Sześciopak polskiego craftu 47
https://thebeervault.blogspot.com/2015/12/szesciopak-polskiego-craftu-47.html
Ostatni sześciopak w tym roku. W poprzednim wystrzalełem się z asów, obawiałem się więc że w obecnym będę musiał po polskim crafcie jeździć ile wlezie, ale trafiło się jednak w międzyczasie coś fajnego.
Przekupka (ekstr. 15,5%, alk. 6,1%) od wrocławskiej Profesji próbuje kąsać tron na którym usadowiła Pinta swoją pierwszą warkę Viva La Wita. Nie do końca się to udaje, ale efekt jest wart uwagi. Z minusów wymieniłbym trochę jednak przeskalowaną, zalegającą, grejpfrutową goryczkę oraz specyficzną, choć mało rażącą mydlaność która zagnieździła się w piwie mimo że kolendra nie jest nadmiernie intensywna, a zgodnie z tekstem na etykiecie jedynie „łamie” cytrusowy, w głównej mierze pomarańczowy trzon. Obecne są tutaj także inne żółte owoce, pokroju brzoskwini oraz banana, a także trochę świeżych akcentów zbożowych. Treściwe, a jednocześnie łatwo pijalne piwo – więc efekt założony udało się uzyskać. Bardzo fajne, mimo wspomnianych niedociągnięć. (7/10)


Black Widow (ekstr. 16,5%, alk. 6,7%) czyli „whisky oak extra stout” jest stoutem który jedzie na dodatkach. Inaczej mówiąc, mało w nim stoutu, za to pełno torfowej jodyny i trochę mniej delikatnie kokosowo-waniliowego drewna. To połączenie może brzmieć ciekawie, na mnie jednak wywołało w praktyce nie do końca przemyślane wrażenie, nie kleiły się te nuty do siebie. Ponadto ciemne słody (w postaci czekoladowo-palonej) są zepchnięte głęboko w tło, do takiego aromatu pasowałoby więcej ciała, a owocowe nutki w smaku tylko pogłębiają wspomniane wrażenie przypadkowości. Nie żeby to było złe piwo, ale jest niespójne, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Plus jest taki, że jest miękkie. (5,5/10)

Patrzę – Solipiwko. Myślę – świetnie! Przyznać trzeba jednak, ze aromat imperialnej IPA o nazwie Bruce (ekstr. 20,5%, alk. 8,9%) jak na styl siłą nie grzeszy. Ciasteczkowość, a jeszcze bardziej cukrowość słodowa penetruje chmielowy obłok, w którym nuty ziołowe, słodko-tropikalne i pomarańczowe starają się trzymać fason. Dobrze że piwo ma te 117 IBU, bo słodycz jest w nim nielicha. Poza tym chmiele są w nim poprzedzone bardzo delikatnym kwaskiem, odgraniczającym goryczkę w subtelnie lodowym finiszu od słodyczy z przodu. Koniec końców zabrakło jednak odpowiedniego natężenia chmielu w aromacie i smaku, żeby uczynić to piwo rzeczywiście udanym, a ponadto uzasadnić jego odczuwalną moc. Jest nieźle, ale w przyszłości można to zrobić lepiej. (6/10)
Profesja przekonuje mnie, że warto w niej rokować nadzieje na następny rok, Kingpin potwierdza swój rozwój, Solipiwko tym razem mniej udanie, Raduga nadal nie potrafi wyjść z dołka, a Baba Jaga wciąż nie potrafi mnie do końca przekonać.
282 piwa + jakieś innostrannyje! Pozazdrościć zdrowia. Oby Cię w Nowym Roku wątroba nie zawiodła! Diggler faktycznie rewelacja. Te orzechy w piwie zawsze mnie rozwalają.
OdpowiedzUsuńSpokojnie, na razie nie zapowiada się na zwolnienie tempa, a zdrowie jest monitorowane na bieżąco ;)
UsuńMrok i diggler spoko, a od bruce'a średnie, lepiej smakowało mi 400 z Pracowni Piwa, bardziej wytrawne i chyba najlepsze dipa jak na razie. Black widow jeszcze w lodówce.
OdpowiedzUsuńO, z opisem Digglera zgadzam się całkowicie.
OdpowiedzUsuńCoś ten DIGLLER w przedziałach porterowych się nie mieści 13,7. I tylko dlatego go nie zakupiłem (jeszcze).
OdpowiedzUsuń13,1. Ale serio tylko dlatego nie kupujesz piwa bo nie wpisuje się w granice wyznaczone przez BJCP?
UsuńTo chyba wpływ Bałtyków, FESów i RISów... Ale myślę że orzechy wygrają... pozdrawiam
OdpowiedzUsuń