Kollaborated – Borsuk i Kangur
https://thebeervault.blogspot.com/2012/11/kollaborated-borsuk-i-kangur.html
Od paru miesięcy w jednym z polskich browarów restauracyjnych ma miejsce ciekawy eksperyment. Chodzi o położony nieco na uboczu Browar Widawa w Chrząstowie, w którym w częstotliwości mniej więcej jednego piwa na miesiąc powstają warki mało popularnych w Polsce gatunków piwnych, w kolaboracji z piwowarem domowym oraz blogerem Kopyrem. Pomysł godny pochwały, sprawiający że Widawa wyróżnia się pozytywnie na tle konkurencji. Od jakiegoś czasu wyroby są butelkowane, choć z dystrybucją nie jest różowo. Udało mi się jednak zdobyć drogą wymiany od Kopyra dwa ostatnie dzieła kolaboracji, czyli dymionego portera Borsuka oraz amber ale Kangaroo. Obydwa piwa są godne polecenia i wypada mieć nadzieję, że pomysłodawcy i wykonawcy nie poprzestaną na jednorazowych warkach.
W smaku piwo jest raczej lekkie i wytrawne, stoutowo kwaskowe i bardzo gorzkie. Na samym początku brakowało mi w nim ciała, którego oczekuję w piwach wędzonych, z czasem piwo jako kompozycja rzeczywista zaczęło mi się wydawać bardziej celowo ułożone. Goryczka nieco palona, ma również trochę ‘skórkowy’ charakter, wskazujący na chmiel który został użyty do jej stworzenia, posmak jest zaś wybitnie ciemny, z bardzo przyjemnym kolażem popiołu, dymu i kawy. Jest to piwo rozwojowe – nie męczy, wraz z konsumpcją smakuje coraz bardziej, a niska treściwość, powodująca na początku mały zgrzyt, przestaje przeszkadzać. (Ocena: 7/10)
Aksamitne, omal kremowe nasycenie na plus, średnia treściwość na plus, bardzo silna goryczka na plus, no i w ogóle cała koncepcja na plus, czyli odstąpienie od aromatycznej bomby chmielowej na rzecz wyrazistej słodowości kontrowanej mocną goryczką, z odczuwalnym, ale w zestawieniu z obecnymi trendami stonowanym aromatem egzotycznej odmiany chmielu. Piwo charakterem nieco brytyjskie, z uwspółcześnioną goryczką oraz kapką cytrusów i kwiatów w aromacie. Świetne! (Ocena: 7,5/10)
Opinia o tym, że Borsuka wyszedł Stout, ma całkiem sporo zwolenników.
OdpowiedzUsuńJa Kangura jeszcze nie próbowałem, ale z nostalgią wspominam w przyjemny sposób przechmielonego Sharka (98 IBU w APA, a dało się to pić szklankami). Jak znowu trafi do pubów, będę na niego polował.
Kangaroo to bardzo przyjemne piwko, szkoda tylko, że cała tak rewelacyjna przednia etykietka jest opisana wszechobecną i już trochę tandetną angielszczyzną. Po polsku byłoby znacznie lepiej.
OdpowiedzUsuńTak czy inaczej w piwie najbardziej liczy się zawartość, a ta jest fenomenalna
Ach, sam bym się napił Kangura. Borsuk, to troszkę nie moja bajka.
OdpowiedzUsuń