Loading...

Wróżenie z przechmielin na 2015 dla polskiego craftu

Powoli ziarno poczyna oddzielać się od plewu. Nowe inicjatywy kontraktowe powstają jak grzyby po deszczu, a rynek przeżywa radosny czas biegunki wydawniczej. Upadek niektórych inicjatyw jest już blisko. Myślę że można się skusić na pobieżną ocenę kierunku w jakim zmierzają poszczególne browary nowej fali. Czy mają przyszłość czy raczej nie bardzo? Oczywiście, jak to z wszystkimi tego typu analizami, moja jest subiektywna i nie rości sobie pretensji do trafności. Ponieważ jednak rynek jest coraz bardziej nasycony, aż się prosi go podsumować i wywróżyć z przechmielin jaka przyszłość może czekać którą inicjatywę. Ograniczyłem się tylko do tych craftowców, których wyroby również piłem, nie znajdziecie w tekście więc nic o Solipiwko, Trzech Kumplach i paru innych.

Pinta to ugruntowana marka i inicjatywa pionierska. Nie tylko pionierska jako forpoczta nowej fali, ale również względem poszczególnych styli - macherzy chyba postawili sobie cel wypuszczenia na rynek piw w jak najbardziej różnorodnej stylistyce. No i tak jak 2013 został zakończony efektownym dwupakiem żytnim i Imperatorem Bałtyckim, tak 2014 to była posucha, poza grodziskimi oraz kooperacyjnym Black Sahti. Zdarzają się niestety coraz częściej wtopy oraz szwankowania jakości, ale nadal jest to firma postrzegana jako solidna, z ugruntowaną marką. Reputacja jest obecnie nieco nadszarpnięta, ale była na tyle dobra, że póki co pintowcy mogą spać spokojnie. Coś jednak trzeba zmienić, bo łaska konsumencka na pstrym koniu jeździ.

AleBrowar doświadcza tych samych szwankowań jakościowych, ale portfolio ma skromniejsze i mniej różnorodne, w dodatku głównie nastawione na mocne chmielenie. Jest to jednak również ugruntowana marka, więc mimo wtórnych, czasami wręcz kiepskich piw włodarze nie mają się póki co zbyt mocno obawiać o przyszłość. Tym bardziej że dwa piwa (Crazy Mike i John Cherry) wyszły bardzo smacznie.

Artezan to jeden z najbardziej kreatywnych browarów, przyciągający uwagę oryginalnymi pomysłami. Jak piwo się uda, jest rewelacyjne. Jak się nie uda, cóż, jest gorzej. Ich wyroby zawierają więc w sobie spory ładunek polaryzacyjny. Z drugiej strony, Cymbopogon to dla mnie jedno z trzech najlepszych piw ostatniego roku. Pozostaje wierzyć w to że nowa warzelnia będzie mogła jak najszybciej pracować pełną parą. Ze zbytem nie powinno być problemów, możliwe że nigdy.

Pracownia Piwa kojarzy mi się z piwami dopieszczonymi, z małymi wahaniami jakościowymi. Po prostu solidna firma wcielająca w życie świetne receptury. Przy tym bardzo kreatywna, a mało które piwo jest nieudane. Mój ulubiony polski browar nowofalowy, klasa światowa. Nie ma innej opcji niż świetlany rozwój.

Bednary robią solidne piwa, którym często brak tego ostatecznego, porywającego elementu. Niemniej jednak poniżej pewnego poziomu nie schodzą, a że wiedzy i doświadczenia przybywa, to myślę, że rozwój będzie postępował powoli, ale pewnie.

Spirifer z niemal każdym piwem przebija poprzednie. Tyle że niestety w dół. Niektóre piwa, szczególnie dwa przedostatnie robią na mnie wrażenie jakby zostały uwarzone przez przysłowiowe pijane dzieci we mgle. Jeśli się panowie nie ogarną, tę inicjatywę może czekać rychły koniec. U mnie już mają kreskę.

