Loading...

Klasyka z Polski


Niedawno przetoczyła się po odmętach polskich piwnych internetów dyskusja o tym, czy polscy craftowcy powinni w ogóle bawić się w style klasyczne, bo ponoć im to nie wychodzi, są za drogie, no i tak w ogóle jak zagraniczne, to lepsze, wiadomo. Postanowiłem zestawić ze sobą kilka klasycznych piw w wykonaniu polskiego craftu, co można traktować jako mój jak zwykle spóźniony głos w dyskusji. Na celowniku kilka koźlaków różnej maści, kilka pilsów oraz piw w stylach wyspiarskich.

Bock
od Trzech Kumpli (ekstr. 16,5%, alk. 6,7%) był zgodnie z oczekiwaniami takim hitem sprzedażowym, że udało mi się zakupić pół kartonu blisko daty ważności w cenie bodajże 3zł za sztukę. Jest to też jeden z przykładów piwa, którego recenzja po dacie ważności ma jak najbardziej sens, jest to bowiem piwo świetne. Mocarnie słodowe i pożywne, z przewodnimi nutami karmelu i suszonych owoców, pajdą ciemnego pieczywa, garścią rodzynek; lekko słodkawe, z przyjemną orzechową cierpkością w finiszu. Absolutnie klasyczne podejście do stylu, przy którym najlepiej faktycznie nie majstrować. Świetna sprawa. (7,5/10)


Jacer to nie dość, że bardzo sympatyczny chłop jest, to w dodatku ma jaja. No bo jak inaczej określić fakt, że uwarzył on u siebie koźlaka jesiennego vel herfstboka? Już nawet dubbel w polskim wydaniu jest komercyjnym samobójstwem, a co dopiero koźlak jesienny, który jest bardzo do dubbela podobny, ale ma przy okazji zupełnie antysprzedażową nazwę. Milicz Koźlak Jesienny (ekstr. 15,5%, alk. 7,2%) to kawał porządnego piwa. Bardziej estrowy od niemieckiego koźlaka i mniej od belgijskiego dubbela, przekonuje bogatą karmelową, pieczywową podbudową, poprzetykaną ciemnym gronem, figami, daktylami, a w finiszu okraszoną również orzechami włoskimi. Piwo jest dość pełne, słodowe, ale tylko lekko słodkawe, zaś finiszuje goryczkowo i lekko rozgrzewająco. Jako rzekłem – jest to kawał porządnego piwa i chociażby dla poszerzenia horyzontów warto go skosztować. (7/10)


Kiedy moje oczy ujrzą polskiego weizenbocka w sklepie, moim przeznaczeniem jest go kupić. Imperial Hefeweizen z Browaru Jana (ekstr. 18,5%, alk. 8,5%) jest w dodatku tani, bo dałem za niego bodajże 6zł. Bądźmy jednak szczerzy – nie jest wart nawet jednej trzeciej tej kwoty, gdzie konkurowałby cenowo z segmentem harnasiowym. Pal sześć, że zawartość nie zgadza się z opisem na etykiecie – piwo nie jest bardzo gęste, słodkie jest połowicznie, złożone nie jest wcale, banana w nim mało, no i tylko goździk się zgadza. Goździk, lekka cytrusowość, męcząca gałka muszkatołowa, no i dający się we znaki alkohol. Źle się to pije. (3,5/10)


Kolejnym koźlakiem na tapecie był Rauchbock od ReCraftu (ekstr. 16%, alk. 6,5%). Słodu wędzonego bukiem dodano tutaj na tyle niewiele, że jest to bardziej koźlak niż rauchbier. Specyficzna mieszanka suszonych owoców wywołała wspomnienie aromatyzowanego tytoniu, który paliliśmy m.in. razem z Nihilem z Furii (wówczas jeszcze po prostu Michem bez zespołu) na obozie sportowym w Giżycku, na którym wygraliśmy mecz w piłkę przeciwko drużynie skinów z Gliwic i następnego wieczora musieliśmy uskutecznić przed nimi szaleńczy rajd po obłoconym polu skąpanym w ciemnościach, podczas gdy opiekun obozu nawalony obserwował z niedowierzaniem scenę ze swojego balkonu. To a propos tego, że zapachy potrafią wygrzebywać zapomniane wspomnienia – w tym wypadku sprzed 20 lat. Poza owocami suszonymi wyczułem karmel, średnią słodycz i bardzo słaby dymek. Takie karmelki o posmaku suszonych owoców jednak nie są ani tym, czego oczekuję w koźlaku, ani tym bardziej w koźlaku dymionym. Bieda pseudo wędzidło dla nie wiadomo kogo, bo kompozycja słodowa nie nadrabia braku bardziej dosadnego wędzenia. (4,5/10)


Niby czeski pils, a jednak nie do końca. A przynajmniej nie w wersji premium. Ten Pils od Nepomucena (ekstr. 10%, alk. 3,9%) to zgodnie z parametrami desitka, która wykazuje kilka podobieństw i kilka odstępstw w relacji do czeskich pilsów. Po pierwsze, jest bardziej gorzka. Tak wręcz w stylu północnoniemieckim. To w sumie dobrze. Po drugie, nie ma diacetylu. To też dobrze. Po trzecie, poziom cukrów resztkowych (odczuwalny) jest czeski, więc wyraźniejszy niż w Niemczech. Spoko. Po czwarte, piwo daje trochę zielonym chmielem, bardziej jednak słodkim zbożem (jak w Niemczech), przechodząc w konserwową kukurydzę (jak w gorszych czeskich mikrobrowarach). To źle. A powracając do goryczki – jej poziom jest tęgi, ale jest ona przy okazji sucha, cierpka, mało przyjemna. Rezultat jest nieco rozklekotany. (4/10)


