Loading...

RegionALE

Niektóre browary po prostu chcą patrzeć kiedy świat płonie.

Kiedy już browary umownie zwane ‘regionalnymi’ reagują na zmiany jakie zachodzą na rynku (a powiedzmy sobie szczerze, czas reakcji mają zazwyczaj zaiste fenomenalny), to nieśmiało próbują dorównać ‘kraftowcom’ i idą w górną fermentację. Przy czym dominują dwie szkoły. Według jednej, należy warzyć śmiało i do przodu, zazwyczaj dosypując do kadzi po dwie wywrotki chmielu. Druga szkoła mówi zaś, że nie należy przesadzać z tą inwencją, górna fermentacja a i owszem, ale nowe piwa nie mają smakowo znacząco odbiegać od dotychczasowego portfolio browaru, co by nie zrazić dotychczasowych klientów jakimiś herezjami.

Inicjatywa kontraktowa Czarny Kot zakontraktowała swojego górniakowego Kota nie wiadomo gdzie, może u pani Wiesi w domowej wannie, bo nie podano miejsca produkcji. Jakby jednak nie było, Nachmielone Specjal Bitter nie wyszło najlepiej. Receptura wydaje się być sensowna – zboże i toffi uzupełniane są pomarańczowo-trawiastą wonią polskich chmieli. Jest miękkość w ustach i przyjemna, trochę grejpfrutowa goryczka. To wszystko na plus. In minus zaś wzmacniające się wraz z piciem wady – połączenie kukurydzy, kartonu i nalotu na starych metalowych stelażach. Szkoda, bo już myślałem że dam się pozytywnie zaskoczyć. (4/10)

Grupą docelową dla Nelson IPA (alk. 6%) z Krajana nie są chyba amatorzy nowej fali, a stała baza klientów tego browaru. Zrobiono bowiem piwo na polskich chmielach (oraz niemieckim Perle) które znacząco nie odstaje od linii po której Krajan stąpa od dawna. Nieco karmelowej bazy słodowej mającej coś z landrynek najtańszego sortu, trochę trawiastego nachmielenia, ale z pewnością chmielenie na zimno nie miało miejsca. Trzeba obowiązkowo wspomnieć o wadach, a jest ich tutaj trochę. Metal, szmatka, masełko – aromat to średnich rozmiarów tragedia. O dziwo jednak w smaku jest to niezłe piwo. Z wad utrzymuje się w zasadzie jedynie metaliczność, objawiająca się w posmaku co drugi czy trzeci łyk. Jest jednak w cieniu całkiem dosadnej i przyjemnej goryczki. Mimo aromatu i ogólnej wadliwości da się je moim zdaniem bez problemu wypić. (6/10)

Krajan Nelson Black IPA (ekstr. 14%, alk. 6%) to w zasadzie ani IPA ani black ani piwo smaczne. Zdominowane przez szorstką, cierpką, zalegającą i wżerającą się w przełyk goryczkę, poza nią ma do zaoferowania tylko nieznaczną kwiatowość. To się tyczy jego chmielowej strony, bo słodowa z kolei jest rozbudowana, w postaci karmelowego monolitu, który wypełnia nozdrza i pokrywa język. Nic dobrego. (4/10)

Krajan poszedł zresztą za ciosem i po podwójnym Nelsonie zaserwował piwoszom podwójnego Ale Krajana. Z tym że Ale Browar i Ale Krajan to tak jak fotel prezesa i krzesło fakira. Ten zielony Ale Krajan (ekstr. 14,1%, alk. 6%) to piwo mało intensywne, ale i na tym poziomie siły smaku denerwujące. Połączenie wodnistego ciała z natrętnymi nutami karmelowymi, ścierkowymi (nie mylić ze świerkowymi) i metalicznymi to absolutnie nie jest mimo wszystko średni poziom polskiego craftu. To jest dno. (3/10)

Niech na korzyść mojego ciężkiego charakteru świadczy to, że po takim Krajanie nie traciłem nadziei wobec Ale Krajana English Red Beer (ekstr. 14%, alk. 6%). Ponownie Krajan chce podbić nasze podniebienia połączeniem karmelu, ściery i metalu, tutaj jedynie wzbogaconym o akcenty kwiatowe i landrynkowe. Piwo pod znakiem dajmy w cholerę słodu monachijskiego i chmielu na goryczkę, a niuansami się nie przejmujmy, ludzie to łykną. No nie wszyscy. (3/10)

Ciechan AIPA (alk. 5,4%) z kolei to piwo które bardzo by chciało smakować tak jak poprzednik, czyli początkowo fenomenalny Ciechan Grand Prix 2013, ale nie do końca potrafi. Zacznijmy od plusów. Fantazyjna feeria aromatów od chmielenia na zimno obejmuje całą skalę tropików, począwszy od silnej marakuji, poprzez ananas, mango, aż po cytrusy. A ja marakuję wielbię. Piwo reprezentuje raczej słodką odnogę stylu, jest pełnawe i nieco karmelowe. Całkiem mocna goryczka balansuje wyraźną słodycz, nie dominując jej jednak. Smak natomiast prezentuje esencjonalną chmielowość. A gdzie łyżka dziegciu? Otóż piwo po otwarciu atakuje zmysły dominującą nutą wysłużonego ręcznika plażowego. Nie wiem jak tę wadę określić, poza tym z czasem się ona ulatnia, niemniej jednak piwo jest gorsze od Grand Prix 2013. Ale absolutnie nie jest złe. Jest świetne, wypiłem je z niekłamaną przyjemnością. (7,5/10)

Również w Bojanowie powiedziano „ajpa!” i uwarzono żytnią IPA chmieloną na goryczkę Magnumem, a na aromat Nową Zelandią (Motueka i Kohatu) oraz Ameryką (Mosaic). Początkowy niuch Maorysa (alk. 5,5%) niesie ze sobą woń cytrusów i żywicy, ale zarazem również coś niepokojącego. To coś rośnie z każdą chwilą, żeby w końcu połączyć się w mózgu w jedno słowo – gorczyca! Serio, piwo pachnie (?) jak musztarda francuska. W smaku mało intensywne, nieco maślane, trochę drożdżowe (niezłe błocko ogółem w szkle wylądowało), trochę karmelowe. Gdzieś tam chmiel się pałęta, ale ciężko mu się przebić przez tę gorczycę. Goryczka niska jak na styl. Prawdę mówiąc, skoro pierwsza warka wypadła tak kiepsko, to nie mam specjalnie nadziei, że następne będą lepsze. Aha, fajna etykieta. (4,5/10)

Tylko Ciechan AIPA nadaje się do powtórzenia, z tym zastreżeniem jednak, że z innej warki potrafi pewnie tak jak inne piwa z tego konsorcjum smakować zupełnie inaczej. Regionały, nie idźcie tą drogą, a przynajmniej nie w ten sposób. To już nie te czasy kiedy GAB wypuszczał Kama Sutrę czy Belgia Fratera i polowały na te piwa, jako nieliczne przykłądy górnej fermentacji w Polsce, rzesze sekciarzy. To se ne vrati.

recenzje 1433456599852098020

Publikowanie komentarza

  1. Pracujesz z narażeniem życia! 4 Krajany i Czarny Kot na jednym posiedzeniu. A co do mainstreamowych górniaków. Wróciłem z objazdu brytolskich pubów z Real Ales w szyldzie. Gdyby któryś z naszych rycerzy piwnej rewolucji zechciał wydać ze 2 koła i zobaczyć, jak powinno smakować dobre sesyjne ale, to służę adresami ;)

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)