Podobnie ma się rzecz z browarem Ninkasi, który co prawda moim zdaniem jeszcze takiego zdecydowanego gniota nie wypuścił, ale mało wyróżniające się piwa sprzedawane zazwyczaj dość drogo nie wróżą temu państwu świetlanej przyszłości. Zaznaczam jednak że ostatnich paru już nie piłem.

Faktoria co prawda nie zawsze robi piwa o równej jakości, ale widać postęp, szczególnie biorąc pod uwagę podstawową, 'westernową' serię piw która doświadcza imponujących skoków jakościowych. Faktorię zaliczam do drugiego szeregu nowej fali w Polsce i myślę, że mogą w przyszłości jeszcze wiele namieszać.

To samo tyczy się Birbanta. Panowie Kula i Sosnowski potrafią zawrzeć w swoich piwach rześkość świeżo otwartego opakowania z chmielem, a najlepiej im wychodzą lżejsze, sesyjne piwa, choć Imperial Red AIPA udowadnia, że przy wyższym ballingu też potrafią udowodnić swoją klasę. To także drugi szereg nowej fali.

Olimp ma u mnie krechę po wielu przykrych doświadczeniach z ich piwami. U innych jednak takiej krechy nie ma, więc mimo że dla mnie jest to jedna z najgorszych inicjatyw piwowarskich w Polsce, o przyszłość nie ma się chyba co obawiać.

Wąsosz funkcjonuje dwutorowo, warząc typowe 'regionalne' lagery dla bardziej tradycyjnych piwoszy i starając się równolegle o względy maniaków nowej fali swoją serią piw z wąsem. To mi wygląda na całkiem sprytny model biznesowy, a skoro jakość piw podstawowych nie odstaje od regionalnej konkurencji (co nie znaczy że są smaczne), natomiast piwa z wąsem również się często pozytywnie wyróżniają wśród polskiej nowej fali, widmo zagłady od Wąsosza jest dalekie. Nadal zachodzę jednak w głowę jak to jest, że ci sami ludzie stoją za piwami Olimpu i Wąsosza.

Tak samo dwutorowo jedzie Kormoran, który sprytnie wkradł się w łaski skłonnych do eksperymentów stylistycznych piwoszy, tworząc serię Podróże Kormorana. Piwa pojawiają się na rynku w długich odstępach czasu, ale są dopracowane pod względem zawartości i opakowania, nierzadko osiągając krajowe wyżyny w danym stylu. Przy tym Kormoran dba o stałość jakości. Olsztyński browar nie ma się o co martwić.

Krakowski Twigg o mało nie skończył przed rozpoczęciem. Słabe opanowanie sprzętu owocuje często zakażeniami i piwami które idą w kanał. Z drugiej strony, przynajmniej niektóre receptury wydają się być dopracowane - jak piwo jest poprawnie uwarzone to potrafi do siebie przekonać. Myślę że w przypadku Twigga przyszłość zostanie rozstrzygnięta przez następne 1-2 warki. Jeśli znowu staną się utrapieniem podmiejskich oczyszczalni ścieków, to straconego zaufania już chyba nie odbudują.

Doctor Brew jednoznacznie jedzie na modzie na piwa mocno nachmielone. Kiedy decydują się uwarzyć coś o bardziej uwypuklonym profilu słodowym, słodowość okazuje się być pusta i nijaka. Jeśli więc panowie nie ogarną kwestii podbudowy słodowej, ich gwiazda będzie świeciła jasno i intensywnie jedynie do czasu ustania mody na 'hophedyzm'. Biorąc pod uwagę, że większość pary Doktorka idzie w efektowny marketing, pewnikiem postarają się dołożyć swoje do tego, żeby ta moda trwała jak najdłużej.

