Piwa tartanowe
https://thebeervault.blogspot.com/2013/03/piwa-tartanowe.html
Nie miałem dotychczas zbyt wielu okazji obcowania z mało popularnym stylem jakim jest scotch ale. Wywodzący się od edynburskiej odmiany burton ale, jest piwem ciężkim, alkoholowym, o mocno słodowym aromacie. Nadarzyła się okazja zestawienia dwóch reprezentantów tego stylu – warzonego w Belgii Scotch Silly oraz współczesnego podejścia piwnych innowatorów ze szkockiego BrewDoga, którzy wzbogacili swoje piwo Dogma miodem wrzosowym. Jak zatem wypada bardziej tradycyjny, choć belgijski scotch ale w porównaniu ze szkockim, ale nowoczesnym?
Przede wszystkim wszak jest to trunek od whisky dużo słodszy, piwo jest wręcz bardzo słodkie, a przy tym ciało słodowe jest średnie. Owocowo-słodowy trzon aromatyczny w trakcie picia jest przechylony na korzyść pierwszej komponenty przy stałej obecności nut orzechowych, a całość się kończy niestety dość cierpko, w gardle jak i na języku. Gdyby dograć piwo pod względem końcówki tak, aby ukryć nieco lepiej alkohol, byłoby bardzo fajnym piwem degustacyjnym. Wypiłem je miesiąc po terminie, co w przypadku piwa refermentowanego w butelce zazwyczaj oznacza, że o wiele bardziej zintegrowane po dodatkowym czasie leżakowania by się nie zrobiło. Niezłe, a na pewno dużo lepsze od Gordona. (Ocena: 6/10)
Piwo wita nas ciemnobrązową barwą, jasnobeżową pianą i odpowiednio do wyglądu ciemnym aromatem. Wpierw następuje uderzenie ciemnych słodów wraz z nutami palonymi, czekoladowymi i kawowymi. Paloność jest typu delikatnego, kojarząca się bardziej z porterem niźli ze stoutem. Przewijają się subtelne nutki ziemiste i kwiatowe, a całość pachnie słodko. Na tym etapie ciężko jest wyczuć jakąkolwiek obecność miodu, natomiast kwiatowość jest świetna. Nie wiem na ile poniosła mnie fantazja, ale skojarzył mi się aromat nieco z włoską kawiarnio-cukiernią. Czyli jest różnorodnie ale w sposób wzorowo zintegrowany.
W smaku alkohol jest w przeciwieństwie do Scotch Silly ukryty po mistrzowsku. Piwo jest lekko słodkie z lekko gorzką końcówką, uczucie w ustach jest dość gładkie, choć i lekko cierpkawe w sposób kawowo-lukrecjowy. Subtelne nutki wrzosowe nadają piwu oryginalnego sznytu, bezbłędnie się zresztą łącząc z ziemistymi. Wręcz można się poczuć jak krowa rasy angus, przeżuwająca na szkockiej łące... nie, zostawmy to lepiej. Słowa uznania należą się dla browaru za odpowiednie dobranie słodów (10 różnych), wybór odpowiedniego rodzaju miodu i dodanie go w ilościach bardzo oszczędnych (jest to zresztą jeden z droższych miodów). Czuję że mam przed sobą piwo konceptualne i że ten koncept się udał. Chapeau bas! (Ocena: 7,5/10)
Ciekawy blog. Na pewno bedę go śledzić :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Miło mi :)
Usuń