Loading...

Sześciopak polskiego craftu 10

Wszyscy już pewnie dawno wyruszyli na Beer Week do Krakowa, ale polski craft sam się nie zrecenzuje, choć zapewne bardzo by tego chciał, bo werdykt nie byłby w żadnej mierze miażdżący. W dzisiejszym odcinku jedna staroć od Pracowni, nowe piwa z Kormorana, Perunu, SzałuPiw i Redenu, a na koniec piwo blogerskie pod szyldem Chmielogrodu. Scottish ale, black IPA, polski ejl, stout owsiany i quadrupel. Jest więc różnorodnie.

Fajnie że Pracownia Piwa co jakiś czas warzy te piwa ze swojej przeszłości, których jeszcze nie miałem okazji skosztować. Gorzej jak wychodzą tak jak Bobby (ekstr. 10,5%, alk. 3,5%). Jest to wodniste piwo o mało przekonującym bukiecie złożonym z nut toffi, odstanej kawy, orzechów, subtelnego kandyzowanego cukru oraz nieznacznego akcentu palonego. Czyli sporo elementów, ale nie działa to jak powinno, wieje nudą. No i nie rozumiem, jak takie słabo nagazowane piwo można lać z normalnego kranu, a nie z pompy. Rozczarowanie. (5/10)

Browar Kormoran zadziwia i zachwyca. Oto Kłos Wielozbożowy (alk. 4,8%), piwo które zasypem budzi skojarzenia z dawnym Warnijskim, od którego go różni dobór drożdży górnej fermentacji i dodatek Citry do chmielowego składu z Polski rodem. No i wpierw w zmysły uderza pomarańczowo-brzoskwiniowa woń Citry właśnie, ustępująca nieco ziołowym akcentom polskiego chmielu. Jest bardzo świeżo i rześko. Słody dały mu nuty na pograniczu zboża i chleba, i są bez problemu wyczuwalne, nie zachodzi więc problem zakrycia słodów przez asertywne chmielenie. Piwo wchodzi świetnie, ma średnią pełnię, nie narzuca się a mimo to jest dostatecznie wyraziste, ze średnio mocną, ziołową goryczką w finiszu. Brawo! (7,5/10)

Licho Nie Śpi (ekstr. 13%, alk. 5,4%), no bo sześciopak bez piwa od Peruna to sześciopak stracony. Bukiet obraca się wokół tematów kawowych, aczkolwiek absolutnie nie jest to espresso. Wyczuwam cappuccino, kawę zbożową oraz przypalone mleko. Dalsze skojarzenia dochodzą do punktu w którym sam już nie wiem czy to mocna wanilia czy po prostu maślany dwuacetyl. I wtem mi się wszystko łączy w całość. Toffi. Bardzo mocne toffi. Zmieszane z capuccino. To co w aromacie jednak przeszkadza, w smaku wychodzi jednak troszkę lepiej. Piwo ma całkiem konkretną jak na styl goryczkę i wątłe ciało, które jest dodatkowo uszczuplane w odbiorze przez cierpkość pochodzenia zapewne palonego. Palona nutka się swoją drogą przewija dopiero w finiszu, natomiast spodziewanej owsianej gładkości nie zaznałem. Natężenie goryczki było prawdopodobnie odmierzone w relacji do wspomnianej gładkości, której nie udało się uzyskać. Mam bowiem odczucie, że goryczka z czasem trochę męczy, szczególnie że zamiast przeciwwagi smakowej ma wzmacniacza w postaci cierpkości. Średnie piwo. (5/10)

Panowie z SzałuPiw chcą nas przekonać, że najlepszym antidotum na ulewę jest kolendra. I w związku z tym napakowali do quadrupla Buba (ekstr. 19%, alk. 8,2%) tyle kolendry, że aż wychodzi przez butelkę. Nie powiem, bardzo lubię tę przyprawę, ale w takich ilościach to nawet w witbierach rzadko kiedy występuje. Konsekwentnie łączy się z bananowo-gumobalonowymi estrami drożdży belgijskich w całość, tłumiąc resztę produktów drożdżowych, które dopiero w finiszu za sprawą bardzo delikatnej pieprzności dają o sobie znać. Tak samo dopiero w finiszu można wyczuć nutki ciemnych słodów, wcześniej w zamkniętymi oczami można ulec wrażeniu, że pije się piwo jasne. Nietypowo jak na styl prześwitują również tu i ówdzie ziołowe akcenty chmielu. No i właśnie – kto się spodziewa typowego quadrupla, ten będzie zawiedziony. Kto liczy po prostu na smaczne piwo, ten je jednak dostanie. (6,5/10)

W zupełnie inne tony uderza Jasny Gwint (ekstr. 13%, alk. 5,2%) z chorzowskiego Redenu, który też ma kolendrę w składzie (obok skórki pomarańczy), ale po prawdzie to tego zbytnio nie czuć. Zamiast deklarowanego ‘white APA’, czyli połączenia witbiera z amerykańskim pale ale dostajemy zwykły amerykański pejl ejl, nota bene niestety niezbyt rześki. Ot takie cytrusowo-brzoskwiniowe piwo ze średnią goryczką I delikatną ziołową, okołotymiankową nutką. W miarę lekkie, niezbyt intensywne, i jak już rzekłem – nie do końca rześkie. Całkiem w porządku, ale ginie w natłoku nowości. (6/10)

Trzypalczasty Goblin (ekstr. 14,5%, alk. 6,1%) z browaru Piwna, część projektu o nazwie Chmielogród, to niby ‘american dark wheat’, ale powiedzmy sobie szczerze, że to tylko wybieg marketingowy. Tak mówiąc wprost, to jest to black IPA. I to świetna black IPA. Piwo autorstwa Bartka Nowaka z Małe Piwko Blog to konglomerat nut sosny, sproszkowanej czekolady i akcentów palonych. Jest mocno gorzkie ale nie męczące, a tym co sprawia że jest naprawdę klasowe, jest jego kremowość. Po Foszastym Olbrzymie myślałem, że Chmielogród sobie odpuszczę, ale po tym piwie zmieniam zdanie. (7,5/10)

Czyli dwie petardy i jedno smaczne piwo. Reszta wypadła gorzej. Jak na polski craft jest to wynik całkiem niezły.

recenzje 8431131620054548213

Publikowanie komentarza

  1. Co do Buby, to zgłaszam zdanie odrębne. Piwo mnie urzekło, choć co do stylu, to musiałem pogrzebać w internetach. Ale "na co komu piwne style?". Quadrupla żadnego w życiu nie dopiłem, a Bubę ze smakiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ono jako smaczne piwo dostało dobrą notę, a ja podchodzę do piwa bardzo subiektywnie. Jak nie jest w stylu to piszę o tym, bo dla niektórych jest to ważna kwestia, natomiast jeśli mi smakuje, to mnie osobiście mało obchodzi jego bezstylowość.

      Usuń
    2. OK, widocznie Twój entuzjazm wydał mi się zbyt mały ;)

      Usuń
  2. co do Kłosa.... dla mnie to poprostu APA.... kiepskie piwo w którym (przynajmniej u mnie) chmiel przysłonił całe dobra ze słodów (a piłem to piwo 2 razy)....
    co do Buby- mam chęć na kupno, ale jak widzę niektóre opisy to wole te kilka zł zostawić na zaś :D

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)