V for Victory
https://thebeervault.blogspot.com/2019/11/v-for-victory.html
Rzecz miała miejsce na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa w roku bodajże 2015. Ivan, Rosjanin pracujący dla niemieckiego BrauKonu, przekazał mi sporo informacji na temat raczkującego ruskiego craftu. Z jednej strony nastąpił boom na małe browary po tym, kiedy piwo zostało oficjalnie zaliczone do alkoholi. Rzecz w tym, że w Rosji alkoholu nie można reklamować, więc po zadzie dostały wszelkiej maści przemysłowe pivkombinaty, które bez reklam zaczęły pikować, na rzecz małych lokalnych browarów. Z drugiej strony problemy ze sprzętem, najczęściej chińskiej produkcji oraz jeszcze większy ambaras ze surowcami (nowofalowe chmiele wówczas trafiały na rosyjski rynek w postaci nierzadko cztero- a nawet pięcioletniej, no i w dodatku ze względu na niski kurs rubla dwa-trzy razy drożej niż do Europy) były przyczyną takiego a nie innego poziomu ruskiego craftu. Ivan nie był gołosłowny i rozlał pięć butelek z dwóch różnych browarów. Piwa z browaru Jaws były kiepskie, średnie, jedno było dobre. Ivan miał jednak ze sobą również jedno piwo z podmoskiewskiego Victory Art Brew. Zaprezentowany saison był agresywno fenolowy, aldehydowy i rozpuszczalnikowy. Okropny. Niedawno miałem ponowną okazję, żeby się zapoznać z rosyjskim craftem. Victory Art Brew ponoć odnotował znaczący skok jakościowy. Postanowiłem to sprawdzić na przykładzie flagowego RISa z tego browaru oraz dwóch międzynarodowych kooperacji, w tym jednej z niepolską Brokreacją.
Lacto No More (ekstr. %, alk. 6%), uwarzony z norweskim Kjetilem przefarbowanym na Zorbę, czyli Yolo Solo, to kwaśny, chmielony na zimno saison z dodatkiem czarnej porzeczki. Jako ciekawostkę podam, że zapewne w związku z uznaniem piwa za alkohol w Rosji w sensie prawnym, zawartość kalorii jest na kontrze podana nie w relacji do 100ml tylko do stu gram. Samo piwo jest jak najbardziej poprawne. Czarna porzeczka wraz z ewidentnie jogurtowym kwasem gra tutaj rolę przewodnią. Jest krzakowa i ostra w takim stopniu, że w logiczny sposób paruje się z saisonowym fenolem; wręcz ten fenol z niej wynika. Również nutki chmielowe plumkają w tle, dopełniając całokształt. Nie do końca mi ta ostrość czarnej porzeczki spasowała, ale piwo jest dobrze wykonane. Niezłe. (6/10)


