Piwo o smaku popielniczki
https://thebeervault.blogspot.com/2014/07/piwo-o-smaku-popielniczki.html
Przy okazji paru wypustów Widawy miała swego czasu miejsce mała dyskusja w piwnej części polskich internetów, skąd się może brać niechciany posmak popielniczki w (ciemnym) piwie, jak go uniknąć i jak bardzo jest okropny. Moim zdaniem należy posmak popiołu rozróżnić na ten kojarzący się z mocnym paleniem, ewentualnie popiołem z ogniska i ten który faktycznie daje po nozdrzach jak pełna popielniczka po wczorajszej imprezie. I ten drugi zdecydowanie mi nie podchodzi. Ale co w takim razie począć z piwem, które prowokuje już samą swoją nazwą? Ashtray Heart (alk. 8,9%) czyli 'serce popielniczki' - uwarzony w holenderskim De Molenie przez duński browar kontraktowy Evil Twin Brewing wędzony stout ma docelowo smakować jak popielniczka. Tylko po pierwsze czy faktycznie tak smakuje, a po drugie, czy takie coś może być dobre?
Piwo według autorskiego opisu "przemienia supermenów w inwalidów". Przesada przesadą, ale mocarz tęgi z niego jest. Smoliście czarne, z ubitą pianą która opadając przybiera kształt eskalopki, jest też smoliście aromatyczne. W sensie, jest tutaj sporo smoły. Smoły i przepalonych izolacji elektrycznych. Tak, wędzone nutki w Ashtray Heart w niczym nie przypominają ogniska bądź swojskiej kiełbasy, wskazują za to że do wędzenia słodów, przynajmniej częściowo użyty został torf. Smoliste wrażenie ogólne wydaje się być zaś wypadkową połączenia głębokiej, ciemnej słodowości ze wspomnianym torfem. Jeszcze mało? No to jedziemy dalej. Paloność piwa jest skrajna, przechodząca w tytułową popielniczkę, choć nie tak ordynarnie jak w wypadku niektórych polskich 'craftów'. W cholerę tutaj nut skórzanych, ale klasyczne aromaty też się w piwie znalazły, w postaci kawy doprawionej wanilią. A jakby jeszcze komuś było mało, to skojarzenia wędrują również w stronę nieco egzotycznych destylatów - bałkańskiej rakiji, ale również brazylijskiej cachacy. To się nazywa wzorowo złożone piwo.

Czad. Dosłownie. (8,5/10)
Owo piwo o smaku popielniczki ,przypomnialo mi stare czasy akademików gdy po calonocnej imprezie bladym switem spragniony kolega spijacz resztek.Wracajacy z nocnej imprezy nadzial sie pijac duszkiem z puszki piwo wraz z cala zawartoscia czyli kipami wszystkich uczestnikow owego pokoju i nie tylko...;)
OdpowiedzUsuńTo pewnie przypominalo ów smak piwa...
Smacznego dla smakoszy "Aszynbechera"...;D
pozdrowienia