Piwa z niemieckich piwnic
https://thebeervault.blogspot.com/2012/09/piwa-z-niemieckich-piwnic.html
W odróżnieniu do języka polskiego, słowa ‘piwo’ oraz
‘piwnica’ w niemieckim nie mają tego samego źródłosłowu, ale za to Niemcy mają
stylowe piwa piwniczne, popularne szczególnie w rejonie Frankonii. Część z nich
to zwyczajne, niefiltrowane jasne bądź ciemniejsze lagery, prawdziwy kellerbier
jednak powinien się charakteryzować między innymi raczej umiarkowaną
zawartością dwutlenku węgla oraz aromatem, który można określić zbiorczo mianem
‘piwnicznego’, a na który składają się drożdżowość, odczucie wilgoci, nierzadko
również mokrego drewna. Sam styl (określany również mianem zwicklbiera) bierze się z
praktyk odszpuntowywania przez piwowara beczki leżakującej w piwnicy, w celu
sprawdzenia czy piwo już się nadaje do konsumpcji. Jeśli się nie nadawało,
beczka było ponownie na jakiś czas zatykana. Te dziewicze piwo które piwowar
próbował, niefiltrowane, nieco się różniło smakiem od gotowego produktu który
był przeznaczony do sprzedaży bądź własnej konsumpcji, i w końcu nastała moda
na takie właśnie, niefiltrowane lagery, o aromacie który wcześniej był
przywilejem piwowara. Kellerbiery się często doskonale nadają na porę letnią,
mimo bowiem swojej treściwości oraz niższego poziomu nasycenia gaszą dobrze
pragnienie. Na tapetę wziąłem Aufsesser Zwickl, Göller Kellerbier oraz Mahr’s
Kellerbier.
Niejako wbrew słodkiemu zapachowi oraz nieco słodkawej
części głównej odczuwalnej podczas picia, orzechowo-opiekany finisz jest
wyraźnie gorzki oraz wytrawny. Piwniczność jest tutaj na tyle silna, że sprawia
wrażenie jakby piwo zgodnie z historią gatunku byo odszpuntowane z drewnianej
beczki w jakiejś frankońskiej piwnicy, podczas gdy zapewne nie miało nawet
kontaktu z drewnem i jest dzieckiem stali-nierdzewek. Całkiem dobre jest, choć zbyt
mocna goryczka nie pozwala na odczuwanie harmonijności (Ocena: 6/10).
Szarobursztynowe piwo zdecydowanym zmętnieniem nadrabia
braki wizualne w postaci kiepskiej piany, która szybko przenosi się w niebyt. W
zapachu wilgotna, ciemna piwnica jest niemalże namacalna, trzeba jednak
nadmienić, że ktoś do niej wsypał całą furę zboża. W aromacie można również
znaleźć nieco kwiatowości, mokrego drewna oraz pieprzno-ziołowej chmielowości.
Stylowo.
Smakowo delikatna słodycz przechodzi w finiszu w średnio
mocną goryczkę, która się łączy ze słodowymi, chlebowymi akcentami w posmaku.
Piwo ma tę harmonię, której Aufsesserowi brakuje. Piwniczność i słodowość są
odczuwalne podczas picia dość silnie, a po jakimś czasie można również
retronosowo wykryć delikatną nutkę orzechową. Piwo jest dość syte, mimo że jak
na kellerbiera jednak nieco zbyt mocno nagazowane. Dobry trunek! (Ocena:
6,5/10)
Przy niezbyt umiarkowanym nasyceniu piwa delikatnie
zaakcentowana słodycz przechodzi w formie dość solidnego ciała w średnio mocną,
szlachetną goryczkę. Piwo jest orzeźwiające, a kiszona kapusta w trakcie picia
na szczęście przestaje być odczuwalna. Brakuje mi tutaj większej
wyrazistości, ale piwo jest jak najbardziej dobre (Ocena: 6,5/10).