Loading...

Piwa ze szwedzkiego Oppigårds Bryggeri

W ramach niedawnej wymiany piwnej otrzymałem trzy piwa z szwedzkiego browaru Oppigårds, które się już jakiś czas temu pojawiły w zagranicznych sklepach wysyłkowych. Podobnie jak fiński Malmgård, browar Oppigårds mieści się na terenie starej, 250-letniej wiejskiej posiadłości, której najstarsze budynki sięgają 1696 roku, własności rodziny Falkeström. Otwarcie browaru na jej terenie miało doprowadzić starą posiadłość do ponownego rozkwitu. I chyba się to udało, biorąc pod uwagę wysokie noty jakie zbierają piwa marki Oppigårds, jak również ich polepszającą się dostępność. Wprawdzie motywem przewodnim działalności miało być odkrywanie na nowo tradycyjnych szwedzkich piw wiejskich, niemniej jednak sądząc po portfolio firmy, moda na amerykańskie chmiele nie ominęła szwedzkiej prowincji. Efektem tego jest np. Oppigårds Golden Ale, przypominający nieco jasne wyroby od Williams Brothers. Prawdziwą rewelacją jest zaś Oppigårds Single Hop Ale, chmielony tylko i wyłącznie odmianą Styrian Goldings, czego bym jednak za Chiny nie potrafił odgadnąć. Niewiele mu ustępuje Oppigårds Indian Tribute, gatunku którego można się po nazwie domyśleć.

Zrazu wziąłem się za drugie piwo z wyliczanki, zadowolony z możliwości obcowania z jedną odmianą chmielu w pełnej krasie. Spodziewałem się aromatu nieco ziemistego, leśnego, zielonego – a tu siurpryza. Mimo że Oppigårds Single Hop Ale (alk. 4,8%) nie ma w składzie żadnego chmielu z Nowego Świata, to właśnie z takimi chmielami mi się zapach skojarzył. Aromat piwa jest bowiem silnie kwiatowy z dominującymi białymi winogronami oraz subtelnym cytrusem. Człowiek się uczy całe życie. Pod chmielową warstwą aromatyczną przewijają się delikatne nutki truskawkowe, jasna słodowość, a nawet kapka toffi, co daje całości nieco angielskiego sznytu. W pierwszej chwili mnie zdziwiło, że ejl chmielony wyłącznie odmianą słoweńską jest na RateBeer klasyfikowany jako american pale ale, po otwarciu butelki te zdziwienie minęło.

Piwo wyszło więc niezgodnie z moimi oczekiwaniami, ale nic nie szkodzi, jest bowiem przesmaczne. Jest wytrawne, zdominowane aromatycznie przez chmiel (co ciekawe, mimo że nie jest chmielone na zimno), nie przekracza jednak tej cienkiej granicy, za którą słodowość oraz estry są zupełnie stłamszone. Aromatyczne, raczej mało treściwe, choć lekko słodkawe. Chmiel poza białymi winogronami oraz cytrusem uwalnia również trochę nutek trawiastych, uzupełniających się z akcentami zboża oraz toffi, a to wszystko przy aksamitnym nasyceniu. Goryczka mimo 25 IBU dość mocna, cytrusowo-trawiasto-ziemista. To w niej na dobrą sprawę odzwierciedla się najbardziej spodziewany charakter użytego chmielu, pochodzącego od angielskiego Fuggles. W piwie zostawiono tyle słodu, że nie jest wodniste, ale nadal lekkie. Chmiel dominuje, ale gra fair wobec słodu. No brawo, świetne! (Ocena: 8/10)

Oppigårds Golden Ale (alk 5,2%) jest już piwem dużo mniej ekscytującym, choć nadal dobrym. Mógłby zasmakować piwoszom gustującym w lekkich, jasnych ejlach ze stajni Williams Brothers. Tutaj nachmielenie jest już bardziej urozmaicone, użyto bowiem angielskiego East Kent Goldings, jak również amerykańskiego Cascade. Jest to pierwsze piwo uwarzone przez Oppigårds, a obecnie ponoć najbardziej popularne piwo szwedzkie w państwowej sieci monopolowej Systembolaget, w co akurat ciężko mi uwierzyć. 

Piwo przekonuje do siebie niezbyt mocnym, ale za to wyważonym aromatem chmielowym, łączącym w sobie cytrusowość Cascade z charakterystyczną kwiatowością i ziemistością East Kent Goldings. Jest to piwo w porównaniu do Single Hopa również szybkie i wytrawne, również chmielowe z przewijającymi się nutkami zbożowymi, ale jest mniej aromatyczne i chyba również ciut mocniej odfermentowane. Cukrów słodowych raczej się nie wyczuwa, a w każdym razie mniej niż w Single Hopie, piwu brakuje więc tego interesującego kontrapunktu dla dość silnej goryczki (30 IBU), tego języczka u wagi, który popycha Single Hopa w rejony wybitności. Szkoda, bo tym samym piwo robi nieco bardziej wodniste i puste wrażenie, nadal jednak nie spadając poniżej zadowalającego poziomu. (Ocena: 6,5/10)

Na koniec Oppigårds Indian Tribute (alk. 6,6%), trzeci z flagowych produktów browaru. Jak się można domyśleć, jest to IPA w wersji amerykańskiej. Jak się można również domyśleć, oznacza to że aromat wywołuje skojarzenia z żarem tropików. Cytrus, ananas i morela nadają tutaj ton, przy czym kwaskowe nuty całkiem nieźle się przebijają przez zwodniczą słodycz woni.

Aksamitne nasycenie nieco podbija obecność ciut opiekanego ciała słodowego, a lekko zaznaczona słodycz jest akuratnie balansowana mocno gorzką, choć nie zdzierającą gardło, nieco trawiastą końcówką. I to jest właśnie wyważona IPA – goryczka nie zalewa niszczącą falą wszystkiego, lecz pozostawia przestrzeń dla słodyczy tańczącej na czubku języka. Piwo jest bardzo aromatyczne lecz nie przytłaczające. Takie IPA lubię! (Ocena: 8/10

recenzje 5612489568247372878

Publikowanie komentarza

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)