Polskie piwa świąteczne A.D. 2013
https://thebeervault.blogspot.com/2013/12/polskie-piwa-swiateczne-ad-2013.html

AleBrowar zmianił recepturę Saint No More. I to nie kosmetycznie, ale radykalnie. W rezultacie z doprawianego brown ale’a zrobiła się kolejna IPA. Co to ma wspólnego ze Świętami? Nachmielono piwo tylko mocno iglastym chmielem Simcoe, co ma się kojarzyć z zapachem choinki świątecznej. Obecny SNM ma 16% ekstraktu bazowego, odfermentowane do 6,2% alkoholu. W piwie powinno było więc zostać wystarczająco dużo cukrów resztkowych żeby balansować nielichą goryczkę chmielową (80 IBU). Sporo osób krytykuje obecną odsłonę SNM za wtórność, mamo, czemu znowu brukselka... znaczy się, IPA. Mi wtórność nie przeszkadza ani w sztuce ani w piwowarstwie – nie trzeba stawiać na oryginalność żeby do mnie przemówić. Wystarczy jak piwo jest smaczne. Bo o to w tym wszystkim powinno chodzić, prawda? Miewam wszak problem, kiedy piwo nie wyszło zgodnie z założeniami, o ile takowe są znane. A tutaj chyba nie wyszło, aromat bowiem absolutnie się z choinkami nie kojarzy. Dominują słodkie owoce tropikalne typu mango czy pomarańcza, żywicy zaś jest malutko, jest niewiele bardziej odczuwalna od majaczących w tle jasnych słodów. To jest jeden problem jaki mam z tym piwem. Drugim jest smak, który jak na styl jest niespodziewanie pusty. Ciało słodowe jest, smaku słodowego jest bardzo mało, a i chmiel tej pustki nie potrafi całkiem wypełnić. Zaczyna się owocowo, żeby finiszować gorzko i iglakowo, i w zasadzie tylko końcówka do mnie przemawia. Jeśli miałbym opisać SNM AD 2013 jednym słowem, to rozmyślałbym między ‘rozwodnione’ a ‘wykastrowane’. Szkoda. Jak już miała być IPA to w porządku, ale od browaru którego autorstwa jest Rowing Jack w tym temacie mam większe oczekiwania. SNM był rok temu bardzo fajny, obecnie zaś jest już tylko niezły. (6/10)
Z Bieszczad wyjechał w Polskę Śnieg na Beniowej (ekstr. 12%, alk. 4,2%), czyli golden ale z browaru Ursa Maior. Beniowa to wieś na granicy Polski z Ukrainą, przedzielona po Drugiej Wojnie Światowej. W 1946 roku LWP przeprowadziło akcję wysiedleńczą po polskiej stronie granicy i od tamtej pory zamieszkała jest jedynie część leżąca na Ukrainie. Znakiem charakterystycznym polskiej, niezamieszkałej części Beniowej jest stara, ponad stuletnia lipa, ozdabiająca rewelacyjną etykietę piwa. Tak jak Saint No More, jest to jasne piwo chmielone nowofalowo, tyle że łagodniejsze. Co golden ale ma wspólnego ze Świętami? Nie mam pojęcia. Wprawdzie macherzy z Ursy na etykiecie zarzekają się, że specyficzny dobór chmieli zaowocował w smaku nutami gałki muszkatołowej i cynamonu, ale nie sposób mi się pod tym podpisać. Za to w aromacie, dość zbieżnie z etykietą, poza słodem (zbożowym, co ciekawe, jakby delikatnie podwędzonym), kwiatami i cytrusami są wyczuwalne nuty śmietankowo-waniliowe, które kojarzą mi się z budyniem. No i chyba jednak delikatne nuty warzywne. W smaku słodowość przybiera na sile, jak na styl jest to całkiem treściwe piwo. Poza tym trochę chmielu (piwo jest nachmielone bardziej po angielsku, czyli kwiatowo niźli cytrusowo vel po amerykańsku), przyjemne, drobnoperliste nasycenie i krótka, wytrawna, średnio gorzka końcówka ze zbożowym posmakiem. Skojarzenia ze Świętami nie mam wcale, za to jest to bardzo pijalny, raczej lekki ejl. Ameryka Ameryką, poczekajcie aż się trochę ogrzeje i wychodzi z niego Anglia. (7/10)
