Loading...

Sześciopak polskiego craftu 105

Miałem z sześciopakami przyspieszyć, ale sytuacja zawodowa oraz ograniczony czas wolny, szczelnie wypełniony przygotowaniami do przeprowadzki oraz podróżami, no i imprezowaniem, daje mało czasu na aktywne prowadzenie bloga. Tak oto po raz kolejny obiecuję sobie, że zasypię blog omówieniami płodów polskiego craftu. Zobaczymy, na ile mi starczy determinacji tym razem.

Szpunt połączył siły z Birbantem i wspólnie stworzyli piwo w podstylu nadal w moim odczuciu zbyt szczątkowo reprezentowanym w polskim crafcie, czyli sour IPA. Sour Force (ekstr. 15%, alk. 6%) bucha świeżością tak bardzo, że trudno się powstrzymać przed natychmiastowym zanurzeniem ust w szklance, a tu jeszcze wypadałoby coś napisać o aromacie. Jest soczyście cytrusowy. Cytrusy, konkretnie głównie cytryna, delikatne lacto, grejpfrut, cytrusy, no i jeszcze cytrusy. Smak niestety nie dotrzymuje kroku zapachowi. Owszem, jest cytrusowy, lekko kwaskowy, rześki, z mocno wytłumioną goryczką. Jednocześnie jest krótki – po przebyciu połowy ust piwo robi się mało konkretne i wodniste, za sprawą czego o soczystości nie ma w zasadzie mowy. Rockmill zrobił to póki co dużo lepiej, ale szanuję za kierunek, w którym się tutaj koncypuje. (5,5/10)

Ziemią Obiecaną jest chyba Nowa Anglia, a przynajmniej ajpowy styl natywny dla tej części USA wychodzi łódzkiemu browarowi szczególnie często szczególnie dobrze. Czarli (ekstr. 15% alk. 5,6%) tylko to potwierdza. Soczystość jest wręcz pulpowa, kręcąc się wokół tematyki żółtych, dojrzałych tropików. Słodkie mango, papaja, morela, a szczególnie w finiszu dodatkowo trochę soczystej mandarynki. Zgodnie z oczekiwaniami pojawiają się też bardziej zielone nuty, nie przechodząc jednak w nienawistny granulat, ale łamiąc owocowy natłok nutką żywiczną. Piwo jest dość pełne i po słodkiej stronie stylu, ale jeśli komuś stonowana goryczka nie przeszkadza, ten w Czarlim powinien znaleźć upodobanie. Ja znalazłem, i to bardzo. (7/10)

Tak jak Ziemia Obiecana nazywa swoje piwa często amerykańskimi imionami w wersji fonetycznej, tak Solipiwko robi to samo, tyle że w formie, która zasmuciłaby Vuka Karadzicia. Jason (ekstr. 12%, alk. 4,6%) jest piwem całkiem przekonującym, pomijając może zielono-trawiasty finisz. Nju inglend pejl ejl daje po zmysłach tropikami (mango, papają), żółtymi i białymi cytrusami, ale i granulatem, choć mimo tego ostatniego jest piwem dość soczystym. Wbrew soczystości jednak jest jednocześnie piwem niezbyt intensywnym. Tak czy owak, jest to całkiem udana pozycja. (6,5/10)

Nie miałem w ciągu ostatnich lat specjalnie okazji, żeby pochwalić AleBrowar za cokolwiek, no ale w końcu dali mi powód do tego. Powstały wespół z Himburg’s Braukunstkeller berliner z malinami o nazwie Herr Axolotl (ekstr. 9%, alk. 3,8%) to zdecydowanie piwo, do którego nie mógłbym się przyczepić, nawet gdybym bardzo chciał (a oczywiście nie chcę. He, he.). Piwo aż kipi pestkowymi, kwaśnymi, a jednocześnie wyjątkowo soczystymi malinami, jest mocno kwaśne i rześkie, okraszone w posmaku ulotnymi nutkami jogurtu i słodu. Świetnie wykonany berliner, wzorowe piwo na lato, które się chyba skończyło. (7,5/10)

Nazwany trochę pretensjonalnie Beauty And The Stout (ekstr. 16,5%, alk. 6,3%), czyli wzmocniony stout od Pinty, smakuje dzięki pszenicy nieco lżej niż można wyczytać z parametrów, a zarazem jest gładki i słodkawy, co umiejętnie kontruje jego lekko cierpką, paloną goryczkę. Bukiet jest jednoznacznie zdominowany przez nuty kakao oraz czekolady, co w połączeniu z łagodną naturą piwa daje nam trunek dla zwolenników mniej zadziornych, a bardziej deserowych emanacji stylu. Mnie bardzo smakował. (7/10)

Czasami trafia się na ciekawego crafta zupełnie przypadkiem, w miejscu, po którym by się tego nie oczekiwało. Tak było z Owsianym Stoutem z gliwickiego Majera (ekstr. 12,5%, alk. 4,5%), pitym w katowickiej Zdrowej Krowie. Czekolada, chleb, niuch wanilii, niuans chmielowy – w zasadzie to ciężko się do czegoś przyczepić. Piwo jest mocno palone, wręcz popiołowe w finiszu, co mi jednak pasuje. Nie jest wprawdzie gładkie, a średnio mocna goryczka jest jak na (pod)styl w zasadzie lekko zadziorna, ale bukiet jest bardzo fajny, a całość mocno pijalna. Bardzo fajny stout. (7/10)

Fajny przegląd – mało kogo mogę zbesztać. W następnym będzie gorzej.

slider 6285829925855031891

Prześlij komentarz

emo-but-icon

Strona główna item

Popularne wpisy (ostatni miesiąc)