Loading...

Niemiecka radość

Von Freude to młodziutka inicjatywa kontraktowa z Hamburga, reklamująca się takimi suchymi hasłami jak „Amarillo hops for president!” Niełatwo jest ogarnąć niemieckie poczucie humoru. Oczekiwań względem Von Freude nie miałem wcale, para piwowarów robi na mnie wrażenie mało rozgarniętych śmieszków którzy zamiast dziergania na drutach nieforemnych skarpet i kwestowania pieniędzy na zasiedlenie pustyni Kara-Kum misiami panda zdecydowali się warzyć piwo. Takie ogólne wrażenie odniosłem po przeglądnięciu strony internetowej. Toteż nie spodziewałem się, że jedno z ledwo dwóch piw w ich portfolio okaże się takie smaczne.

Ale Primeur (ekstr. 14%, alk. 5,8%, 35 IBU) powstał wskutek dopracowania pierwszego piwa uwarzonego w domowym zaciszu przez Natalie oraz Martina, czyli duet tworzący Von Freude. Jest na stronie internetowej reklamowany jako piwo „całkiem genialne”, a niemiecko-amerykańska mieszanka chmielowa (Spalter Select i Amarillo) dała mu według twórców aromat słonecznego dnia. To wszystko są górnolotne słowa, bo jak na opis to piwo jest nieco przyciężkawe. W kadzi wylądowało chyba zdecydowanie więcej Spalta niż Amarillo, więc cytrusów są tutaj raczej nikłe ilości, w odróżnieniu do silniej reprezentowanej iglakowej ziołowości. Ciało jest spore, słodycz resztkowa jest na całkiem wysokim poziomie, a w smaku ziołowe nutki chmielu są wspomagane przez akcenty jabłkowe. Umiarkowana do średnio mocnej goryczka. Niezłe, choć do końca przekonany do tego piwa nie jestem. (6/10)

Boulevard (ekstr. 11,5%, alk. 4,3%, 19 IBU) ma być według macherów piwem mocno cytrusowym, o niesamowicie intensywnym bukiecie, a zarazem mało gorzkim. Wszystko to wskutek działania niemiecko-czeskiego duetu chmielowego Comet i Kazbek. I tutaj opis trafia w punkt. Nietypowa mieszanka chmieli zaowocowała ciekawym bukietem, w którym cytrusy bardziej kojarzące się z pomelo niż z grejpfrutem łączą się z ziołami, a także mętnym sokiem jabłkowo-gruszkowym. Goryczka jest przyjemnie umiarkowana, ciało lekkie, a charakter goryczki jak najbardziej grejpfrutowy. Iglakowość wydaje się być bardziej jałowcowa niż sosnowa, a w posmaku króluje ciekawa, lodowo-mineralna nutka jakby po ugryzieniu kulki śniegu. Gdybym nie wiedział, stawiałbym na chmiel Polaris. Trochę mi się to piwo pod względem filozofii skojarzyło z golden ejlami z angielskiego browaru Buxton. Jest więc bardzo lekkie, ale nie wodniste ani banalne. Unika więc pułapki w którą często wpada szkocki Williams Brothers. Świetny, sesyjny ejlik, do picia wiadrami. (7,5/10)

Dwa różne piwa, dwa różne wyniki. Ale biorąc pod uwagę, że receptura Boulevard jest nowsza, a przy tym piwo jest wyraźnie lżejsze, to inicjatywa kontraktowa Von Freude jest warta uwagi.

recenzje 37840366213567626

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)