Gościszewo Wesołych Świąt (ekstr. 16%, alk. 6,5%) to jedyne typowo świątecznie vel piernikowo doprawione piwo w tym zestawieniu. W składzie znalazły się gałka muszkatołowa, wanilia i cynamon, a opis „świąteczny ale” brzmi bardzo zachęcająco. Czyżby w końcu jakieś fajne piwo z Gościszewa które ani nie jest Naturalnym Niefiltrowanym, ani nie jest firmowane logo AleBrowaru? Aromat jest czekoladowy a zarazem przyprawowy. Skojarzenia to piernik, murzynek, bakalie, cynamonowe ciasteczka świąteczne, karmelki. W smaku gładkie jak niektóre stouty, czkoladowo-przyprawowe, lekko słodkie, lekko gorzkie, w finiszu nieco kawowe, a przy tym oszczędnie nasycone. Wielka niespodzianka – piwo jest świetne. Z Gościszewa! Podoba mi się, że mimo przyprawowo-świątecznego profilu piwowar nie przedobrzył. To nadal jest piwo, tyle że o smaku świątecznym, nie jest przeładowane przyprawami. Bardzo pijalne. Póki co najlepsze typowo świąteczne piwo z Polski. (7,5/10)

A dla porównania świąteczne piwo z czeskiego Dvůr Chýně. Czeskie browary z okazji świąt wszelakich lubią zasypywać rynek piwami ‘świątecznymi’, ale w większości wypadków są to piwa ze standardowej oferty danego browaru, opatrzone świąteczną etykietą. Czyli lipa. Sváteční Světlý Speciál jest chyba wyjątkiem od reguły, chociaż Dvůr Chýně rok w rok wypuszcza tyle różnych piw, że mogli sięgnąć po jakąś już wypróbowaną recepturę. Nie sprawia mi to jednak żadnej różnicy w sytuacji, kiedy jest to typowy, świetnie wykonany czeski pils. Alkoholu 5%, w zapachu chleb, chmiel i minimalne masło, smak za to jest mocno chmielowy, z mocną goryczką i balansującą ją wyraźną słodową słodyczą (ekstraktowo jest to 'czternastka'). Intensywny, klasowy pils. Może i nie kojarzy się absolutnie ze Świętami, ale przy tym poziomie wykonania nie mam mu tego absolutnie za złe. (7,5/10)
A co za rok? Myślę że będzie istny wysyp piw świątecznych, biorąc pod uwagę nowe browary i piwowarskie inicjatywy w Polsce. Jeżeli choć połowa z nich będzie na poziomie tegorocznego świątecznego z Gościszewa, to jest się na co cieszyć.
Tegoroczny SNM i Śnieg na Beniowej mają tyle wspólnego ze Świętami co ja z byłem Papieżem Benedyktem XVI :>
OdpowiedzUsuńJeśli te piwa wyszłyby w lato i miały inne nazwy to nawet nikt nie miałby podejrzeń, że są to "piwa świąteczne".
Sama nazwa to trochę za mało, by wpisać się w klimat Świąt Bożego Narodzenia....
Mam straszne zaległości i jeszcze mi zalegają resztki świątecznych nabytków, ale do tej pory faktycznie Gościszewo na czele. SNM całkiem dobrym piwem jest, ale dla mnie mało świątecznym, a "Śnieg..." zalega jeszcze w lodówce, podobnie jak "Świąteczne" z Widawy. Ciekaw jestem, czy Gościszewo utrzyma swoją pozycję.
OdpowiedzUsuńMam pewien kłopot z browarem z Bieszczad, ponieważ dwie ostatnie warki, tzn Blonde Cascade i Śnieg na Beniowej były dla mnie niepijalne ze względu na poziom DMSu, a zwłaszcza to pierwsze piwo. Stąd moje zdziwienie, że piwa z Ursy są tak wysoko oceniane, czyżbym to ja był aż tak wyczulony na gotowane warzywa, czy to swojego rodzaju taryfa dla nowych rzemieślników?
OdpowiedzUsuńJuż nie raz pisałem, że DMS na mnie nie robi większego wrażenia, stąd mimo że w Śniegu wykryłem, nie obniżył mi frajdy z picia. Biorąc pod uwagę poziom tej wady w części polskich piw "rzemieślniczych" chyba jestem szczęśliwym człowiekiem. Chociaż byłem świadkiem jak Blonde Cascade rozbił się na posadzce pewnego sklepu specjalistycznego i zapach puszkowanej kukurydzy nawet dla mnie był zbyt ewidentny ;)
UsuńA wpis o Imperatorze bałtyckim jest może w planach? ;)
OdpowiedzUsuńOczywiście, jako że jest koniec roku to już prawie jestem na bieżąco z polskimi piwami, żeby go móc podsumować ;) Następne wpisy będą 'polskie', a Imperator czeka na swoją kolej.
UsuńŚwietny wpis. Będę na pewno tu częściej.
OdpowiedzUsuń