Loading...

Powiew wiosny – piwa z kwiatem bzu

Do bzu mam nieco sentymentalny stosunek. W mojej rodzinie od dawien dawna zbiera się kwiaty bzu kiedy tylko rozkwitnie i robi z nich syrop do rozcieńczania. Obojętnie czy z wodą zimną czy ciepłą, gazowaną czy niegazowaną, taki syrop to fantastyczna sprawa. Można też kupić, pierwszy raz na półkach sklepowych widziałem go w Czarnogórze, ale to absolutnie nie to samo. W kontekście piwa jest to dodatek mało oczywisty, aczkolwiek na logikę do jasnych, lekkich, rześkich piw powinien jak najbardziej pasować. Nuty bzu wyczuwałem już w paru witbierach, w co najmniej jednym był również fizycznie obecny. Nadarzyła się okazja sprawdzić jego działanie w innych gatunkach – belgijskim blond ale oraz angielskim golden ale. Obydwa style lekkie, rześkie, sesyjne,... wiosenne. Jeden z holenderskiego browaru Apeldoorn, drugi ze szkockiego Williams Brothers. Czy udało mi się w myślach przyspieszyć nadejście wiosny?

Birds & Bees, golden ale ze Szkocji (alk. 4,3%), jest z jednej strony chmielony nowofalowo (Nelson Sauvin, Bobek, Cascade i Amarillo), z drugiej wzbogacony kwiatem bzu oraz skórką od cytryny. Aromat potwierdza trafność dobrania składników. Nuty cytrusowe, cytrynowe, kwiatowe, bzowe i delikatnie białowinogronowe (Nelson Sauvin!) łączą się w rześką, estetyczną całość. To piwo pachnie jak lato, kojarzy mi się z łąką w Beskidzie Niskim. Kropka. Najbardziej wyraźnie czuć bez, choć nie tłumi on wcale reszty aktorów. W smaku Birds & Bees jest, jak się spodziewałem, lekkie, rześkie i kwiatowe. Raczej wytrawne i punktowane całkiem mocną jak na ten browar, grejpfrutowo-pestkową goryczką. Do picia na co dzień w lato nadawałoby się jak ulał. Ponownie mam uczucie że smakowo dałoby się jeszcze więcej wycisnąć biorąc pod uwagę aromat, ale jest to bardzo dobre piwo. (7/10)

N’Riete z Holandii to dość osobliwe piwo. 6,5% alkoholu, etykieta jakby drukowana na starszej daty drukarce atramentowej z komputera, a do tego znaczek państwowego parku narodowego. Okazuje się, że N’Riete oraz drugie piwo o nazwie N’Terp zostały uwarzone w celach promocji parku krajobrazowego ujścia Ijssel, jednej z holenderskich odnóg Renu. Pierwsze piwo ma w składzie kwiat bzu, zaś drugie orkisz. Obydwa składniki oczywiście ponoć pochodzą z krainy do której się odwołują. Fajny pomysł na sławienie piękna regionu. W aromacie dominuje przyprawowość, pikantność belgijskich drożdży. Jest też nuta kojarząca się z kurzem oraz może, bardzo w tle, odrobinka bzu. I tyle. W smaku gęstawe, w dalszym ciągu wyraźnie drożdżowe, w lekko gorzkim finiszu trochę rozgrzewające. Nie jest specjalnie aromatyczne, kwiat bzu się w smaku traci kompletnie i całość nie wywiera trwałego wrażenia. Przepływa przez gardło w otchłań zapomnienia. Pić się da, ale... (4,5/10)

Czy więc połączenie piwa z kwiatem bzu jest dobrym pomysłem? Zależy od piwowara.

recenzje 3696685057497877649

Prześlij komentarz

  1. W sumie to nigdy nie piłem chyba piwa, gdzie kwiat bzu byłby chociaż trochę wyczuwalny (a co dopiero obecny). Kolejna rzecz dodana do listy piwnej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem,że B&B jest dodatek kwiatu Bzu Lilaka, a nie czarnego bzu jak e Ebulum? Jeśli tak, to pędzę do Eklerka nadrobić zaległości ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. Jest to chyba bez z gatunku sambucus, a więc nie lilak, ale z drugiej strony jednak kwiaty są białe, więc na dobrą sprawę ani czarny bez ani lilak. Smakowo jest to zupełnie inna bajka niż Ebulum, a z drugiej strony moim zdaniem bardziej udane piwo, więc polecam nawiedzić ten mityczny specjalistyczno-piwny hipermarket :)

      Usuń
    2. Przeprowadziłem nieskomplikowane dochodzenie i z pomocą Detektywa Googla ustaliłem co następuje:
      1. do Ebulum dodają jagody czarnego bzu (Sambucus nigra)
      2. do B&B dodają kwiaty czarnego bzu (Sambucus nigra), czyli zerżnęli z Ambera (czy odwrotnie) :-)

      Usuń
    3. Ok, przy następnych zbiorach spróbuję i tego i tego saute, żeby mieć pewniejszy obraz ;)

      Usuń
  3. Byłeś na KNŻ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie. Właściwie to chyba nigdy nie byłem, chyba że była taka dobra impreza że po prostu nie pamiętam. Wywnioskowałeś z powyższego wpisu że istnieje prawdopodobieństwo że byłem?

      Usuń
  4. Ciekawym piwem z bzem na czołowym planie (choć to zupełnie inna półka) jest swoisty radler z Gambrinusa - "limetka bezinka". Słodki specyfik, mało "piwny" w rozumieniu ortodoksyjnym, ale w kategorii ciekawostek bardzo smaczny.

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)