pikantne nutki chmielowe ożywiają część główną, a pojawiający się w finiszu orzech laskowy ładnie zaokrągla smak. I znowuż – bez efektu zaorania, ale faktycznie smaczne piwo. (6,5/10)

Palor (alk. 5,2%) to pale ale chmielony Cascade i Polarisem, co daje efekt w postaci kolażu cytrusów, ananasa oraz mięty. Nie powiem, lubię miętę w pale ale, ale Palor kuleje na odcinku smakowym, który jest mało intensywny, a i nie do końca rześki. Co czyni to piwo w zasadzie zwyczajnym, choć lekko owocowo-miętowym piwem stołowym. (6/10)

Dwa piwa okazały się smaczne, ale jak na całą otoczkę szału nie ma. Wcześniej piłem też wędzonego Rooga, który mnie rozczarował. Póki co skutecznie mnie to zniechęca do zainwestowania w dużo droższe, większe butelki Braufactum z innymi stylami. Nie jest źle, ale nie jak na takie czasy i za taką cenę.

recenzje 1566435024317635222

Publikowanie komentarza

  1. miałem podobne odczucia, zobaczyłem to w niemieckim Realu i ceny mnie odrzuciły. Skusiłem się na Palora, a że nie zrobił na mnie wrażenia to sobie odpuściłem. Za mniejsze pieniądze można mieć wyśmienitą Cambę.

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)