'Krafti' po niemiecku
https://thebeervault.blogspot.com/2015/05/krafti-po-niemiecku.html
Dla piwoszy, którym na sam dźwięk słowa 'koncern' jeżą się brody, niemiecki BraufactuM stanowi ekspozyturę ciemnych sił rodem z piwnego Mordoru. Kiedy moda na craft w Niemczech dopiero kiełkowała, grupa Dr Oettker (tak, to ci od mrożonych pizz) postanowiła od razu wejść w rynek. Stworzono markę BraufactuM, udekorowano nią otoczką elitarności i klasy, słusznie zakładając, że Niemca trzeba zachęcić do płacenia kilkukrotnie więcej za jedno piwo czymś innym niż samym smakiem, stworzono serię piw w różnych stylach oraz wstawiono do supermarketów w całych Niemczech, głównie sieci Real, lodówki z piwami BraufactuM, ale również importowanymi craftami zza granicy, chociażby Firestone Walker. Tym samym z pewnością doktor pizzer przyczynił się do wzrostu świadomości konsumenckiej w Niemczech, i wcale nie jestem pewien czy na tym zyskał finansowo. W niektórych miejscowościach lodówki stoją i towar też stoi, aż w końcu trafia na wyprzedaż. Piwa z BraufactuM mają przy tym mieszaną recepcję wśród piwnych narwańców, choć ciężko mi stwierdzić na ile wpływ na taki stan rzeczy mają kwestie ideologiczne. Zakupiłem trzy piwa żeby przekonać się samemu ile BfM jest wart.



Dwa piwa okazały się smaczne, ale jak na całą otoczkę szału nie ma. Wcześniej piłem też wędzonego Rooga, który mnie rozczarował. Póki co skutecznie mnie to zniechęca do zainwestowania w dużo droższe, większe butelki Braufactum z innymi stylami. Nie jest źle, ale nie jak na takie czasy i za taką cenę.
miałem podobne odczucia, zobaczyłem to w niemieckim Realu i ceny mnie odrzuciły. Skusiłem się na Palora, a że nie zrobił na mnie wrażenia to sobie odpuściłem. Za mniejsze pieniądze można mieć wyśmienitą Cambę.
OdpowiedzUsuńOtóż to.
Usuń