Sześciopak polskiego craftu 13
https://thebeervault.blogspot.com/2015/03/szesciopak-polskiego-craftu-13.html
Black IPA, imperial IPA, weizenbock/IPA, belgian ale, porter i foreign stout. Całkiem różnorodne zestawienie, w którym obok nowej fali grają na organach wpływy niemieckiego, belgijskiego I angielskiego piwowarstwa. Zobaczmy zatem co zasługuje na uwagę.
Art Double Weizenbock German IPA (alk. 8,3%) to piwo uwarzone w Browarze Stu Mostów we współpracy z niemiecką Cambą. Wypiłem szklankę w... Bawarii, nie zrobiwszy jednak zdjęcia. Jest to bardzo smaczny, dwupoziomowy trunek. Z jednej strony, mamy tutaj wyraźne banany i goździki. Z drugiej, mamy równie wyraźne nachmielenie, przy czym zwracaja uwagę pikantność Saphira i mandarynka Mandariny. Piwo biegnie dwutorowo, obydwie strony medalu są mniej więcej równie intensywne. Goryczka jest mocniejsza niż w regularnym weizenbocku, ale finisz absolutnie nie jest przechmielony. W takiej postaci piwo jest bardzo smaczne, a ma dodatkowy potencjał, który powinien był się ujawnić, gdyby się zdecydowano na nieco dłuższe leżakowanie, które to pozwoliłoby stronie drożdżowej i stronie chmielowej na większe przegryzienie się. W obecnej formie bowiem obie strony piwa biegną równolegle do siebie, ale właśnie – zbyt rzadko ich droga się przecina. (7/10)
Miss Big Foot (ekstr. 17,5%, alk. 7%) jest owocem kooperacji Birbanta z poznańską knajpą Piwna Stopa, a konkretnie piwo zostało uwarzone według receptury Sebastiana Leszczaka ze Stopy. Przykuwająca uwagę etykieta przedstawia godną przytulenia dziewoję z nieco przerośniętymi stopami. Hmm, dziwny fetysz... W każdym razie Miss Big Foot to foreign stout z różnymi ciekawymi dodatkami. Trzon tworzy jednak mariaż czekolady i nut palonych, ale wraz z ogrzaniem ujawnia się specyficzny konglomerat cukru muscovado (dużo) suszonych śliwek (sporo), nut wędzonych (mniej) oraz skórki pomarańczy (bardzo mało). Niecodzienne zestawienie, które gra jak trzeba. Wręcz mi się miejscami kojarzy z kadzidłem. Piwo jest wyraźnie kwaskowe (ale nie zepsute), jeży język i kończy się mocno gorzko, żywicznie, ziemiście oraz mineralnie, przy czym goryczka ma charakter grejpfrutowy. Pełnia jest odpowiednia, choć jej subiektywny odbiór jest pomniejszany przez wspomnianą kwaskowość. Aha, no i wanilii nie wyczułem wcale, jedyna laska to ta na etykiecie. Jeśli ktoś szuka klasycznego foreign stouta to będzie zawiedziony. Piwo za to nie powinno rozczarować poszukiwaczy nowych smaków. Mój werdykt: smaczne, choć wolę jak mi FESy suną miękko po podniebieniu, a nie haratają co się da po drodze. (6,5/10)
Tym razem naprawdę nie jest źle, a większe zastrzeżenia mam tylko do dwóch piw. Birbant zrobił piwo bardzo oryginalne, Perun jak na ten styl mógł lepiej, ale wyszło smaczne. Zwycięzcami są Browar Stu Mostów oraz Raduga, dwa podmioty które potrafią cały czas trzymać poziom. Szczególnie Raduga wyrasta w moich oczach na polskiego pewniaka. Same bardzo dobre piwa, przy zupełnym braku marketingowego zadęcia. Oby tak dalej.
Na następne zestawienie weź Naked City! Też daje radę. Raduga wyrosła na nr 1 w moim prywatnym rankingu ;)
OdpowiedzUsuńMam taki zamiar!
Usuń