Ciężko coś konkretnego napisać o browarze Gzub. Póki co piwa wychodzą stylowo, belgijsko i zostają mimo ceny odebrane przez piwną gawiedź pozytywnie. Może swój udział w tym ma mocno limitowany nakład gzubowskich wywarów. Jak się sprawy potoczą kiedy już będzie stał planowany gzubowski browar, to dopiero przyszłość pokaże.

Browar Haust jest ostatnimi czasy słabiej dostępny niż jeszcze kiedyś. Powód może leżeć w tym, że umiejętności piwowara który wepchał zielonogórski browar w odmęty nowej fali obecnie służą rozwojowi Birbanta, a następca birbantowca za haustowymi garami ma jeszcze daleko, żeby dorównać swojemu poprzednikowi. Jest to jednak browar restauracyjny, może więc skupić się na razie na lokalnej sprzedaży, a potem, pewny swojej jakości zrobić mocny powrót na krajową scenę.

Browarem restauracyjnym jest również Widawa, której wyroby omijam, suspendując mój bojkot jedynie w chwilach słabości. Rzecz w tym, że widawskie piwa są drogie i stanowczo zbyt często wadliwe, bądź po prostu miałkie. Przy łucie szczęścia można również trafić na piwo świetne, ale to jak dla mnie przy tych cenach nie jest warte ryzyka. Ale dzięki Kopyrowi jest to ugruntowana marka, a sam byłem świadkiem jak koleś w krakowskim House of Beer chciał koniecznie piwo zrobione przez Kopyra, bo on taki szpec że ocenia "barwę, a nawet kolor piwa, no k**wa, wszystko!" Różnie mogłyby się potoczyć losy krajowej dystrybucji Widawy gdyby Kopyr zrezygnował z dalszej współpracy, mimo że i Wojtkowi Frączykowi solo zdarza się uwarzyć coś bardzo smacznego.

Browar Mason i Browar Piwoteka są związane ze sobą za sprawą piwowara, toteż i można je traktować łącznie. Piwa tych marek są zazwyczaj smaczne, choć nie porywające. Póki jednak ich nakłady są małe, a działalność browarnicza jest traktowana jako rozszerzone hobby, zbyt powinien być zapewniony.

Browar na Jurze, który po wypuszczeniu Czekoladowego i Bursztynowego parę lat temu jakby przysnął, niedawno wrócił do żywych i aktywnych. Wprawdzie obydwa wymienione powyżej piwa flagowe zniżkują jakościowo, ale za to browar wciela oryginalne pomysły piwowarskie, dobrze wychodząc na lekkich, sesyjnych, a przy tym bardzo aromatycznych piwach. Będzie dobrze.

Perun jest zbyt młody żeby na jego temat wyrokować definitywnie, ale póki co nie stworzył niczego porywającego. Niektóre ich piwa są smaczne, a na pewno mają świetne etykiety, należy jednak celować wyżej. Myślę że zanim się na dobre wezmą za stawianie własnego przybytku, dobrze jest zyskać renomę wśród piwoszy albo zweryfikować czy takie przedsięwzięcie jest w ogóle opłacalne.

Z&Z Wojkówka ma pewien potencjał, bo jak im się piwo udaje to potrafi być bardzo smaczne (AIPA Dark). Niestety, na ekspansję rynkową zdecydowano się bardzo wcześnie i w Polskę pojechało sporo piw mocno wadliwych. W tym może kryć się przyczyna dla której piw z tego browaru ostatnimi czasy na sklepowych półkach raczej uświadczyć nie można. Jeśli jest to trafne wytłumaczenie sytuacji, to pewnie Wojkówka pozostanie typowym, lokalnym browarem restauracyjnym.

SzałPiw zaczął niezbyt równo, ale piwa zazwyczaj były albo kiepskawe albo świetne - brak było przeciętnych. A to już jest coś. Ponieważ panowie Szała na warzeniu się znają, a często wychodzą im fajne rzeczy, myślę, że jeszcze sporo namieszają na rynku. Szczególnie że ostatnie piwa, uwarzone wspólnie z Pracownią Piwa powinny były ich pozycję na tymże rynku ugruntować.

