Loading...

Orval, czyli klasztor w butelce

Orval to jedne z najbardziej niezwykłych piw na świecie i jest warte osobnego przedstawienia. Klasztor Abbaye Notre-Dame d'Orval jest...

Orval to jedne z najbardziej niezwykłych piw na świecie i jest warte osobnego przedstawienia. Klasztor Abbaye Notre-Dame d'Orval jest jednym z ośmiu klasztorów trapistowskich na świecie warzących i sprzedających własne piwo, a zarazem jednym z sześciu tego typu przybytków w całej Belgii (pozostałe dwa mieszczą się w Holandii oraz Austrii). Założony został w 1132 roku przez braci Cystersów, którzy wówczas przybyli do gotowego już budynku, wznoszonego od 1070 roku przez Benedyktynów z Kalabrii i dokończonego przez innych mnichów w 1124 roku, kiedy to klasztor został uświęcony. Położony w belgijskiej Prowincji Luksemburg miał dość burzliwe dzieje. W 1252 roku został zniszczony przez pożar, w 1637 roku zrabowany i spalony przez oddziały francuskie podczas Wojny 30-letniej, zaś w 1793 roku został ponownie spalony przez Francuzów w trakcie Wielkiej Rewolucji Antyfrancuskiej. Po tym ostatnim wydarzeniu mnisi już nie powrócili do klasztoru. Ruiny zostały wykupione w 1887 roku przez ród Harenne, który oddał w 1926 roku cały teren byłego opactwa w posiadanie Cystersom. Wzniesienie nowego, zresztą bardzo gustownego klasztoru trwało od 1926 do 1948 roku pod auspicjami Trapistów, a w międzyczasie, mianowicie w roku 1935, Orval odzyskało status opactwa.

photo © Philip Leonard 
 
Tyle o historii klasztoru, istnieje jednak również ciekawa legenda związana z jego nazwą oraz ufundowaniem. Wedle owej klechdy, księżna Matylda Toskańska (właścicielka zamku w Canossie, do którego boso udał się w 1077 roku ekskomunikowany cesarz Henryk IV, żeby się ukorzyć przed papieżem Grzegorzem VII, co stanowiło wielki wrzód na dumie takich niemieckich przywódców jak Bismarck czy Hitler) w trakcie wizytacji tych terenów zgubiła swoją obrączkę w miejscowym strumyku. Ku jej radości z wody wyskoczył pstrąg trzymający w ustach Matyldową obrączkę, na co księżniczka zawołała, że „jest to złota dolina!” oraz zdecydowała się na ufundowanie w tym miejscu klasztoru. Złota dolina to po francusku valle d’or, z czego wzięła się nazwa klasztoru, a i jego nietypowy herb, widniejący na butelce piwa Orval, ma w tej legendzie swoje romantyczne wytłumaczenie.


photo © Etychon

Jeśli chodzi o warzenie piwa, które jak powszechnie wiadomo, było specjalnością mnichów, aż do ostatecznego zniszczenia opactwa w 1793 roku miało ono miejsce w klasztorze. Ponownie browar otwarto w trakcie rekonstrukcji, w celu zebrania na nią pieniędzy. Uruchomiono go w 1931 roku, zatrudniono w nim świeckich piwowarów, i tym sposobem uwarzono pierwsze trapistowskie piwo dostępne w całej Belgii. Dzisiaj w browarze jest zatrudnionych 32 świeckich pracowników, mnisi natomiast czuwają nad finansową stroną przedsięwzięcia. 45% zysków przeznaczanych jest na utrzymanie opactwa wraz z browarem, 55% na pomoc dla potrzebujących. Warzone są dwa piwa – stołowy Petite Orval, do kupienia jedynie w przyklasztornym sklepie i kawiarni, oraz piwo Orval.

Orval to klasyk, według wielu uznawany za najlepsze piwo na świecie, w rankingu RateBeer w stylu „belgian ale” pozostający od dawna niezmiennie na pierwszym miejscu. Piwo jest bardzo nietypowe jak na swój styl oraz względem innych piw trapistowskich z dwóch powodów – po pierwsze, jest chmielone na zimno, a po drugie, jest powtórnie fermentowane za pomocą znanych dzikich drożdży brettanomyces, które nadają niektórym belgijskim lambicom i sour ejlom charakterystyczny aromat końskiej derki//stajni/szopy. Trzecia fermentacja ma miejsce w samej butelce, za sprawą czego piwo zmienia z latami swój charakter smakowy, ale i zawartość alkoholu. Podczas butelkowania wynosi ona 5,2%, z czasem może jednak dojść aż do 7,2%. Ja się nie mogłem oprzeć po paru miesiącach domowego leżakowania i „odszpuntowałem” butelkę rok po zabutelkowaniu.

