Loading...

Osiem w skali Irola

Protagonistami dzisiejszego wpisu są Scott z Nowej Zelandii oraz Cam z Australii, którzy w pogoni za dwoma Irlandkami przenieśli się na Zieloną Wyspę. Biorąc pod uwagę przeciętną urodę rodaczek Oscara Wilda, obaj musieli być podczas tej pogoni solidnie pijani, no ale ich strata. Co nas powinno interesować, to że na miejscu założyli browar o nazwie Eight Degrees Brewing, z którym miałem się okazję zapoznać poprzez pięć warzonych w nim ajp. Oto wynik.

The Full Irish (alk. 6%), ‘single malt IPA’ na słodzie z rejonu Cork, ma mocno stonowany aromat i smak limonki, pomarańczowej galaretki oraz herbaty cytrynowej, natomiast delikatne utlenienie dało mu nutkę miodowej słodyczy, która jednak pasuje do całości. Miękka baza słodowa jest dobrze doprawiona lupuliną, co się przekłada na więcej chmielu w smaku niż w aromacie, a na goryczkę chmielu zdecydowanie nie pożałowano. Rezultat nie jest nadmiernie wyrazisty, ale za to ładnie zbalansowany. Dobre piwo. (6,5/10)

Nie miałem wygórowanych oczekiwań wobec Single Hop IPA Mandarina Bavaria (alk. 5,7%), jako że tytułowy niemiecki chmiel jest sam w sobie raczej mdły. Chyba że użyje się go w odpowiedniej ilości. Tutaj mamy sporo mandarynki, a także nuty herbaciane i pomarańczowe oraz ponownie subtelną miodową słodycz. Ciało jest bardzo miękkie, wiadomo więc już, że tych dwóch pijoków potrafi umiejętnie skomponować zasyp. No i co ciekawe, przy umiarkowanej goryczce to piwo jest bardzo rześkie i aromatyczne. Jeden z niewielu przykładów umiejętnego zastosowania tego chmielu, być może jedyny jaki piłem poza Nogne O Mandarina z pierwszej warki kilka lat temu. Godne odnotowania. (7/10)

Wtopą okazała się być Single Hop IPA Citra (alk. 5,7%). Coś ewidentnie poszło nie tak, wszak mieszanina siarki oraz warzyw (szczególnie cebuli i seleru), tylko delikatnie podszyta nutką liczi z melonem (cytrusów brak) nie jest tym, czego człowiek oczekuje od ajpy, ani na dobrą sprawę od jakiegokolwiek piwa. Fajnie, że smak jest mniej warzywny, fajnie też, że odczucie w ustach jest przyjemnie miękkie, tylko co z tego? (3,5/10)

Polar Vortex (alk. 6,5%) prezentuje się zgoła inaczej. Okej, te herbatniki w smaku jednak trącą trochę karmelem, niemniej jednak chmiele tworzą ciekawą nadbudowę, w której można wychwycić nuty sosny, mandarynki, rooibosowej herbacianości czy też delikatnej świeżej śliwki. Ponownie faktura jest miękka, a goryczka raczej umiarkowana. Nie jest to może nic szczególnego, ale faktycznie dobra ajpa. (6,5/10)

Ciężko przejść do porządku dziennego nad Hurricane IPA (alk. 5,8%). Niby są tutaj amerykańskie chmiele, jednak już w przy pierwszym wdechu poczułem się, jakbym wylądował w gigantycznym jabłeczniku. Karmel, cukier, słodkie jabłka, czy nawet zielone gumisie – nie jest to nic przyjemnego. Inna rzecz, to że poza delikatną żywicą i raczej mocną goryczką chmiele są w zasadzie nieobecne. Nie jest to z pewnością piwo, którym można się chwalić. (4,5/10)

Ciężko podsumować ten browar. Piwo, które miało w moim mniemaniu najmniejszy potencjał, wyszło najlepiej, i właśnie za udaną implementację chmielu Manadarina Bavaria w piwie typu single hop warto Eight Degrees pochwalić. Co do reszty piw, to aż ciśnie się na walące w klawiaturę palce, że jest to kolejna wydmuszka, której chyba nie warto poświęcać większej uwagi.

slider 2085616498234232488

Prześlij komentarz

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)