Wrężel warzy od niedawna, a piwa stylistycznie godzą nową falę z tradycją. Efekt końcowy zazwyczaj nie jest porywający, a ponieważ brak agresywnego marketingu (takiego jak w przypadku Olimpu chociażby) nie kompensuje tych braków, myślę że browar długo się na rynku nie utrzyma, chyba że coś ulegnie zmianie. Na przykład konsumenci nagle przerzucą się na tradycyjne, niemieckie style, bo Marcowe wyszło Wrężlowi zaskakująco dobrze.

O Chmielarium trudno wyrokować, ale obydwa piwa które piłem niestety dzielą swoją przyciężkawość z typowymi, polskimi, 'regionalnymi' lagerami. Przy obranym kursie mogą przegrać z inicjatywami warzącymi z większym polotem.

Jan Olbracht Rzemieślniczy i Reden Rzemieślniczy można potraktować łącznie. Potencjał jest, jest dobry sprzęt, doświadczeni piwowarzy, tyle że póki co chyba nie do końca sprzęt został przez nich opanowany, wskutek czego piwa mają mieszaną recepcję, w przypadku Jana Olbrachta nawet bardziej negatywną. Taki stan przy nadpodaży na rynku nie może trwać wiecznie. Widoczny jest pewien progres, przy czym to młodszy Reden chyba szybciej wyjdzie na prostą, tym bardziej że ma kilka naprawdę fajnych receptur. Przyszłość Jana Olbrachta wydaje się być mniej pewna.

Kingpin miał mocne wejście i silne medialne plecy, więc zapowiada się na jedną z głośniejszych polskich inicjatyw nowej fali. Negatywów póki co brak.

Podgórz ruszył szturmem na multitapy i zdobywa brawurowo kolejne przyczółki. Do jakości wyrobów z Rabki nie mam się póki co jak przyczepić, więc gwiazda Podgórza będzie pewnie świeciła jasno.

Raduga ma niezłą dystrybucję i bardzo smaczne piwa. Marketingu w zasadzie brak, nad tym trzeba więc jednak popracować. Póki co jeden z bardziej solidnych nowych kontraktowców.

Ursa Maior przechlapała sobie relacje z klientami za sprawą wadliwych piw i aroganckiego traktowania ich nabywców. Szkoda, bo niektóre receptury są bardzo fajne, a wzornictwo etykiet jest najładniejsze w Polsce. Ostatnio piwa Ursy zaczęły się znów pojawiać na półkach sklepowych, ale raz straconego zaufania nie da się tak łatwo odbudować. Wydaje mi się, że na dłuższą metę Ursa może liczyć na zbyt tylko w swoim regionie.

Piwne Podziemie zaliczyło mocne wejście na rynek. Receptury i etykiety są ciekawe i dopracowane, reakcje klientów dobre, a Hops, Death & Taxes to świetne piwo. Zaryzykuję prognozę, że będzie to jeden z czarnych koni nowego roku.

Jaka z tego lekcja płynie? Z jakością kraftu w Polsce jest różnie, wobec czego entuzjazm wobec nowych inicjatyw słabnie. Stara gwardia póki co jedzie na renomie, ale nie da się tego ciągnąć w nieskończoność. Nowi gracze nie mają takiej przewagi, stąd na starcie muszą wojować dobrze naostrzonym orężem, co wielu się nie udaje. Za najbardziej zagrożone uznaję Twigg, Spirifera, Ninkasi i Ursę, choć ta ostatnia może działać lokalnie. 2015 może być również rokiem rozstrzygającym dla Chmielarium, Wrężela i Jana Olbrachta, choć ten ostatni może w najgorszym wypadku zacząć wynajmywać swoje moce produkcyjne kontraktowcom. Wzrost produkcji i zbytu wróżę Pracowni Piwa, Artezanowi, Browarowi Na Jurze, Kormoranowi, Podgórzowi i SzałowiPiw, czyli głównie rzeczywistym browarom, a nie kontraktowcom. Czarnymi koniami będą Piwne Podziemie, Birbant i Kingpin.

