Loading...

Stara Szkoła Zielarska


Czy na rynku zdominowanym przez hejzi ipki, pastry sałery oraz pastry stouty, rynku, który powoli nolens volens (w sporej mierze moim zdaniem wskutek kryteriów kosztowych) wraca do piwnej klasyki, można się wyróżnić czymś, co zarazem stroni od efekciarstwa? Ciężko, ciężko, ale browar Stara Szkoła znalazł dla siebie drogę, która urzeczywistnia taki właśnie kierunek – piwa konceptualnie wyróżniają się na tle ogólnego rynku bez emanowania rozbuchaną atencyjnością.

Przy czym Stara Szkoła nie jest nowym browarem – rzemiosło w dawnym budynku szkolnym powstaje już od ponad dekady, tyle że dopiero teraz trafiło na Górny Śląsk. Co mi się bardzo podoba – mamy tutaj do czynienia z rzemiosłem bardzo mało zautomatyzowanym, uprawianym na częściowo własnoręcznie skonstruowanym sprzęcie, a przy okazji mocno osadzonym w lokalnym rolnictwie. Nie wiem, czy jeszcze jakiś browar w Polsce ogrzewa kadzie otwartym ogniem z drewna – to już jest duża zaleta. Kolejny plus tyczy się koncepcji – browar określa siebie mianem ziołowego, bo i tu leży clou twórczości Starej Szkoły – w piwach lądują różnej maści zioła i kwiaty, co odróżnia je od głównego nurtu rynkowego. Co więcej, wspomniane dodatki są uprawiane albo przez sam browar albo przez okolicznych plantatorów. Co do zasady browar ponoć kupuje jak największą część surowców od lokalnej społeczności. Faktycznie jest to filozofia starej szkoły.

Tyle w kwestii samego browaru – trochę przykadziłem, ale koncepcja od A do Z mnie rzeczywiście urzekła. Pozostaje pytanie, czy piwa są w stanie podtrzymać świetne pierwsze wrażenie. Sprawdźmy to.

Kolendra (ekstr. 12%, alk. 4%) jest opisana na kontrze jako połączenie witbiera oraz sour ale’a. Porównanie nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością – sour ejla nie stwierdzono, kwaskowość nie wykracza poza witbierowe normy. Co nie znaczy, że jest to złe piwo. Cytrusowość kolendrowo-pomarańczowa wyznacza tutaj trajektorię, która jest uzupełniona przez nuty kwiatowe oraz akcenty dojrzałego jabłka antonówki. Całość jest stonowana smakowo, finiszując wręcz nieco pustawo, nie licząc lekko mydlanych posmaków kolendry. Jest to piwo rześkie i ułożone, dobrze wchodzi – jedynie mogłoby być bardziej intensywne w smaku. Niemniej jednak jest w porządku. (6/10)


W przypadku Hibiskusa (ekstr. 12%, alk. 5%) tytułowego dodatku nie żałowano. Całość pachnie trochę jak herbatka z róży chińskiej, woni również owocowymi nutami pokrewnymi, czyli aronią, czerwoną porzeczką oraz maliną. W smaku lekki kwasek wzmaga pijalność, brak słodyczy jest w pełni uzasadniony, a specyficzne, hibiskusowe połączenie nut kwiatowych oraz owocowych wypada na tyle efektownie, żeby zapaść w pamięć, a jednocześnie na tyle nienarzucająco się, że piwo cechuje elegancka subtelność. Bardzo mi smakowało. (7/10)


Nie wiem, jak smakują żołędzie, i po wypiciu piwa Żołędzie (ekstr. 14%, alk. 5,5%), podobnież uwarzonego w odniesieniu do historycznej receptury, mój stan wiedzy w tym zakresie nie uległ zmianie. Piwo dzięki zasypowi nabrało mocnych cech milda oraz brown ale’a. Są nuty czekoladowe, orzechowe oraz karmelowe, uzupełnione o wtręty czerwonych oraz ciemnych owoców pokroju jeżyn, śliwek, czy wiśni. Piwo jest lekko kwaskowe, z nieco zadziornie gorzkim finiszem, którego częściowa taninowa cierpkość być może wynika z tytułowego dodatku. Reasumując, jest to w zasadzie po prostu dość goryczkowy brown ale, za co należy się moje uznanie, niezależnie od tego, w jakim stopniu dodatek żołędzi wpłynął, bądź nie wpłynął na całokształt. (7/10)


Jedynym piwem z zestawu, które reprezentuje nową falę, jest Werbena z Trawą Cytrynową (ekstr. 11,5%, alk. 5%). Chmiel Citra w tym american pale ale’u funguje jednak raczej w tle, uzupełniając piwo nutami cytrusowymi, choć i dyskretną brzoskwiniowość można wyczuć. To akurat piwo jednak jest mocno przeszyte dodatkami, które dają mu cytrusowo-ziołowy sznyt. Trawa cytrynowa ponadto jest odpowiedzialna za subtelną mydlaność, w finiszu zaś przekierowuje wywar w rejony różanego dżemu. Całkiem rześkie piwo, może nie nadmiernie wyraziste, ale mi smakowało. (6,5/10)


Marzanka
(ekstr. 8%, alk. 3,1%) to berliner weisse z dodatkiem marzanki wonnej. Jakkolwiek nutki świeżego siana oraz kwiatu bzu są tutaj obecne, tak jest to jedno z tych piw Starej Szkoły, w którym dodatek funkcjonuje na peryferiach bukietu. Trzon to bardzo udane berliner weisse, lekko puszyste, wyraźnie jogurtowe szczególnie w finiszu, kwaskowe, ale z umiarem, uzupełnione nutami agrestu oraz kwaśnych malin. Rześkie, pełne w smaku piwo z owocowo-jogurtowym finiszem. Bdb. (7/10)

Szkoda, że moje pierwsze spotkanie ze Starą Szkołą miało miejsce dopiero teraz, wiele lat po otwarciu browaru, no ale na tym polega definicja browaru prawdziwie regionalnego, że poza regionem – tutaj mam na myśli południowe Podlasie – ciężko jest jego produkty dostać. Piwa prezentują bardzo solidny poziom, a przy okazji są ciekawe, polecam je więc w ramach breakdownu w trakcie konsumpcji grającego ciągle te same akordy głównego nurtu polskiego craftu.

slider 351045865764813353

Prześlij komentarz

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)