Belgijski Kasteel
https://thebeervault.blogspot.com/2012/10/belgijski-kasteel.html
Piwa z browaru Van Honsebrouck są od dłuższego czasu dostępne
w pewnej francuskiej sieci hipermarketów w Polsce. Obok świetnych sour ale’s
marki Bacchus można również dostać trzy piwa z serii Kasteel – Kasteel Donker
(belgian strong ale), Kasteel Rouge (Kasteel Donker z dodatkiem likieru
wiśniowego) oraz Kasteel Tripel (tripel). W trakcie jednej z regularnych
obniżek cen zakupiłem po jednym piwie z serii, mając ochotę na coś belgijskiego.
Niestety tylko jedno z trzech piw okazało się być warte swojej ceny.
Smak jest bardzo słodki, lekko kwaskowy, z nikłą goryczką.
Piwo jest pełne, ma dużą głębię aromatyczną oraz dobrze ukryty alkohol, jeśli
nie liczyć mocno rozgrzewającego finiszu o posmaku
karmelowo-czekoladowo-orzechowo-winnym. Ciężkie i słodkie piwo degustacyjne.
Dla niektórych może być nieco zbyt słodkie, dla mnie na ten moment było w sam
raz (Ocena: 7,5/10).
Zapachem rządzi owocowość. Wiśniowa, naturalna, kwaskowa,
nieco pestkowa, dość intensywna, ale jednak wyważona i nie przytłaczająca.
Podszyta jest delikatną ciemną słodowością, skutkującą nutami karmelu i
mlecznej czekolady. Całość idzie więc nieco w kierunku wiśniowych pralinek
(pewnie taki był zamiar), smakowo jednak nie zdaje egzaminu.
Początkowo piwo smakuje ciekawie. Jest bardzo słodkie, nieco
balansowane wiśniową kwaskowością, z zaskakującym, bowiem lekko wytrawnym finiszem.
Ponadto piwo pokrywa podniebienie przy przepływaniu powłoką, która dość
jednoznacznie skojarzyła mi się z Mon Cheri – nie dość że wiśnie, to jeszcze
czekolada, która zapachowo robiła wrażenie mlecznej, podczas picia jednak w
połączeniu z delikatną goryczą i cierpkością w gardle już wydaje się być
deserowa. I właśnie to jest według mnie mankamentem tego piwa. Ma wprawdzie
bardzo ładny aromat, połączenie kwaskowości i słodyczy mogłoby bardziej ciążyć
ku pierwszemu, ale jest w porządku, natomiast finisz robi wrażenie odklejonego
od całości, nie współgra z resztą. Wiśniowo-nalewkowa kwaskowa słodycz
przechodzi tutaj bez finezji w czekoladową cierpkość – sądzę że wychodzi w tym
momencie na jaw słabość techniki mieszania komponentów zamiast warzenia piwa wespół
z owocami. Ze względu na wysoką zawartość alkoholu jest to piwo które mogłoby
zasmakować wielbicielom nalewek wiśniowych, według mnie jednak nie tworzy
harmonijnej całości (Ocena: 6/10).
Smak jest bardzo lekko słodkawy, niosący ze sobą potężną
falę alkoholowej cierpkości połączonej z goryczką. Naprawdę potężną – alkohol
jest tutaj ordynarny, nieprzyjemny, a przy tym aromatyczność nie jest
specjalnie mocna. Owocowość w trakcie picia jest pod względem siły przebicia
porównywalna ze słabiej owocowymi koelschami, z którymi to piwami zresztą łączy
Kasteel Tripel niska pełnia oraz wyraźna wytrawność. Wszystko to składa się na
niezbyt udanego tripla, bodaj najgorszego jakiego dotychczas piłem (Ocena:
5/10).
Czyli moja krótka pamięć nie jest taka zła i dobrze pamiętam Kasteel jako co najwyżej średnie piwa ;-)
OdpowiedzUsuńZdradzisz jaka to sieć? Bacchusa chętnie bym spróbował.
Auchan. Bacchus jest świetny, najlepszy w wersji podstawowej.
UsuńNo właśnie się zastanawiałem czy kupic na spróbowanie Kasteela w Auchan, ale po tej recenzji zaoszczędzę 10 pln :) (nie znoszę za słodkich piw).
OdpowiedzUsuńA Bacchus "podstawowy" to jak sie zwie?
Po prostu Bacchus. Są tez Bacchus Framboise i Bacchus Kriek. A to jest gatunek, który nie potrzebuje dodatku owocowego, żeby smakować owocowo.
Usuń