A teraz zobaczymy, co z tego się sprawdzi.

Co ważne - browary powinny dbać o stałość jakości, różnorodność oferty, dobry marketing i poprawne relacje z klientami. Te inicjatywy które są obecnie na aucie utraciły odbiorców przez niedostatki na tych polach.

publicystyka 5389989502826985849

Publikowanie komentarza

  1. Perun - jest jeszcze czerniejszym koniem zdarzyło mu się stworzyć nie przechmielone dobre piwo -Noc Kupały

    Kingpin - ten konik jest co najwyżej szary robi to samo co DrBrew tylko na mniejszą skalę - US-05 i wsypujemy hAmerykańskie chmiele i trochę egzotycznego placebo w postaci porcji ziółek



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos Perunu to się zgodzę, wypiłem Noc Kupały dopiero dzisiaj i faktycznie jest świetne. Oni jednak mogą jeszcze namieszać.

      Usuń
    2. Może i pierwsze piwa kingpina zapowiadają, że będzie to kolejny hamerykanski chmielarz, lecz z rozmów z Michałem Kopikiem wynika, że ma trochę inne podejście do tematu, więc poczekajmy.

      Usuń
  2. Z czwórki najbardziej zagrożonych Twigga nie znam, więc się nie wypowiem. Ursa wg mnie może spać spokojnie, mimo nadszarpniętej opinii to już jest za duża marka, by miała zakończyć działalność, ale faktycznie raczej skupi się na swoim rejonie. Zgadzam się co do Ninkasi i Spirifera - co ciekawe oba szukają szczęścia za granicą. Czyżby w naszym pięknym kraju nie umieli warzyć, a gdzie indziej się naumieją? ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Olimp zagrożony? Wypij ostanie piwo Satyr. Świetna robota. Eris też schodzi jak ciepłe bułki w lokalnym sklepie. Nie wspomnę jak deficytowym towarem jest Terrence z Wąsosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałem że Olimp jest zagrożony, tylko że nie do końca rozumiem dlaczego nie jest ;) Biorąc pod uwagę niesłabnącą dystrybucje w sklepach w których bywam wnioskuję wręcz, że mają się całkiem dobrze. Wąsosz to dziwnym trafem inna bajka jeśli chodzi o mój gust, ale oni też prą do przodu, z tego co widzę.

      Usuń
  4. Wyjątkowo zgadzam się z opinią o Widawie z tym że Wojtek Solo warzy całkiem przyjemne pozycje - na mój gust współpraca z TK to pomyłka. Spirifera wyjałbym z worka w którym jest Ninkasi - to jest porażka roku 2014. Piwo warzone w kołobrzegu chyba trzynastka ..... no comment.Ursa - skończy lokalnie. Dr Brew .... tak jak napisałeś kolejna marka TK. Wojkówka, hmmm dałem szanse każdemu , w tym roku nie kupię żadnego z Wojkówki. Kingpin - narazie bardzo słabo, Gzub - świetne piwa. Pozdro - trzym stail w 2015 roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współpraca z twórcą największego bloga piwnego na świecie to pomyłka? No gratuluję! Zwłaszcza, że większość z zoo jest przepyszna! Ursa znacznie poprawiła jakość, podobnie Olimp - tym browarom wróżę największy sukces w tym roku. Doctor Brew "marką TK"? No nie wytrzymie... A jak już o Spiriferze, to czemu ani słowa o bardzo dobrej Vueltcie? Słaby wpis i słaby komentarz. Oczywiście moim zdaniem :)

      Usuń
  5. W akapicie o Widawie wyczuwam wymuszone jego deprecjonowanie, ciekawym dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymuszone deprecjonowanie akapitu czy Widawy? Recenzje piw z Widawy możesz sobie bez problemu wyszukać. Ja wbrew pozorom bym bardzo chciał żeby wszystko co kupuję było smaczne, no ale lajf is lajf.

