Wesołych Świąt!
https://thebeervault.blogspot.com/2019/12/wesoych-swiat.html
Pomijając aspekt transcendentalny oraz rodzinny (przy czym w idealnym przypadku obydwa się przenikają), Boże Narodzenie to celebracja zmysłów. I tak, jak w warstwie muzycznej – o ile nie należy się do samodzielnie muzykujących – można puścić w tle Golców, można jednak również optować za czymś również dopasowanym, ale bardziej dosadnym, tak i w tematyce konsumpcji alkoholowej można sobie zapodać cos ciekawszego od kolejnego korpolagerka bądź wódeczki. Przy czym coś ciekawszego to pojęcie względne, albowiem przykarmelizowany, zmasakrowany natłokiem korzeni lagerek moim zdaniem jest nie do końca ekscytującą alternatywą. Niemniej jednak, jak co roku, przygotowałem mały przegląd piw świątecznych. Dosłownie mały, bo tak małej liczby zawodników chyba jeszcze nie było. Nie chciało mi się jednak powtarzać już wypitego, i to niekoniecznie ze smakiem, zaś moje wycieczki do sklepu specjalistycznego mają ograniczony wymiar frekwencyjny, wskutek czego z Polski wpadły mi do koszyka bądź szkła tylko pozycje z Wąsosza, Pinty oraz AleBrowaru, w postaci karmelowych, natłoczonych przyprawami itd. Z kolei zagranicę reprezentuje jeden z moich ulubionych browarów, duński To Ol, oraz będący od niedawna w dystrybucji Browariatu angielski Brick Brewery.
Wąsosz poczyna sobie bardzo klasycznie. Opowieść Wigilijna (ekstr. 15,1%, alk. 6,4%) to w dużym skrócie śliwki w polewie czekoladowej z pomarańczą. Do tego dokooptowano delikatne, moim zdaniem lekko duszące nutki miodowe oraz nieznaczny wtręt cynamonowy w finiszu. Ten ostatni wskutek korzenności ma coś w sobie z pierników w czkoladowej polewie ze śliwkowym nadzieniem. Przy karmelowej słodowości po kilku łykach zaczyna doskwierać brak konkretniejszego ciała, co nawet przy umiarkowanej słodyczy nie jest na miejscu, tak samo jak przebijające nutki migdałowe, w tej konstelacji zbyteczne. Niemniej jednak nie jest to źle zrobione piwo, a gustującym w tego typu wyrobach może się spodobać. (5,5/10)




Przechodzimy do Brick Brewery, którego Stollen Stout (alk. 5,8%) ma w smaku imitować słynne ciasto niemieckie. No i co w nim czuć? Kawę z delikatnym marcepanem, nutki waniliowe, przypieczoną skórkę chlebową, ciut paloności, a w finiszu dodatkowo muśnięcie skórkami cytrusowymi. Dzięki laktozie i płatkom owsianym piwo jest gładkie, dzięki zasypowi w finiszu z kolei dość wytrawne. Posmak to gorzkawa skórka chlebowa i kandyzowane skórki cytrusowe. Misja się udała, piwo wyszło zapewne zgodne z założeniami. Delikatnie obniżam ocenę ze względu na zbyt perfumowy zapach, ale generalnie jest smaczne i ciekawe. Ani bardzo smakowało. (6,5/10)
Przegląd został zdominowany przez dwa piwa z To Ola. Co cieszy podwójnie, albowiem w dobie polskich piw BA za dwie i pół dyszki Duńczycy dostarczają nam wyśmienite, dopracowane, głębokie kowadła, które w detalu kosztują poniżej dwudziestu złotych. Co swoją drogą może być przyczynkiem do dyskusji na temat cen polskich RISów, no ale zostawmy to na inną okazję.
Tymczasem Wesołych Świąt!