Pszeniczne żniwa w browarze Matuška
Mętne piwo pszeniczne jeszcze parę lat temu u naszych południowych sąsiadów stanowiło niebywałą egzotykę. Od tego czasu jednak czeski rynek...
https://thebeervault.blogspot.com/2012/04/pszeniczne-zniwa-w-browarze-matuska.html
Smak tego raczej wysoko nasyconego piwa jest pierwszorzędny. Nawet bym powiedział, że wzorowy – nie piłem tak dobrej pszenicy od czasu Zötler Bier Hefe-Weizen, a to było już wiele pszenic temu, w dodatku po wysiłku fizycznym. W pszenicznej Matušce pełno jest biszkoptów, bananów i goździków, przez ilość drożdży piwo jest syte, smak zaś dla przeciwwagi lekko kwaskowy z delikatnie, ale wyraźnie gorzkim finiszem, w którym jest ponadto odczuwalna subtelna pieprzność wraz z dymkiem. Wszystko tutaj jest dobrane w odpowiednich proporcjach – oto świetny, wzorowy hefeweizen! (Ocena: 8/10)
Matuška Weizenbock ma nieco więcej alkoholu od ich pszeniczniaka (6,3%), jest też nieco ciemniejszy, choć ciemnym bym go nie nazwał, a poza tym jest również mniej mętny i generuje nieco mniej obfitą pianę.
Smak tego średnio nasyconego piwa jest jak na koźlaka przystało treściwy, a przy tym dość mocno słodki, zakończony dla przeciwwagi nielekką jak na piwo pszeniczne goryczką. Duet słodko-gorzki tworzy tutaj niemalże system binarny, jako że typowej dla weizenów kwaskowości jest bardzo mało. Chmielu za to nie pożałowano, szczególnie jak na ten styl – przy tym poziomie słodyczy był to zresztą pomysł, który się pewnie sam nasunął. Z początku intensywność słodyczy i gorzkości raziła moje zmysły, z czasem jednak piwo zaczęło mi smakować. Myślę, że jest to dobry argument przeciwko ocenianiu piw po próbkach 100ml, jak to niektórzy mają w zwyczaju. Pewne piwa rozwijają swoje skrzydła dopiero po większej dawce, inne, początkowo robiące dobre wrażenie, po wychyleniu większej ilości haustów zaczynają nużyć. Matuška Weizenbock należy do pierwszej grupy, nie wychodząc jednak poza poziom dobry i pozostając daleko w tyle wobec Matuška Pšeničnégo. (Ocena: 6,5/10)