      Usuń
  6. niech Pinta, Pracownia i Artezan warzą jak dotychczas :) robią robote :)

    co do najgorszych- AleBrowar, Olimp, DoctorBrew. AleBrowar- zdarzają się wpadki i piwa wątpliwej jakości. DoctorBrew- wszystko na 1 kopyto. Olimp- były wpadki. Ale oni nie są i nie będą zagrożeni. Renome jakąś mają. Natomiast Twigg- browar ten mógł by produkować kostki rosołowe... wsam raz na wywar na zupe... (każde piwo które próbowałem waliło warzywami).

    Co do Widawy- ostatnimi czasy nie widuje tego w sklepach. Piwa kolaboracyjne jak i solo Wojtka- niezłe. Zdarzyły się jakieś wpadki- ale bez przesady. No i drogo strasznie, bo kolaboracyjne 330 kosztuje pod 9zł. A to i tak drożej niż "inne" 500... Popróbował bym dalej, ale jako że piwa się nie pojawiają (butelkowe) to chyba trzeba będzie się częściej do knajpy ruszyć (o ile będzie coś z kolaboracji lane).


    Sam jestem ciekaw jak to dalej będzie wyglądać. I jestem ciekaw kiedy doktorki zmienią portfolio bo narazie to jest padaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doctorki Molly IPA udowadniają, że potrafią

      Usuń
    2. To może być zapewne od rejonu, bo na południu widuję Widawę ostatnimi czasy coraz częściej. Co do Twigga, to oni tak jakby pakowali różne wady do poszczególnych piw, ale sądząc po opisach, to wszystkie już się im chyba przewinęły.

      Usuń
    3. co do molly ipa- dla mnie piwo kiepskie- wodniste, sama goryczka i nic więcej.... także kto co lubi.... poza tym ich portfolia to same IPA praktycznie.... brakuje im różnorodności... niby puszczą RISa i BarleyWine- ale sądząc po ich podejściu co do leżakowania piw to cudów sie nie spodziewam.... dla mnie doktorki i alebrowar są kompletnie skreśleni, brak innowacji, żadne piwo od jednych i drugich nic mi nie urwało...

      Pozdrawiam JM

      Usuń
  7. Przypisywanie browarowi Na Jurze jako zasługi wypuszczenie Bursztynowego i Czekoladowego jest nie na miejscu. Browar przejął receptury po Relakspolu, a ten bezprawnie od Tomka Jabłońskiego z Browaru Stary Kraków. Owszem pierwsze warki tych piw po przeniesieniu produkcji dorównywały Smoczej Głowie, ale obecnie to żadną miarą nie są wybitne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jednak Browar na Jurze je wypuścił, mimo że nie jako pierwszy. To w sumie klony, tak je chyba można traktować. Mi nie musisz tego przypominać, bezskutecznie swego czasu na studiach dobijałem się mailowo do Browaru Starego Kraków o informacje co do miejsc sprzedaży Amber Ale. I za każdym razem cieszyłem się jak dziecko kiedy w losowym spożywczaku na niego trafiałem. Taka posucha wtedy była na krajowym rynku piwnym, a mimo to człowiek to wspomina z łezką w oku.

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę, że Spirifer pojechał po tym blogu.

    Dzięki temu usłyszałełem o Beervault i chyba w końcu znalazłem ciekawy blog o piwie.

    Bardzo fajny wpis, będę wiedział na które browary zwrócić uwagę w najbliższym czasie.

    Co ciekawe jeśli chodzi o Spirifera to nie podzielam opini. Wg. mnie bardzo udane piwa robią.

    Podobnie Pinta i Dr Brew. Duża większość udanych. Choć rzeczywiście w Dr Brew ostro chmielą.

