Fourpure – puszkowy craft
https://thebeervault.blogspot.com/2016/07/fourpure-puszkowy-craft.html
Wraz z rozwojem piwnej geekozy puszka jako opakowanie dla piwa zajęła pod względem estymy wśród polskich konsumentów piw nowofalowych zaszczytne przedostatnie miejsce, tuż przed plastikiem. Obecnie zaczyna się to zmieniać, co nie dziwi, biorąc pod uwagę że zalety puszki można mnożyć. Wspomnijmy tylko o tym, że w dużo większym stopniu chroni piwo przed światłem, więc lepiej konserwuje właściwości piwa. Poza tym puszka to w pewnym, uproszczonym sensie, KEG w miniaturce, nie rozumiem więc ludzi pałających niechęcią do puszek, ale z uznaniem pijących piwo z kija.
Drogą puszek poszedł konsekwentnie londyński browar Fourpure, który nie ma na stanie aparatury do rozlewu butelkowego – wszystko ląduje w puszkach oraz KEG-ach.

Session IPA (ekstr. 10,5%, alk. 4,1%) wypiłem tak jak się takie puszkowane, lekkie i sesyjne piwa godzi pić. Czyli bezpośrednio z puszki. Mimo niskiego ballingu stworzono całkiem konkretne piwo, o pełni wzmacnianej przez lekką kremowość. Amerykańska klasyka łon mor tajm – mocno cytrusowe, z grejpfrutowym, gorzkim finiszem. Sesyjne. Dobre. (6,5/10)



Wraz z Hoptart (alk. 3,7%) browarowi udało się osiągnąć coś na miarę Kwasu Epsilon, mianowicie stworzono mocno chmielony kwas, który smakuje rewelacyjnie. Tyle tylko że goryczkę pozostawiono na szczęście na niskim pułapie, więc nic się tutaj z kwasem nie kłóci. Więcej – agrest, białe grono, melon, wszystkie owocowe nutki odchmielowe się świetnie z rzeczonym kwasem komponują. Super. (8/10)


Jednym z ciekawszych piw Forupure jest Morning Star (ekstr. 17%, alk. 7,1%), waniliowy porter leżakowany z płatkami dębowymi. Tych ostatnich dodano duże ilości, nuty drewna obok ciemnej czekolady i sosu sojowego stanowią o istocie aromatu. Wanilia z kolei w aromacie gra drugorzędną rolę, w smaku jednak już dominuje nad czekoladą. Ciało jest średnie a w finiszu pojawia się nuta lukrecji. Goryczka jest lekka i ma towarzysza w postaci delikatnego kwasku. Bardzo dobre. (7/10)
Jako że nie ma browarów bez skazy, to i Fourpure ma swojego zbrodniarza. Jest nim Cherry Tart, tym razem pity z kranu. Lekko słodkawe, tylko delikatnie 'tart', średnio pełne i absolutnie mdłe piwo, budzące skojarzenia z wiśniowym syropem na kaszel. Ledwo uchwytny cytrus czy przenikające niemalże niezauważenie nutki kwiatowe niczego tutaj nie zmieniają. Wtopa. (3/10)
Jako że nie ma browarów bez skazy, to i Fourpure ma swojego zbrodniarza. Jest nim Cherry Tart, tym razem pity z kranu. Lekko słodkawe, tylko delikatnie 'tart', średnio pełne i absolutnie mdłe piwo, budzące skojarzenia z wiśniowym syropem na kaszel. Ledwo uchwytny cytrus czy przenikające niemalże niezauważenie nutki kwiatowe niczego tutaj nie zmieniają. Wtopa. (3/10)
Jako że powyższe piwa piłem chronologicznie, w przeciągu wielu miesięcy, cieszy mnie zauważalny wzrost formy tego młodego przecież browaru. Cherry Tart traktuję jako wypadek przy pracy, bo obecnie sięgając po Fourpure mam całkiem wysoki poziom pewności, że dostanę dobrze uwarzone piwo. A to potrafię docenić.
Wiesz może czy jest jakiś ciekawy browar lub sklep z dobrym piwem w Birmingham?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o browary, to wypróbowałbym Lamp Tavern, ewentualnie Gunmakers Arms. Ale ogółem to raczej stawiałbym na obchód po tradycyjnych knajpach. Sklepy - Connolly’s Fine Wine and Spirit Merchants, ponoć Selfridges ma też dobry wybór.
Usuń