Haust za Haustem. Jak trzeba, to trzeba.
https://thebeervault.blogspot.com/2013/02/haust-za-haustem-jak-trzeba-to-trzeba.html
Zielonogórski Haust ma zadatki na bycie jednym z ciekawszych browarów restauracyjnych na polskim piwnym krajobrazie. A to dlatego, że jako jeden z niewielu już od jakiegoś czasu waży się na śmiałe w polskich warunkach eksperymenty stylistyczne. Ponadto, za co wdzięczni są ludzie spoza Zielonej Góry, sprzedaje swoje wyroby w sklepach specjalistycznych w innych miastach. Niby logiczne – skoro jest browar i ma moce produkcyjne które przewyższają zapotrzebowanie lokalne, to następnym krokiem jest ekspansja rynkowa. Logiczne, a jednak poza Haustem niewiele browarów restauracyjnych tak czyni. Przyjrzyjmy się więc, co tam w polskim zagłębiu winiarskim upichcili.
No niestety. Po pierwsze, piwo jest odfiltrowane, co jest rzadką praktyką w przypadku browarów restauracyjnych. Po drugie, zapach jest słodki, landrynkowo-słodowy i mocno jabłkowy. Chmielu malutko, za to jest kapka mydła. Nie jest dobrze. Po trzecie, smak też jest słodki, co prawda goryczka pod względem intensywności jak na polskie warunki daje radę, ale jest cierpka, ściągająca, nieprzyjemna. Po przełknięciu w gardzieli zostają jeno delikatne nutki chlebowo-maślane. Całość jest wybitnie niezłożona, rozklekotana. Amatorska. Niedobre to, nie wypiłem do końca. (Ocena: 3/10)
Filtrowane piwo smakowo jest na szczęście poprawne, wytrawne i chmielowe, a w finiszu gorzkie, i to nie w taki nieprzyjemny, ściągający sposób jak w haustowym Pilsie. Jest jednak niestety wodniste, co dodatkowo jest podkreślone niskim, płaskim nasyceniem. Kocour potrafi podobne rzeczy dużo lepiej robić, tutaj piwo wieje nudą i ponownie wydaje się być nieco rozklekotane, zbyt mało zintegrowane. Gorzka woda z niespecjalnie podbitym aromatem chmielowym. Ech... (Ocena: 4,5/10)
Smak stanowi jego rozwinięcie, jest zaskakująco mało wytrawny (biorąc pod uwagę wspomniane parametry, chyba że ktoś się na etykiecie pomylił), słodki, aromatyczny, z lekko gorzką końcówką. Karmel się ładnie komponuje z suszonymi owocami, a alkohol jest bardzo dobrze schowany. Jak już wspomniałem, nie przepadam za tym stylem, więc weźcie sobie poprawkę na moją ocenę. Dla wielbicieli koźlaków będzie chyba w sam raz. (Ocena: 6/10)
Ciekawa sprawa z tym American Lagerem... Piłem go kilkukrotnie z beczki (nawet kilku różnych beczek) w Setce i był wyśmienity za każdym razem. Podejrzewam, że winny jest sposób/długość przechowywania przez sklep...
OdpowiedzUsuńŚwieżutkie było i prosto z lodówki. Ono nie było zepsute, było po prostu kiepsko uwarzone.
UsuńA kiedy była degustacja??
OdpowiedzUsuńKoło dwóch tygodni temu.
UsuńPodobno tegoroczne warki American Lagera i Red AIPA są gorsze niż zeszłoroczne. A szkoda bo wiele sobie obiecuję po Hauście.
OdpowiedzUsuń