Loading...

Tak więc Matuška uwarzył piwo miodowe...

Piwa miodowe warzy się nie tylko w Polsce. Mało odkrywcze stwierdzenie, niemniej jednak sporo osób może myśleć, że są one polską specjalnością. W Czechach wszak robi się je nieco inaczej, dodając miód do piwa przed fermentacją, za sprawą czego drożdże mają czas rozłożyć miodowe cukry. Efekt końcowy jest taki, że czeskie piwo miodowe jest zazwyczaj tylko nieznacznie słodkie, dysponuje za to miodowym aromatem. W Polsce inaczej, dolewa się miód do gotowego piwa, czyli mamy do czynienia nie tyle z piwem miodowym, co z piwem zmieszanym z miodem. Tyle teorii, ale w praktyce nie oznacza to z automatu, że czeskie piwa miodowe wyprzedzają pod względem smaku te z Polski o lata świetlne. Wszystko zależy od indywidualnych upodobań, a moim zdaniem prostackie podejście polskich piwowarów do tematu potrafi zaowocować świetnym efektem, vide Miodne z Kormorana. Adam Matuška jednak sroce ani nawet orłu spod ogona nie wypadł, założyłem więc optymistycznie że jeden z moich ulubionych piwowarów również w tematyce piwno-miodowej zwali mnie z nóg.

Wizualnie ciemny bursztyn z pianą, która jest klasą samą w sobie. Wystaje ponad brzeg szklanicy i trwa, i trwa, i trwa... 

Matuška Medové (ekstr. 14%, alk. 5,6%) ma ładnie zintegrowany, słodki aromat. Nienachalna miodowość miesza się z jasnymi oraz ciemniejszymi słodami, jak również delikatnym chmielem żateckim. Silne są nuty kwiatowe, de facto na równi z miodem. Czuć że to piwo, czuć również miód, który wespół z kwiatowością tworzy aromat, który mi się nawet w pewnym momencie skojarzył z brzoskwinią z puszki w zalewie.

Smakowo piwo niestety nie utrzymuje do końca poziomu. Ciało słodowe jest w miarę solidne, a podczas picia zaczyna być bardziej odczuwalna jego opiekana strona. Lekka słodycz słodowo-miodowa kapituluje w obliczu niespodziewanie mocnej, pilsowej goryczki o sile 34 EBU, która mi się jednak nieco gryzie z miodowym aromatem. Podejrzewam, że byłoby to świetne piwo, gdyby je wyzbyć miodowości. Ta ostatnia bowiem zabiera miejsce w profilu aromatycznym, które w tego typu pilsie jest wypełnione przez słód i chmiel, w związku z czym odbieram całość jako niewyważoną, zbyt goryczkową i ciut za mało aromatyczną. Tak więc z jednej strony jest to piwo nieco bez wyrazu, z drugiej zaś, biorąc pod uwagę całokształt, lekko przechmielone. (Ocena: 6/10

recenzje 8169649298870866772

Publikowanie komentarza

  1. jedno pytanko, czy na butelce Matuski, data wpisana ręcznie to data produkcji czy ważności?

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie macie wrażenia że piwa od Matusky nico lecą w dół? Kiedyś jak wypiłem złota rakietę (2-3 lata temu) było to dla mnie wielkie wow, aktualnie to piwo, zwłaszcza za tą cenę nie robi na mnie najmniejszego wrażenia, zresztą inne z w/w browaru też. A cena... No cóż, dość mocno zaporowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko pijam dwa razy to samo piwo, szczególnie takie drogie, ale piłem ESB od Matuski parę miesięcy temu i było świetne. Zlatą Rekietę piłem bodajże około roku temu i było pyszne. Jak się teraz przedstawia jego forma, tego niestety nie wiem.

      Usuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)