Ciemnopomarańczowe piwo generuje drobnoziarnistą i bardzo trwałą pianę. Zapach jest niezwykle złożony i bardzo owocowy. Z jednej strony mocno czuć biszkoptowy słód i drożdże, z drugiej owoce – sporo pomarańczy, nieco jabłek… chmiel wydaje się być cytrusowy, owocowość wręcz tropikalna – jednak w bardziej subtelny sposób niż ma to miejsce w przypadku piw chmielonych szczepami z Nowego Świata. Wyraźne są nuty kwaskowe, lekko winne, podchodzące pod kwiat bzu. No i oczywiście drożdże brettanomyces odcisnęły na piwie swoje piętno. Jest to jedyne piwo z jakim się spotkałem, poza t’Ij Extra Speciale Vlo, które nie jest warzone w tradycji belgijskich piw kwaśnych (flanders sour ale bądź lambic), a mimo to ma bardzo wyraźną nutę starej szopy bądź końskiej derki. Niesztampowy aromat.

Mocno musujące piwo ma smak który z jednej strony jest miękki swoją słodowością oraz owocowością, z drugiej strony lekko kwaskowaty z wyraźną obecnością drożdży brettanomyces, a zarazem zakończony w sposób ostry i zdecydowany, chmielowo-przyprawowo-wytrawnie, wraz z dość mocną jak na styl goryczką typu ziołowego. W trakcie picia wyraźnie czuć pomarańczę, w posmaku zaś przyprawy, końską derkę oraz chmiel. Mimo dry-hoppingu nie jest to typ modnej w dzisiejszych czasach bomby chmielowej, chmielowość aromatyczna jest wyraźna i subtelna zarazem.

Orval to piwo niezwykłe, wyróżniające się zarówno na tle innych trapistów, jak i belgijskich piw ogółem. Ma klasę oraz niesztampowy aromat i smak, mam zresztą przeczucie, że jest to piwo którego trzeba się „nauczyć” i jedna próba nie odzwierciedla pełni jego możliwości, odkrywając przed pijącym jedynie swój potencjał. Trzeba będzie kiedyś do niego wrócić, dłużej przeleżakować i zobaczyć jakie wtedy zrobi wrażenie. Pierwsze jest świetne, choć nie mogę powiedzieć, że jest to najlepszy trapist jakiego piłem.

Ocena: 7,5/10
recenzje 7858403362186753905

Prześlij komentarz

  1. Witam! Bardzo lubię czytać Twoje recenzje piw, ale wydaje mi się, że jak już wrzucasz tu zdjęcia czyjeś, ściągnięte z Wikipedii, to wypadałoby przynajmniej podać autorów tychże zdjęć, pod każdym z nich oraz ich źródło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałem się nad tym i zdecydowałem się nie ściągać tych zdjęć, tylko podlinkować bezpośrednio z wiki. Ale co do autorów to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem to najlepsze piwo trapistow.Wlasnie dzisiaj kupilem butelke i zabieram ja do Polski.Moim zdaniem piwa z klasztoru Westvleteren sa przereklamowane i zakon na tym jedzie czerpiac niezla kase.To tyle z mojej skromnej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno obronić stwierdzenie że trzepie kasę, biorąc pod uwagę niesamowicie limitowany wypust i niskie ceny skrzynek. Wydaje mi się że klasztor św. Sykstusa z wszystkich trapistowskich robi w związku z tym najmniej pieniędzy. Kasę natomiast trzepią ci, którzy sprzedają te piwa dalej (wbrew zasadom mnichów), po cenach wielokrotnie wyższych.

      Usuń
  4. Ja z kolei nie mam miłych wspomnień odnośnie tego piwa. Pierwsza próba nie zachwyciła. Druga to już totalna porażka. W zapachu stare ryby i ścierka. Smak był również podobny. Mocno mnie zraziło. Jednak po lekturze Twojej recenzji, doszedłem do wniosku, że chyba pora na przeprosiny:)

    Pozdrawiam,
    http://smakpiwa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, stare ryby i ścierka? Nie dopuszczam myśli, że piwo było zepsute, więc to może te bretty ;) Fakt, że ten aromat nie jest dla każdego strawny.

      Usuń
  5. Hmm, opinie totalnie różne, muszę sam spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawostka: Orval to jedyne piwo w języku francuskim, które jest rodzaju męskiego. Wszystkie inne Chimaye i Leffe'y, a nawet zagraniczne Heinekeny, pchają przed sobą dumnie rodzajnik 'la' :) Trapiści z Orvalu produkują też trzy rodzaje serów - pyszności. A samo piwo... hmm.. jestem absolutnie zakręcony na punkcie Chimay Bleue, lecz Orval zwyczajnie mi nie smakuje, choć czuć w nim coś, co budzi respekt. Próbowałem kilkukrotnie, zawsze z trudem dopijałem do końca.

    Mateusz

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)