    Co do Alebrowaru to opis browaru Artezan mi tu pasuje: Albo się uda i genialne albo się nie uda i do zlewu. Na szczęście większość się udaje. Jeśli chodzi o Artezan to jeszcze nie miałem okazji spróbować.

    Ursa ma ciekawe pomysły, ale często brakuje charakteru, Podobnie Podróże Kormorana.

    Dużo dobrego słyszałem o Pracowni Piw, ale się zawiodłem. Piwa dobre, ale nie rewelacyjne. Natomiast Pracownia w kolaboracji z Pintą czy Szałpiw rewelacyjne.

    Sam Szałpiw zupełnie mi nie podchodzi, z wyłączeniem piw z Pracownią.

    Chociaż Duke był dobry, ale korek + kapsel wyglądał bardzo zabawnie. Szczególnie, że korek był ósmego sortu. Jakbym taki zobaczył w butelce wina to byłbym mocno zaniepokojony o zawartość. Trzeba było kapsel zostawić i się nie wygłupiać, że takie trochę wino trochę piwo.

    Gzub i Kingpin bardzo dobre, ale na razie skromna oferta.

    Generalnie się dzieje i oby 2015 był równie ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, belgi z Belgii w takich butelkach też są często sprzedawane z korkiem i kapslem naraz, a twórcy Szału są mocno pod wpływem belgijskiego piwowarstwa. Ale oczywiście przy takiej cenie piwa trzeba też zadbać o jakość opakowania, w tym wypadku również korka. Najważniejsze że nie powpadał w trakcie otwierania w kawałkach do piwa, bo szczelność i tak zagwarantował kapsel. Ale myślę że korek marnej jakości to i tak lepiej niż te syntetyczne korki z którymi sprzedawane są różne wina.

      Usuń
    2. Jak taka tradycja to OK. Bo technicznie to jest zupełnie bez sensu. Korek w winie jest niezbędny jedynie gdy ma ono duzy potencjał starzenia (duża większość win wbrew pozorom go nie ma), ponieważ naturalny korek pozwala w pewnym stopniu na przepuszczalność powietrza.

      Jeśli chodzi o korki z tworzywa to czmu nie. Do wina używa się korków naturalnych, korków zrobionych ze ścinków korka, korków syntetycznych, zakrętek metalowych i zatyczek szklanych. Korek naturalny ma 2 wady: jest drogi (ten z litego korka) i zdarzają się wadliwe co skutkuje zepsuciem wina.

      Tak więc korek naturalny w przypadku większości win to właśnie element tradycji. Np. w Australii, Nowej Zelandii i Austrii powszechnie używa się zakrętek nawet w bardzo drogich winach. Co ciekawe w Polsce klienci przywiązani są do korka i zdarzają się wina, które specjalnie na rynek polski są korkowane, mimo, że w innych krajach mają inne zamknięcia.

      Usuń
    3. Być może w cięższych piwach zdatnych do starzenia ma ten korek więc jednak i techniczny sens - szybciej się w dobry sposób zaczną utleniać, uwalniając nuty pokrewne sherry itp. Ciekawe rzeczy piszesz NB.