Kontynuując temat pilsów, nie mam za bardzo czego krytykować w przypadku Pilsa Milickiego (ektr. 11,5%, alk. 4,8%). Zbożowe biszkopty tworzą tutaj podstawę dla dość asertywnego, ziołowego, lekko kwiatowego chmielenia. Jabłkowe nutki majaczą w tle, nie zaburzają jednak odbioru całokształtu. Jest to jeden z tych pilsów, które wprawdzie są ciut słodsze od średniej stylowej, nadrabiają to jednak charakterną, szlachetną goryczką. Bardzo miło mi się to piło. (7/10)


Tak samo miłe było spotkanie z A Pilsem od Artezana (ekstr. 12%, alk. 5%). Można w tym przypadku uśmiechnąć się na widok wizerunkowej kapitulacji i sprzedawaniem piwa u niemieckiego wyzyskiwacza, no ale czasy są, jakie są i wypada mi tylko żałować, że mam na nazwisko Niemiec, a nie Lidl. Samo piwo to klasyka w bardzo dobrym wydaniu – trawa i zioła, przebłyski zboża, umiarkowana słodycz resztkowa balansowana idealnie podkreśloną, klasyczną, szlachetną goryczką. Ciałkiem i słodyczą piwo mruga ku Czechom, goryczką z kolei zdradza inspirację Niemcami. Transgraniczny, bardzo smaczny pilsik. (7/10)


Jednym z najlepszych krajowych reprezentantów stylu jest DE Pils od Pinty (ekstr. 12%, alk. 5,2%). Nie jest to piwo nowe, ale cieszy, że sięgnięto po raz kolejny po sprawdzoną recepturę. Chrupki, zbożowy, z silną domieszką ziołową w aromacie, a jeszcze bardziej w smaku. Piwo jest tak mocno przeszyte klasycznym chmielem, że nie stanowi on zaledwie dodatku, tylko jego istotę. Dość wytrawne, bardzo pijalne, z mocną, męską goryczką. Świetne. (7,5/10)

Brokreacja postanowiła przetestować odbiór rynku klasycznych stylów wyspiarskich, co jak na moją nieobeznaną z marketingiem łepetynę jest przedsięwzięciem znacznie bardziej ryzykownym niż postawienie na pilsa. Seria Black... wróć, All Beers Matter nie zawiera w sobie kodu zniżkowego 100% do craftowych badylarzy, za to edukuje konsumentów zwięzłą charakterystyką stylu umieszczoną na eleganckiej, minimalistycznej etykiecie.


All Beers Matter Bitter
(ekstr. 12%, alk. 5,2%) przeniosła mnie myślami do początków mojej trwającej całe kilka miesięcy kariery piwowara domowego, kiedy połączenie słodu pale ale oraz angielskiego szczepu drożdży i niekontrolowanej (czyt. wysokiej) temperatury fermentacji skutkowało właśnie takim połączeniem ciasteczek z truskawkami, tutaj dodatkowo okraszonymi aromatem czerwonych żelków, ziół i kwiatów. Moje niezbyt udane twory były przy tym dość drożdżowe, a to piwo jest ładnie wyklarowane, miękkie w odczuciu i średnio (w punkt) gorzkie. Sesyjniak jak trza. Bardzo dobry. (7/10)


Poziom utrzymano w przypadku All Beers Matter Oatmeal Stout (ekstr. 14%, alk. 4,6%). Ponownie piwo klasyczne do bólu, jota w jotę wierne charakterystyce stylu. Ciemna czekolada jest tutaj podszyta karmelem i ciemnym pieczywem, paloność tworzy w finiszu kwaskową przeciwwagę dla lekkiej słodyczy, owies delikatnie gładki kontrapunkt dla wspomnianej kwaskowości, a delikatny chmiel uzupełnia goryczkowy ostatni akord. Tutaj co prawda słodowość przykryła estry, ale to dobrze. Jest to kolejne bardzo solidne, bardzo smaczne, bardzo sesyjne piwo od Brokreacji. (7/10)


All Beer Matter Irish Red Ale
(ekstr. 12%, alk. 4,6%) jest w stylu najmniej spektakularnym z tych trzech i zgodnie z tym wypadło nieco gorzej, choć wciąż dobrze. Specyficzne połączenie tostów z karmelem i orzechami przypomniało mi mojego domowego milda, jedno z zaledwie dwóch piw mojego autorstwa, z których byłem zadowolony. Irish red ma dodatkowo trochę truskawkopodobnych nut w tle. Wytrawne, pijalne, smaczne piwo. (6,5/10)

Selekcja była w sporej mierze bardzo udana, ale i nie do końca losowa, tak więc w stosunku do pytania o jakość klasycznych piw w wykonaniu polskich craftowców odsyłam do rabinów. Co najmniej dwóch.

slider 6621773563927778349

Prześlij komentarz

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)