      Usuń
  9. Twigg i Wojkówka to totalna padaka i żadnej szansy ode mnie już nie dostaną. Kładę też kreskę na piwach od duetu Kopyra i Widawa, ale nie dlatego, że są słabe tylko dlatego, że są zbyt drogie. 8-9 zł za butelkę 0,33l to nieporozumienie, zwłaszcza, że ich piwa za wybitne nie uchodzą i z takimi to mogły najwyżej stać na półce w sklepie. Myślę, że niski nakład ich piw zapewnia im zbyt, przy dużym nakładzie byłby już problem. Sceptycznie też podchodzę do piw "reklamowanych" przez Kopyra w ramach tzw. współpracy. Doktorki może i warzą piwa na jedno kopyto, ale są dobre, natomiast dużego minusa mają za X-masa. Miałem dwie butelki z datą do 10.03.2015 i żadnych aromatów chmielowych nie wyczułem, natomiast czułem potężny smród "świeżej dętki rowerowej" okraszonej delikatnie przyprawami. W smaku to dalej dętka i tępa goryczka. PORAŻKA! Od Spirifera piłem tylko jedno piwo i nie było takie złe. To zbyt mało, żeby postawić na nich kreskę. Największym problemem małych browarów jest brak równych warek. Wtopy na tym polu mają chyba wszyscy kontraktowcy, nawet uznane już marki jak np. Pinta, której niektóre warki Ataku Chmielu mogłyby uchodzić za substytut śmietany. Doszło do tego, że jak chciałem komuś sprezentować piwo od naszych kontraktowców, to zawsze kupowałem 2 butelki tego samego piwa - tą drugą do testów, żeby nie wyjść na idiotę przed obdarowywanym. W 2015 roku na pewno będę kupował piwa bardziej rozważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałem parę razy jeszcze gorzej, bo czasami wymieniam się korespondencyjnie, transgranicznie piwami. No i wysyłam piwa co do których jakości jestem przekonany, a potem czytam recenzję że słabe, piję drugą butelkę u mnie w domu i to samo - śmietana, kapusta czy inna kicha. Najgorsze że wydaje mi się, że akurat kwestia stałości jeszcze długo na polskim rynku pozostanie palącym problemem.

      Usuń
  10. Gdy emocje już opadły, to pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze:
    Grosz pierwszy - Raduga - dla mnie absolutne objawienie roku. Mało piw, ale doskonale dopracowanych i, co ciekawe, każde w innym stylu.
    Grosz drugi - Perun - po prostu dlatego, że doczekałem się wreszcie dobrego polskiego FES
    Grosz trzeci - DrBrew - robią najlepiej przechmielone piwa w Polsce, a czarna IPA ma całkiem potężną bazę słodową
    PS Weź się przestań sadzić na Olimpa :) Dają radę na poziome trochę ponad średni.
    PS 2 Co z Redenem? Myślę, że ma potencjał.
    PS 3 Bym zapomniał - Birbant Robust Porter "double" Za ten wywar, dla mnie pierwszy szereg!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po wypiciu Nocy Kupały też bym się nie zdziwił gdyby trochę na scenie namieszali w nadchodzącym roku. Świetne piwo.

      Usuń
  11. Człowieku, Jan Olbracht warzy w Piotrkowie, w browarze Sulimar więc nie może udostępnić swojego sprzętu kontraktowcom BO GO NIE MA. Podobnie z Pintą - umknęły Ci "Quattro" i "Lublin to Dublin?" Jak coś robisz, rób porządnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie nie ma tego browaru. Fantom niechybnie. Patrz jakie makiety specjalnie ustawili, skubani: https://www.youtube.com/watch?v=zrKOTpoErOY#t=431

      To raz. Dwa, o co Ci chodzi z Quattro i Lublinem? Miałem wszystkie piwa wymieniać które uwarzyli?

      Usuń
  12. Brakuje mi w tym zestawieniu Bazyliszka - czy to przeoczenie, czy brak możliwości degustacji piw, bez której trudno prognozować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazyliszka było mi dane wypić tylko jedno piwo, a jest to płodny browar, więc nie prognozowałem z powodu braku odpowiedniej ilości danych. Ale biorąc pod uwagę, że poza rejonem warszawskim nie jest chyba dostępny, pozostanie pewnie lokalnym ewenementem.

      Usuń
  13. Mam taki problem z polskim "CRAFTEM" przez duże "C" że moje piwa domowej roboty są w ch*j lepsze oraz bardziej innowacyjne, wywrotkę chmielu to każdy debil potrafi dodać, a gdzie balans??
    ps. jak to dobrze że nie jestem zdany na łaskę browarów, mam na coś ochotę to sobie uwarzę :D

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)